Co ciekawe w ocenie sądu mężczyzna, który chciał, by wypłacono mu odszkodowanie, nie jest ofiarą nazizmu i nie przysługuje mu żadne zadośćuczynienie.Co więcej po ogłoszeniu werdyktu mężczyznę obciążono też kosztami procesu w wysokości 2,5 tys. euro.

Lüdeking nigdy nie poznał swoich rodziców, nie wie nawet, gdzie się urodził, ponieważ Niemcy porwali go jako dziecko z okupowanej Polski. Mężczyzna nie zna także swojego prawdziwego nazwiska, a nawet daty swych narodzin. Dopiero jako emeryt zaczął badać swoją przeszłość. I właśnie się tego wszystkiego dopatrzył.

– W ogóle nie chodzi o pieniądze. Chodzi o bycie uznanym za ofiarę narodowego socjalizmu.

– powiedział cytowany przez „Badische-Zeitung” Hermann Lüdeking, 

Dlatego w 2017 roku mężczyzna postanowił pozwać Republikę Federalną Niemiec i zażądał symbolicznej, jednorazowej wypłaty odszkodowania w wysokości 2,5 tysiąca euro. Jednak zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd administracyjny uznały, że w żaden sposób nie jest on ofiarą nazizmu.

Jak widać hitleryzm w Niemczech ma się bardzo dobrze. A doktryna prawna obejmuje brak odpowiedzialności za zbrodnie z lat 1939-1945. Cóż nazistowski kraj, nazistowskie prawo.