Ale to nic w porównaniu z faktami, które przytacza Paweł Lisicki we wstępniaku „Do Rzeczy”. Niedawno w stanie Waszyngton w Stanach Zjednoczonych zalegalizowano kompostowanie zwłok ludzkich. Już teraz bliscy zmarłej osoby mogą decydować, czy ciało ma być przerobione na kompost. Po co zawracać sobie głowę pochówkiem, marnować miejsca na cmentarze, gdy można szybko pozbyć się kłopotu i jeszcze przysłużyć się ekologii. Dobry interes, jako pierwsza zwietrzyła obrotna bizneswoman Katrina Spade, która już założyła intratny interes kompostowania ludzkich zwłok. Tak zachwala tę postępową metodę. „Rekompozycja stanowi alternatywę dla balsamowania i pochówku lub kremacji. Jest naturalna, bezpieczna, trwała i przyniesie znaczne oszczędności w emisji dwutlenku węgla i użytkowania gruntów.” Jak to będzie wyglądało w praktyce? „Powstały ze zwłok kompost przekazuje się rodzinie, która może rozrzucić go w wybranym przez siebie miejscu lub wykorzystać go do sadzenia kwiatów, warzyw lub drzew”. Szybko, bez stresów, zabierania potrzebnego miejsca na groby i z jakim pożytkiem dla natury. Gdy rodzina jest liczna i wielopokoleniowa ile może wyprodukować ze swoich bliskich potrzebnego kompostu, aby użyźnić swoje ogródki. Do tej pory żałobnicy otrzymywali proch w urnie, którą stawiali na kominku w salonie, ale to bezużyteczne. Teraz użyźnią sobie swój ogródek nawozem z babci czy ojca.

Również w ramach oszczędności holenderska lewicowa partia Zielona Lewica ogłosiła, że zamierza ograniczyć liczbę zabiegów chirurgicznych dla pacjentów powyżej 70 roku życia. Szpitalni geriatrzy będą decydować, czy dany pacjent w wieku senioralnym będzie skierowany do dalszego leczenia, czy nie. Z takim pomysłem wystąpiła w parlamencie holenderskim posłanka Corinne Ellemeet z partii powstałej w 1991 roku z połączenia Partii Komunistycznej Nederland, Socjalistycznej Partii Pacyfistycznej, radykałów i Ewangelickiej Partii Ludowej. Dlaczego tylko wybrano taką cezurę – 70 lat? Po co czekać tak długo, projekt można poszerzyć o wszystkich ciężko chorych pacjentów, którzy swoimi chorobami przyczyniają się tylko do zwiększenia nakładów na medycynę. Skoro i tak wszyscy musimy umrzeć, to po co ciężko chorych skazywać na cierpienie i leczenie, które nie przyniesie wymiernych korzyści. W swoim wystąpieniu Ellemeet mówiła: „Należy wprowadzić w życie system analizy i odsiewu w przypadku najnowszych, drogich lekarstw i zabiegów, przede wszystkim operacji sercowych, leczenia raka, dializ nerkowych i podobnych kosztownych zabiegów. (..) Chęć pacjenta do dalszego życia nie może mieć żadnej decydującej wartości”. Pewnie, nażył się już taki dość długo, a teraz jest bezproduktywny i jeszcze chce dalej żyć i zabierać pieniądze tym młodym, którzy produkują dla postępowej ojczyzny. Ciekawe, co powie pani Ellemeer za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, gdy sama znajdzie się w tak ekstremalnej sytuacji. Czy z ufnością podda się decyzjom geriatry, który zadecyduje, że nie ma sensu dalej łożyć na jej leczenie. Cóż, ale na to trzeba trochę wyobraźni i empatii.

No i trzeci przykład zidiocenia społeczeństw Zachodu. Znany amerykański lekarz Warren M. Hern w „The New York Times” stwierdził, że „ciąża zabija, aborcja ratuje życie”. Tak profilaktycznie, aby nie narażać kobiet na niebezpieczeństwo, lepiej dokonywać aborcji. A może by tak profilaktycznie abortować wszystkich, bo przecież nikt nie wie, jaki w przyszłości będzie z niego człowiek.

I tak w ramach zabezpieczeń, oszczędności podążamy dziarskim krokiem ku zagładzie całej ludzkości.