Około rok temu na włoskim portalu jeden w bardzo znanych agitatorów lobby homoseksualnego podawał do wiadomości swoim „braciom”, że już weszli do kanałów dziecięcych i w nowej produkcji dla dzieci z gimnazjum, główny bohater przeżywa wewnętrzne rozterki homoseksualne. W filmie wszystko oczywiście kończy się dobrze i sielankowo.

Stało się już faktem, że propagatorzy LGBT nie pokazują zagrożeń związanych z uprawianiem stosunków seksualnych, jakimi są chociażby choroby weneryczne, typu AIDS czy inne. W „bajce” Disneya mają być pokazane lesbijki, być może po to, żeby uniknąć bezpośredniej krytyki promowania zagrożeń zdrowia mężczyzn. Może to być więc pierwszy etap w tworzeniu kolejnych produkcji z przeznaczeniem dla chłopców.

Faktem jest, że tzw. biznes rozrywkowy, muzyczny, fotograficzny czy kinowy czerpią z tego profity od wielu lat. W dotychczasowych produkcjach Disneya dla dzieci także można już znaleźć podteksty seksualne. Bajka o księżniczce lesbijce, jeśli powstanie, to będzie przekroczeniem tej bezpośredniej granicy, gdzie przedmiotem manipulacji i agitacji stałyby się bezpośrednio dzieci.