17-letnia Noa Pothoven z Holandii poddała się eutanazji. Nie była nawet śmiertelnie chora. Cierpiała z powodu gwałtu, którego doświadczyła kilka lat wcześniej i jego skutków: depresji, anoreksji i zespołu stresu pourazowego.
 
Nastolatka napisała w sieci: "Przejdę od razu do sedna. W ciągu maksymalnie 10 dni umrę. Po wielu latach zmagania się z bólem nie mam już siły. Jakiś czas temu przestałam jeść i pić. Po wielu rozmowach i konsultacjach zdecydowano, że mogę umrzeć, ponieważ moje cierpienie jest nie do zniesienia. Nadal oddycham, ale już nie żyję. Jestem pod dobrą opieką i odczuwam silną ulgę. Jestem z rodziną i pożegnałam się już z najważniejszymi ludźmi w moim życiu".

Jej post został usunięty. Jest to przerażający przykład, jak we współczesnym świecie medycyna zamiast ratować swoich pacjentów, zabija ich. Lekarze, którzy nie potrafili dać nadziei i pomóc odnaleźć sens życia młodej dziewczynie, podali jej truciznę.