Dulkiewicz mówiła na posiedzeniu: "Miarą odpowiedzialnego patriotyzmu, a więc takiego, jaki na co dzień praktykujemy w Gdańsku, jest szukanie tego co łączy, a nie dzieli. Pojednania, a nie odwetu".

Dodała także: "Czy naprawdę naszego narodu nie stać, aby w poważny sposób zastanowić się nad pamięcią Westerplatte, a nie tylnymi drzwiami wprowadzać trybem poselskim".

Stwierdziła także ironicznie: "Rozumiem, że jedno muzeum może robić badania archeologiczne, a drugie z racji tego, że Muzeum Gdańska jest jednostką należącą do miasta Gdańska, z jakiś powodów tychże badań robić nie może. Rozumiem, że artefakty wykopane przez pracowników Muzeum II Wojny Światowej są innej wagi niż te, które byłyby wykopane przez pracowników Muzeum Gdańska".

W podsumowaniu uznała: "Warunkiem rozmowy jest wycofanie prac nad specustawą, bo kiedy ustawa zostanie przyjęta żadnej rozmowy już nie będzie".

Widać jednak, że Dulkiewicz jest w histerii, bo pali się jej grunt pod nogami. Adamowicz, a później ona, zabraniali prac archeologicznych, zaniedbali ten teren, nie chcieli muzeum II wojny światowej. Rząd w końcu zadziałał stanowczo i może się okazać, że ten wszelki opór jest na nic.