Matka 6-latka po zauważeniu, że nigdzie go nie ma, zaczęła krzyczeć w galerii: "Gdzie jest mój syn, gdzie jest mój syn?". Służby zareagowały poprawnie, bo zamknęły budynek i nie pozwoliły nikomu wejść ani wyjść.

W końcu ustaliły, że najprawdopodobniej za wypchnięciem chłopca z 10. piętra stoi 17-latek. Służby i media nie podają, co nim kierowało, ani jaki ma kolor skóry. Zdarzenie to wpisywałoby się w podobne zajścia na dworcach w Niemczech. Na jednym z nich mężczyzna wrzucił dziecko z matką pod pociąg.