Ekolodzy wykorzystywani w walkach politycznych – jak osłabić ducha narodu i gospodarkę?

W hermetycznych środowiskach i zamkniętych grupach na portalach społecznościowych łatwiej manipulować i zarządzać członkami określonej grupy społeczeństwa. Wykorzystywać można szereg strategii manipulacyjnych bazując chociażby na technice owczego pędu. Poprzez przykład idący od administratorów odgórnie narzuca się ludziom jak mają reagować, zaś inne myślenie i zachowania odbiegające od „normy” spotykają się z sankcją banicji i odrzucenia. Osoby o innych poglądach są unicestwiane z grup, a ich wypowiedzi kasowane. Wówczas pojawia się przekonanie, że skoro „wszyscy” mają takie poglądy, to są one właściwe. Ludzie zaczynają przejmować cechy i opinie, które są im narzucane. Przebywając w zamkniętym środowisku propagującym pewne idee i schematy, zaczynamy tracić kontakt z rzeczywistością i przejmujemy cechy sztucznie wykreowanej „większości”.

Mechanizm tego działania zauważyliśmy na grupie adopcyjnej dla królików. Propagandyści LGBT uderzyli w środowisko osób, którym zależy na dobru zwierząt i te osoby stały się ich „targetem” do zarządzania. Są to głównie ludzie młodzi, niedoświadczeni, naiwni i pełni miłości, co zostało podle wykorzystane do manipulacji. Miłośnicy zwierząt (zapewne również administratorki) stali się pionkami maszyny politycznej i ofiarami ohydnej propagandy LGBT. Stali się żołnierzami walczącymi w wojnie NIE o „tolerancję” i „równouprawnienie” jak sądzą, ale w walce mającej dzielić ludzi. Zamiast zająć się problemami porzuconych zwierząt, dali się wciągnąć w wymyśloną grę „katole vs homosie”, która ma na celu skłócanie społeczeństwa, a zwierzęta to tylko karta przetargowa w realizacji tej polityki.

Nie jest to jednak pierwszy przypadek, gdy ekologów czy miłośników zwierząt wykorzystuje się do szerzenia pewnych politycznych idei. Stąd biorą się strajki klimatyczne czy blokowanie budowy autostrad będących ważnymi punktami sieci handlowych z innymi państwami. „Napuszczanie” ekologów na bojkotowanie różnego rodzaju przedsięwzięć bardzo często nie wynika z troski o środowisko czy zwierzęta, które de facto stają się jedynie kartą przetargową w realizacji polityki mającej za zadanie walkę z konkurencyjnymi gospodarkami, przemysłem, transportem czy handlem. Wszystkie tego typu działania mają jednak podłoże polityczne. Innym przykładem może być atakowanie Polski przez niemieckich ekologów ze względu na niby nadmierne ilości produkowania CO2, choć inne państwa mają z tym większy problem. Tak naprawdę chodzi przecież o gospodarkę i przemysł oraz złoża węgla czy ropy, która również znajduje się w Polsce.

Można tak wyliczać w nieskończoność. Aby przestrzec się przed manipulacjami i „programowaniem” nas w zamkniętych grupach społecznościowych oraz przez wszelkiego rodzaju mass media, warto poznać mechanizmy, które są do tego wykorzystywane i zastanowić się czemu służy propagowanie pewnych idei. Tu znów posłużymy się przykładem opisywanej w poprzednim tekście grupy adopcyjnej, gdzie atakuje się rodziny z dziećmi i kobiety ciężarne oraz stosuje „niewinne” podprogowe gry słowne i slogany typu „pimpusie-gejusie”. Poprzez tego typu zabiegi i „zabawę słowną” oswaja się ludzi z ideologią, ruchami, problematyką, a wręcz zachęca do czynnego udziału w szerzeniu propagandy. Osobom, które uważają, że zamieszczanie zdjęć o przykładowych tytułach „pimpusie gejusie” w grupach społecznościowych to jedynie niewinne żarty, polecamy film dokumentalny „Hakowanie Świata - The Great Hack”.

 

Programowanie ludzi i operacje wojskowe prowadzone na cywilach poprzez platformy społecznościowe - „Hakowanie Świata”

„Hakowanie Świata - The Great Hack” to film produkcji wielokrotnie nagradzanych twórców filmowych takich jak Karim Amer i Jehane Noujanim, który wyprodukowany został przez platformę internetową Netflix. Można się z niego dowiedzieć jak poprzez „niewinne gry słowne” promowane w grupach na portalach społecznościowych, można wpływać i zarządzać całymi społeczeństwami, a nawet doprowadzić do ludobójstw, wojen kulturowych i politycznych. Wszystko to poprzez „targetowanie ludzi”, umiejętne zarządzanie informacjami i tworzenie sztucznych konfliktów. W opisie filmu możemy przeczytać, że dane stały się najcenniejszym atutem na świecie, znacznie cenniejszym niż ropa. Sięga się po nie, aby prowadzić wojnę kulturalną i polityczną.

Tematem filmu jest współpraca internetowego giganta Facebook z firmą Cambridge Analytica, która nielegalnie korzystając z danych o 87 mln użytkowników serwisu Facebook miała wpływ na kampanię promocyjną Donalda Trumpa czy Brexit. Oczywiście film ten również mógł powstać jako propaganda mająca na celu umniejszenie pozycji Donalda Trumpa. W dokumencie zaznaczone jest bowiem jak poprzez przekazywanie odpowiednich treści można wpływać na opinię społeczną. Warto jednak zwrócić uwagę na mechanizmy, które wykorzystywane są do szerzenia propagandy, a te zostały przedstawione w sposób mistrzowski i bardzo dostępny, dzięki czemu każdy może zrozumieć na czym polega proces kształtowania opinii publicznej i zarządzania ludźmi przez media i platformy społecznościowe.

Technologia prezentowana w dokumencie polega na prowadzeniu polityki poprzez „targetowanie” ludzi. Sami zamieszczamy w sieciach społecznościowych informacje o sobie, swoich poglądach, zdjęcia dzieci, domów i wiele więcej. To pozwala na tworzenie profili osobowościowych. W mechanizmie wpływania na społeczeństwo wykorzystuje się te informacje. Namierza się osoby niezdecydowane, ustala cechy ich osobowości, określa na co najlepiej zareagują i wysyła specjalnie pod nich przygotowane przekazy, które wpływają na sposób ich postrzegania świata. Używanie tej techniki bez pozwolenia rządu zostało jednak zakazane ponieważ technologia uznana została za broń. Stosowana była bowiem przez armię do operacji wojskowych bez użycia broni. Badania socjologiczne i informacje o cywilach wykorzystywano by wpływać na zachowania odbiorców wroga.

Jak wyjaśnia dziennikarka śledcza Carole Cadwalladr, technologia ta sprowadza się do stosowania na ludziach operacji psychologicznych. Jak zauważa w dokumencie: „Na przykład w Afganistanie można zbombardować wioskę lub spróbować przekonać jej mieszkańców, że Talibowie nie są tacy dobrzy i bez nich będzie mieszkańcom znacznie lepiej”. Technologia ta poprzez prowadzenie wojny komunikacyjnej, miała m.in. przekonywać muzułmańskich mężczyzn w wieku 14-30 lat by nie wstępowali do Al. Kaidy. Jej mechanizmy sprawdzały się w sektorze obronnym. Tego typu działania prowadzone były m.in. w Afganistanie, Iraku i wielu krajach Europy. Wykonywały je armia, siły specjalne USA, NATO, Pentagon czy Centralna Agencja Wywiadowcza CIA.

 

Podżeganie do rasowych nienawiści i ludobójstw – mechanizmy wpływające na podziały społeczeństw i sztuczne kreowanie wymyślonych problemów

Zdaniem dziennikarki wszystko zmieniło się, gdy technologia ta zaczęła być wykorzystywana do wpływania na odbiorców w wojnie informacyjnej przed wyborami. Chodziło o wykorzystanie tej samej metodologii przez firmę Cambridge Analytica w jej kampaniach, które polegały na testowaniu nowych technologii i tricków mających na celu przekonywać ludzi, zwiększyć, czy zmniejszyć frekwencję przed wyborami. Narzędziami do stosowania tej technologii są media społecznościowe. To przez nie kształtuje się opinie społeczeństw i zarządza nimi według własnych potrzeb. W filmie przedstawiono dowody, że Facebook został m. in. wykorzystany w Birmie jako narzędzie do podżegania do rasowej nienawiści, co doprowadziło do ludobójstwa.

Pokazano również jak rząd rosyjski użył Facebooka w USA do realizacji swoich interesów. Twórcy filmu przedstawiają dowody, że rosyjski wywiad stworzył memy Blacktivist. Kliknięcie w nie przenosiło na strony zachęcające do wzięcia udziału w protestach organizowanych przez rosyjski rząd. Jednocześnie Rosjanie zakładali strony dla grup przeciwnych jak Blue Lives Matter. Chodziło o podżeganie strachu i nienawiści by obywatele zwrócili się przeciwko sobie. Wprowadzenie chaosu informacyjnego i zakładanie przeciwnych grup w celu podburzania jednych na drugich, sprawiło, że ludzie zaczęli ze sobą walczyć.

Kolejnym przykładem działań Cambridge Analytica, opisanej jako agencja wpływająca na zachowanie ludzi, jest jej działanie w Trynidad. Panuje tam duże zróżnicowanie etniczne i religijne ludności. Główną przewagę mają tam dwie walczące z sobą partie polityczne. Jedna reprezentuje interesy czarnoskórych, a druga Hindusów. Firma miała pomagać Hindusom. „Targetem” stała się młodzież. Chodziło o zwiększenie apatii. Kampania musiała być apolityczna, bo młodzież nie interesuje się polityką. Miała być też reakcyjna bo młodzież została oceniona jako leniwa. Pracownicy firmy wymyślili więc kampanię zachęcającą do przyłączenia się do gangów. Do zrobienia czegoś fajnego. Nazwali ją „Zrób tak” (z ang. „DO SO”). Wymyślone logo stworzone z zaciśniętych pięści i skrzyżowanych rąk miało oznaczać „nie zagłosuję”. Stało się symbolem oporu znanym w całym kraju.

Jak można się dowiedzieć z filmu, był to symbol sprzeciwu, ale nie wobec rządowi tylko polityce i głosowaniu. Młodzież szybko podchwyciła hasło i ludzie sami zaczęli wrzucać filmiki na kanał YouTube oraz rozpowszechniać symbolikę i hasła kampanii. Gdy przyszedł czas wyborów, tak jak założyli twórcy projektu, czarnoskóra młodzież nie zagłosowała z powodu „Zrób tak”, natomiast dzieci Hindusów posłuchały rodziców i poszły na wybory. Świetnie się bawiły podczas akcji „DO SO”, ale nie sprzeciwiły się woli rodziców. Różnica głosujących w wieku 18 – 35 lat wyniosła 40 procent. Spowodowało to 6-procentową zmianę w wynikach, a tyle starczyło, aby USN uzyskało dodatkowych 6 mandatów.

W skrócie politykę działającą w ten sposób można opisać jako „dziel i burz – scalaj i rządź”. Polega to na tym, że platformy społecznościowe choć zostały stworzone by nas łączyć, stały się bronią kierowaną przeciw nam. Zdaniem twórców filmu nie jesteśmy w stanie się w tym połapać, bo wszystko dzieje się na platformach, gdzie rozmawiamy ze znajomymi i wstawiamy zdjęcia z dziećmi, a sztucznie tworzone podziały między ludźmi rozpoczynają się od manipulacji jednostką, potem kolejną, aż wpływają na całe społeczności. Choć firma Cambridge Analityca już nie istnieje, zdaniem jej twórcy – ta technologia rozwija się dalej i z tego powodu, że ludzie jej nie rozumieją, zawsze będzie istnieć jakaś Cambridge Analytica.

 

Miłośnicy zwierząt marionetkami żołnierzy LGBT – wywoływanie sztucznego konfliktu „katolicy vs mniejszości seksualne”, czyli mechanizmy manipulacji w praktyce – stworzenie nierozwiązywalnego konfliktu to podstawa każdej rewolucji

Czy przykłady działań rosyjskiego wywiadu, który stworzył sztucznie wykreowany problem i dwie walczące z sobą frakcje propagandowe, aby podżegać ludzi do wzajemnej walki i dzielić społeczeństwa lub kampania „Zrób tak” w Trinidad z niczym nam się nie kojarzą? Mechanizmy takich działań możemy znaleźć „na własnym poletku”. Temu służy m.in. „produkcja” zwolenników LGBT i jednoczesne podburzanie środowisk patriotycznych, religijnych oraz narodowych. Poprzez stworzenie sztucznego problemu i idei zachęca się społeczeństwa do wzięcia udziału w sztucznie nakręcanym konflikcie „katole vs homosie”. Wszelkiego rodzaju akcje środowisk LGBT typu „cipko-maryjki” oraz profanacje symboli religijnych nie mają przecież na celu walki z nietolerancją, lecz są to zwykłe prowokacje generujące konflikt.

Opisana przez nas grupa adopcyjna w tekście pt. „Króliki zakładnikami LGBT – w tle nagonka na kobiety ciężarne, dzieci oraz tradycyjny model rodziny”, jest najlepszym przykładem jak poprzez tego typu mechanizmy miłośnicy zwierząt stali się narzędziami do szerzenia chorej propagandy LGBT. Artykuł został umieszczony również w innych grupach poświęconych miłośnikom zwierząt, jak „Weterynaria”, a zamieścili go sami administratorzy by „zachęcić do banowania autorów”. Pojawiły się ataki na dziennikarzy, sugerowanie autorom tekstu chorób psychicznych i ataki na katolików, którzy zdaniem zwolenników LGBT „nie zasługują na tolerancję”. Komentarze w tej grupie w sposób obrazowy pokazują jak środowisko LGBT uderza w grupy osób o katolickich poglądach oraz jak ścierają się dwie grupy społeczne. Zupełnie jak w przypadku „Zrób tak” lub Blacktivist i Blue Lives Matter...

W komentarzach możemy m.in. spotkać się z następującymi treściami:

  • „Masakra, co pismaki mają w głowach.”
  • „Tolerancja wybiórcza.”
  • „Dramat! Oni chyba już nie mają co robić.”
  • „Trzeba to leczyć.”
  • „Wydawało mi się, że Weterynaria to poważna strona i nie zajmuje się udostępnianiem bezsensownych artykułów.”
  • „Od kiedy jesteście polityczni?”
  • „Od kiedy trafiliśmy na ten artykuł.”
  • „Głosy krytyczne – sami zwolennicy LGBT. Widać, coś w tym jest. A gdzie tolerancja? Katole nie zasługują?”
  • „Co ma piernik do wiatraka. Ludzie kupują gazetę branżową czy zaglądają na portale branżowe nie po to by czytać takie artykuły”.
  • „Nie, nie zasługują jeśli sami nie są w stanie wykrzesać ani krzty tolerancji wobec innych.
  • „Również nie po to są grupy adopcyjne dla zwierząt, żeby promować LGBT, marksizm czy dowolną inną ideologię”.
  • „Portal, który to opublikował jest jawnie tendencyjny. Co drugi artykuł to totalne gnioty wymierzone przeciwko komuś i czemuś. Udostępniliśmy go żeby zachęcić do banowania jego autorów. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie wpadł na pomysł, że tak nam przypadł do gustu, zwłaszcza, że jest poprzedzony ironicznym komentarzem”.

Po publikacji tekstu i ujawnieniu przez nas grup, które padły ofiarą propagandystów LGBT, do samej redakcji jak i dziennikarzy wpłynęło mnóstwo wiadomości z fikcyjnych kont. Głównie były to pretensje o upublicznianie poglądów z zamkniętych grup, próby szantażu i zastraszenia. Strach i groźby są jednak konsekwencją tego, że w zamkniętych grupach łatwiej manipulować wybranym „targetem”. Upublicznienie tematu sprawiło, że osoby w zamkniętym środowisku wreszcie mogły skonfrontować swoje poglądy w szerszym gronie i spojrzeć na sprawę z dystansu. Wówczas takimi osobami trudniej jest manipulować. Ponadto osoby „niezdecydowane” czy też neutralne, zaczęły chętniej bronić osób atakowanych. To wywołało strach i gniew ludzi, którzy zarządzali tym „targetem”.

Tu potwierdza się stare porzekadło – „uderz w stół, a norzyce się otworzą”. W rezultacie upublicznienia technik manipulacyjnych wykorzystywanych w zamkniętych grupach, przez administratorów pochłoniętych ideologią LGBT, masowo zaczęli być w nich blokowani i wyrzucani ludzie o prawicowych poglądach, choć grupy ponoć zostały utworzone, aby pomagać zwierzętom, a nie z powódek politycznych. Oczywiście działo się to również wcześniej, jednak nie na taką skalę. Jedną z takich zablokowanych osób jest Blanka C. współpracująca z Karitas. Została wyrzucona z grupy adopcyjnej i nie pozwolono jej adoptować zwierzęcia tylko dlatego, bo zwróciła uwagę na falę hejtu w stosunku do rodzin z dziećmi propagowanej na grupie.

Osoby o skrajnie lewicowych poglądach i propagandyści ruchów LGBT zaczęli również personalnie grozić dziennikarzom i redakcji. Publicznie zarzucono nam atak na miłośników zwierząt, co również stanowi formę manipulacji. Nie atakujemy grup adopcyjnych i uważamy, że ich działalność jest bardzo potrzebna, jednak propagowanie na nich sztucznie wymyślonych ideologii jest haniebne i obrzydliwe jak również nie ma nic wspólnego z pomaganiem zwierzętom. Administratorzy i członkowie grup, którzy to robią, stają się jedynie narzędziami do realizowania działań o charakterze wojennym mających wspomagać prowadzenie wojny informacyjnej, której celem jest dzielenie społeczeństw i realizacja opisanej wyżej polityki „dziel i burz – scalaj i łącz”.

 

Frankenstein LGBT – nielogiczny twór stworzony na potrzebę działań o charakterze militarnym

Przykład rosyjskich działań o charakterze militarnym polegający na stworzeniu dwóch przeciwstawnych frakcji społeczeństwa pokazał, jak wywołać chaos informacyjny i stworzyć sztucznie wykreowany problem, aby podżegać ludzi do wzajemnej walki, nienawiści i dzielić. Mechanizmy ujawnione na grupach adopcyjnych dla zwierząt pokazały jak łatwo można trafić w odpowiedni target by bazując na ludzkiej naiwności i dobroci, wciągnąć ludzi w grę polityczną, której nie rozumieją atakując własne społeczeństwo i kulturę. Poprzez dotarcie do odpowiednich grup społecznych można oswajać ludzi z tematyką chorej propagandy LGBT i pokazywać, że paradowanie półnago na paradach równości to norma. Chodzi o wciągnięcie jak największej liczby grup społecznych w konflikt, w którym walczą o sztucznie wykreowane problemy i ideały, które de facto ani ich nie dotyczą, ani nie istnieją.

Propagowane w sieciach społecznościowych marsze „równości” mają za zadanie obrażać wyznawców kościoła, parodiować postacie religijne, obrażać środowiska konserwatywne i narodowe oraz profanować symbole narodowe. Ponadto „wyznawcy” LGBT czy homoseksualiści, którzy nie mogą mieć własnych dzieci, na siłę próbują „edukować” cudze dzieci. Ale co wspólnego ma równość i tolerancja z propagowaniem dewiacji seksualnych czy chodzeniem na czworaka półnago w masce psa? Gdyby nie działo się to na marszu, osoba, która w ten sposób się zachowuje, dostałaby mandat za publiczny ekshibicjonizm. Również usilne propagowanie swoich odmiennych orientacji seksualnych w sieci czy pomysły typu „cipkonotes”, gdzie feministki edukują seksualnie dzieci ucząc, że kobieta nie potrzebuje mężczyzny i sama powinna doprowadzać się do orgazmu mają na celu rozbijanie wartości rodziny i jakiejkolwiek kultury oraz przybierają formę ekshibicjonizmu.

W niczym jednak nie pomaga to osobom o odmiennej orientacji seksualnej, a jedynie im szkodzi. Obserwując podobne ruchy i manifestacje na arenie międzynarodowej można zauważyć ich powtarzalność i przewidzieć skutki. Taki chociażby KOD też miał przecież swój odpowiednik w USA przed wyborami. Te scenariusze się powielają. Tak samo jest z Gender i LGBT. W propagandę wciąga się głównie młodzież poprzez kolorowe i „fajne” gadżety, które mają symbolizować ideologię. Tylko, że wartości są odwracane, a źle rozumiana „tolerancja” staje się narzędziem konfliktu. Wówczas każda krytyka tego typu zachowań pokazywana jest jako „faszyzm” czy brak tolerancji. Atakowani są katolicy, jak i również sam kościół. Jednocześnie podżega się do kontrataku środowiska narodowe zupełnie jak w przypadku Blacktivist i Blue Lives Matter. W ten sposób realizowana jest polityka „Dziel i łącz”. Można to również opisać innymi technikami, jak metoda „na szklarza”, która zastosowana została w Niemczech.

To tam kiedyś narodził się faszyzm. To tam zapoczątkowano politykę multi-kulti ściągając na cały kontynent „imigrantów” o odmiennej religii, w której nie ma miejsca na homoseksualizm, a jednocześnie zalegalizowano małżeństwa jednopłciowe, by doprowadzić do wzajemnych walk i podziałów, aby na zgliszczach upadającego społeczeństwa, utworzyć nowy system. To dzięki takim zabiegom w Niemczech znacznie wzrosły napaści na osoby o odmiennych orientacjach seksualnych. Pokazuje to, że LGBT jest kolejnym sztucznie wykreowanym „problemem”. Chorym tworem mającym dzielić ludzi jak znak „DO SO” i wiele innych.