Tornielli to włoski dziennikarz, który zasłynął z tego, że chcąc bronić Franciszka przed oskarżeniami o brak działań w sprawie molestowania seksualnego nieletnich w Kościele, zrzucił odpowiedzialność na Jana Pawła II. W grudniu zeszłego roku został dyrektorem w Dykasterii ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej i jest odpowiedzialny za komunikację Watykanu.

W 2018 r. ukazała się także jego książka (napisana wraz z Giannim Valente) pt. "Dzień sądu. Nadużycia, skandale, walka o władzę. Co naprawdę dzieje się w Kościele". W tym roku została przetłumaczona na język polski i wydawana przez wydawnictwo WAM.

W polskim wydaniu na okładce znalazł się bardzo wymowny podtytuł: "Niepublikowane dotąd dokumenty i świadectwa, które ukazują prawdziwe intencje antypapieskiej opozycji".

Już pobieżny rzut oka pozwala na stwierdzenie, że jest to publikacja pełna manipulacji. Nie zawiera ona w sobie żadnych dokumentów, nie jest jakimś wyliczeniem świadectw, ale tworem intelektualnym Tornielliego, który na podstawie szczątkowych informacji tworzy teorię spiskową, pomijając niewygodne dla siebie fakty.

Sam tytuł książki sugeruje, że jest ona na temat kryzysu w Kościele, ale w dalszym ciągu cały ten kryzys sprowadzony jest do tego, że grupka niezadowolonych tradycjonalistów z wyboru Bergoglio na papieża postanowiła dokonać przewrotu w Kościele.

Tornielli, niczym prawdziwy postmodernistyczny myśliciel, buduje swoją narrację, w której mamy obrażonego Vigano (biskupa, który napisał słynny list otwarty, w którem stwierdził choćby, że Franciszek nie zrobił wystarczająco dużo w sprawie MccMarricka, kardynała-pedofila) i wykorzystujących go tradycjonalistów-milionerów z USA, z którymi współpracowała potężna telewizja EWTN - amerykańska stacja katolicka na czele której stoi Matka Angelica. Tornielli pisze też o "schizmie amerykańskiej".  Czterech kardynałów, którzy wystosowali swoje dubia do Franciszka w sprawie odejścia od katolickiego nauczania w encyklice o małżeństwie i rodzinie, Tornielli przedstawia jako spiskowców chcących dokonać impeachmentu. Porozumienie Watykanu z Chinami nazywa bardzo dobrym, które przeciwnicy papieża chcą wykorzystać przeciwko niemu. Pisze też o tym, jak to Benedykt XVI ma być wykorzystywany w walce z Franciszkiem.

Próba pokazania, że grupka amerykańskich tradycjonalistów, jedna katolicka telewizja amerykańska i czterech kardynałów tworzą potężne lobby, które zagraża papieżowi i Kościołowi, jest tak niepoważne, że trudno uwierzyć, aby ktoś mógl potraktować tę teorię poważnie. Jest to tak samo nieuczciwe, jak obarczanie Jana Pawła II odpowiedzialnością za kryzys związany z pedofilią w Kościele.

Co ciekawe, Tornielli przy okazji snucia swoich dywagacji, odrzuca też stanowczo wiązanie pedofilskich skandali seksualnych z homoseksualizmem, a oskarżenia wobec "Amoris laetitia", encykliki o małżeństwie Franciszka, zbywa słowami, że papież chciał pomóc ludziom w trudnej sytuacji.

Nie podejmuje merytorycznej dyskusji, rzuca tylko wiele oskarżeń, absurdalnych zarzutów, tworząc wizję potężnych katolickich milionerów-tradycjonalistów, których omacki oplatają Kościół. Chciałoby się, żeby takie potężne lobby katolickie istniało, ale niestety jest to tylko fantasmagoria Tornielliego.

Wydaje się jednak, że włoskiemu watykaniście nie zależy tak bardzo na tym, by przekonać wszystkich do swojej wizji rzeczywistości, która jest zbyt irracjonalna i oderwana od faktów, aby mogli ją przyjąć nawet umiarkowani czytelnicy. Jest to z jednej strony wyjaśnienie dla przekonanych, a z drugiej próba zamieszania, aby już nic nie wydawało się prawdziwe.

Podobnie Tornielli robi w sprawie pedofilii w Kościele. Oskarżając Jana Pawła II, chce jedynie rozmydlić odpowiedzialność współczesnych, zrzucić winę na tych, których nie ma już na świecie, przekonać nas, że skoro nawet święty papież był w to zamieszany, to dajmy temu spokój.