Stolica USA jest uznawana od lat za centrum działalności w sektorze cyberbezpieczeństwa ze względu na duży udział sektora rządowego i z nimi powiązanych firm. Wszystko dzięki kontraktom na usługi. Z kolei Austin przeistoczyło się w stolicę dla wynalazców. Dzięki narodzinom Army Futures Command pojawiło się zapotrzebowanie w USA na wynalazki wymagające obycia z bronią oraz znajomości specyfiki funkcjonowania oraz operowania armii. Tym samym zrodziła się nisza oparta o technologie specyficzne. Weterani zgrupowani w sieciach relacji towarzyskich jakie nawiązali podczas służby stanowią jedną z najprężniej rozwijających się grup konstruktorów.

Zyskują oni wsparcie między innymi z Baltimore, Chicago, Nowego Jorku, Syracuse, Nashville (stan Tennessee), czy San Francisco. Tutaj dawni wojskowi pojawiają się jako inwestorzy, pracownicy uczelni i osoby wspierające działania dawnych kolegów i koleżanek z armii. Moonshoots Capital Database uchwyciła tysiąc czternaście nazwisk związanych z nowo powstałymi firmami, określanymi po angielsku startup. Pojawia się tutaj kontrast z danymi jeszcze z 2008 roku ukazującymi weteranów jako niezdolnych do wpasowania się w rynek cywilny, co po części okazało się niezrozumieniem. Zarazem w przeciągu pierwszego roku większość byłych wojskowych porzucało swą pierwszą pracę. W tym Philips doszukuje się, że co czwarty weteran po służbie myślał o założeniu własnej firmy. Zarazem tylko cztery i pół procenta po 2001 roku prowadziło własną działalność gospodarczą.

Badania gospodarki amerykańskiej wykazały, że za sukcesem w biznesie kryje się wiedza na innych szczeblach. Takie firmy jak Palantir Technologies, Crowdstrikes, czy Slack Technologies powstały w oparciu o ludzi pomiędzy późniejszymi trzydziestoma, a wczesnymi czterdziestoma latami życia założyciela. Za wiekiem bowiem szło niezbędne doświadczenie. Założenie firmy technologicznej wymaga doświadczenia w branży. Dla niektórych osób było to nawet dwadzieścia lat w innych firmach, zanim stworzyli własne. Co interesujące założyciele cytowanych wcześniej przedsiębiorstw nie posiadali formalnego wykształcenia informatycznego. Mieli za to praktyczne umiejętności wykraczające poza ich formalną edukacje.

W Ameryce do roku dwieście trzydzieści tysięcy żołnierzy odchodzi ze służby. Co piąty z nich ma za sobą dwadzieścia lat w mundurze. Weterani z dużym stażem służby posiadają większy odsetek w samozatrudnieniu. Od strony edukacji posiadają przynajmniej stopień licencjata, a także wąskie specjalizacje z armii.

Po 2001 roku rozpoczęła się eksplozja firm weteranów. Wtedy powstało osiemdziesiąt trzy procent z nich. Byli wojskowi dwukrotnie częściej niż “cywile” zakładają firmy z branży cyberbezpieczeństwa. Wśród ogółu przedsiębiorstw byłych wojskowych stanowią one trzydzieści cztery procent, co jest zbliżonym wskaźnikiem do ich cywilnych odpowiedników. Prym w branży technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) wiodą zwłaszcza weterani z Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Wnikają oni do Departamentu Obrony i NSA.

Siłą rzeczy matecznikiem dla weteranów z branży technologicznej stało się w dużej mierze Austin, bo Army Futures Command łączy się z opracowaniem między innymi żołnierza przyszłości. Stworzenie systemów łączności, “inteligentnego uzbrojenia”, czy rosnąca infrastruktura komputerowa jako wsparcie żołnierza siłą rzeczy wzmacnia zapotrzebowanie. Przykładowo 12 września 2019 tutaj właśnie testowano TRILOS, system łączności z szerszym, niż używanym do tej pory pasmem. Jest to element T2C2, czyli nadającej się do transportu centrali sztabowej wysyłającej rozkazy na polu bitwy. W ramach testowanego końcem sierpnia 2019 Assured Positioning, Navigation and Timing (APNT) szukano rozwiązania problemu słabego sygnału GPS. Combat Capabilities Development Command Communications-Electronics Research, Development and Engineering Center (znane częściej jako C5ISR) jest tutaj sercem technologii na rzecz wywiadu, rozpoznania, wojny elektronicznej, akcji odwetowych w sieci oraz innych.

Jacek Skrzypacz