Historyk tłumaczy: "To nie było tak, że kilku pospolitych przestępców spotkało się w parku i postanowiło – ‘’dziś zabijemy sobie księdza”. Nie, to byli owszem – tu się z Włodzimierzem Czarzastym zgodzę – bandyci, ale działający w ramach rządzącego Polską związku przestępczego o charakterze zbrojnym. Gdzie wszelkie tropy prowadzą do junty wojskowej Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego".

Tadeusz Płużański dodał, że postkomuna twierdzi, że polscy komuniści to byli patrioci, a nie okupanci zainstalowani tutaj przez Moskwę: "Taką teorię lansuje towarzysz Włodzimierz Czarzasty, który zapewne nieprzypadkowo nosi imię na cześć wodza rewolucji październikowej Włodzimierza Lenina. Faktycznie tzw. lewica – tak zwana, bo prawdziwa lewica to był patriotyczny i niepodległościowy PPS, tu jest zwyczajna komuna – głosi teorie, według których Polska w latach 1944-45 nie została najechana, ale wyzwolona. Że nie było zastąpienia okupacji niemieckiej sowiecką, ale „wyzwolenie” od faszyzmu".