To prawda był to wiek zbrodni i totalitaryzmów. Tak z pewnością będzie kojarzony przez przyszłe pokolenia. Optymizm dziennikarzy i lewicowych intelektualistów związany z przyszłością ma swoje źródło w wydarzeniach ostatnich dziesięcioleci. Wiek XXI – mówią – to będzie wiek integracji i wolności, wiek pokoju i dobrobytu. Nie chciałbym w tym miejscu wdawać się w polemikę z tą tezą. Zwróciłbym uwagę tylko na jeden ważny, moim zdaniem, zupełnie inny aspekt tej najbliższej historii i najbliższej przyszłości.

Feliks Koneczny powtarzał często, że normalną, zdrową cywilizację wyznaczają takie podstawowe wartości jak: prawda, dobro, zdrowie, dobrobyt i piękno. W dwudziestym wieku zgubiono gdzieś prawdę dobro i piękno i nic nie zapowiada tego, że będą to wartości XXI w. Żyjemy w chorej cywilizacji i kulturze, cywilizacji i kulturze upadku. Chciałbym tu poświęcić choćby jedną myśl zagadnieniu piękna w naszym życiu.

Społeczeństwa wzrastające duchowo i moralnie w sposób prawidłowy traktowały zawsze piękno tak jak powietrze – jako coś naturalnego, obecnego wszędzie, niezbędnego do życia. Piękno musiało być dla nich podstawowym wymiarem ich codziennego otoczenia. Piękne były krajobrazy, budowle, ubrania i przedmioty codziennego użytku. Ponadto swego rodzaju artykułem pierwszej potrzeby była dla tych społeczeństw sztuka. Obrazy, rzeźby, różnego typu bibeloty ozdabiały pałace, dworki i wiejskie chaty. Nie było, w istocie, rzemieślników. Byli tylko artyści, twórcy elitarni i twórcy ludowi. Potem w XIX w. przyszły maszyny i czas artystów zaczął się kończyć. La Metrie napisał sto lat wcześniej dzieło pt. „Człowiek – maszyna”, w którym dowodził, że człowiek jest również swego rodzaju maszyną. Czy XX w. nie potraktował właśnie w ten sposób człowieka? Czy dzisiejsze osiedla nie zostały zbudowane tylko dla zaspokojenia naszych fizjologicznych potrzeb tak jak buduje się warsztaty naprawcze dla ciągników? Czy fakt, że dzieła sztuki znalazły się na swego rodzaju cmentarzach – w muzeach i zaczęły być traktowane jak dinozaury nie świadczy, że piękno uznano za kategorie przeszłości?

Dziś ludzkie wytwory są albo brzydkie albo nijakie albo w najlepszym wypadku „estetyczne” czy nawet „ładne”. Piękno stało się luksusem dostępnym tylko wybranym. Ci wybrani najczęściej też go nie chcą. Wolą toporną i kanciastą „nowoczesność”, estetykę McDonalda. Jesteśmy chorzy jak ryby w zatrutej przez ścieki wodzie. Okaleczono nasz świat. Czy XXI w. nie powinien być wiekiem piękna?