To, że zostałem spisany w takich okolicznościach, niepomiernie mnie zdziwiło. Od 30 lat jestem non stop spisywany za udział w demonstracjach. Moim zdaniem takie spisywanie na demonstracjach jest nadużywaniem przez Policje ustawy o Policji i ma na celu szykanowanie demonstrantów. Policjanci tłumaczą, że dokonują spisywania w ramach poszukiwania osób poszukiwanych, choć oczywiście realnie żadnych poszukiwań nie ma, a spisuje się na wszelki wypadek.


Wczoraj żadnej manifestacji nie było, szedłem ulicą miasta, w którym mieszkam. Funkcjonariusz stwierdził, że zostałem wytypowany, bo wyglądałem podejrzanie, miałem bluzę z kapturem, czapkę z daszkiem i się rozglądałem.


Z początku tłumaczenie policjantów wydało mi się dziwne. Nie wiem, co może być tajemniczego w tym, że jesienią, by nie marznąć w głowę, nosi się czapkę i bluzę z kapturem. Dodatkowo na bluzie mam wizerunek orła NSZ, jest więc to dość charakterystyczny motyw, i trudno oczekiwać, że jakiś potencjalny kryminalista będzie ubierał się tak charakterystycznie (zazwyczaj kryminaliści starają się wtopić w tłum i nie wzbudzać zainteresowania). Nie chcą popadać w paranoje, odrzuciłem myśl, że policja przed Marszem Niepodległości prewencyjnie zastrasza patriotów, tak jak to miało miejsce za czasów PO. Zapewne podejrzane było też to, że szedłem, odmawiając różaniec (świetnie się odmawia wszelkie modlitwy w czasie maszerowania).

 

Policjant bym nie budził kontrowersji, zaproponował mi, bym spacerował w lesie albo parku. Ne jest to zły pomysł, zazwyczaj w lasach jest pusto (więc jest bezpiecznie). Często maszeruje lasami po zmroku, jedynym minusem jest to, że ciągle się potykam o korzenie. Czasami jednak tak się składa, że maszeruje przez miasto.


Tłumaczę sobie, że może rzeczywiście wyglądałem podejrzanie. Każdy normalny człowiek, kiedy idzie chodnikiem czy przechodzi przez ulice, wpatruje się w ekran smartphona i się nie rozgląda. Nie widać też osób odmawiających różaniec, czy takich noszących bluzy z patriotycznym motywem. Moje zachowanie było więc niezwykłe, odbiegało od normy zombi uwiedzonych światłem ekranu.


Podobnie niezwykłe jest to, że czytam książki w środkach transportu (mało kto dziś robi), mogę więc się spodziewać, że zachowując się tak nietypowo, zostanę wzięty za terrorystę (i tak fikcja z powieści „451 stopni Fahrenheita" Raya Bradbury'ego stanie się rzeczywistością).

 

Co śmieszniejsze dzień po spisaniu przez policje, Facebook zablokował mi możliwość dodawania postów na grupy i dołączania do grup - "Funkcja dołączenia do grup oraz publikowania materiałów w grupach, którymi nie zarządzasz jest tymczasowo zablokowana do niedziela, 05:21".

 

Jak można przeczytać na stronie Komendy Stołecznej Policji w artykule „Legitymowanie – prosta czynność, która rodzi wiele pytań" „legitymowanie jest czynnością administracyjno – porządkową służącą potwierdzeniu tożsamości osoby. Musi obejmować potwierdzenia cech osobowościowych (poprzez porównanie wyglądu osoby z jej wizerunkiem w dokumencie) oraz potwierdzenie danych osobowych (poprzez przepytanie osoby w zakresie danych zawartych w dokumencie). Może być skutecznie dokonane tylko w sytuacji faktycznego dzierżenia dokumentu przez policjanta i sprawdzenia autentyczności tego dokumentu, a tym samym potwierdzenia tożsamości osoby posługującej się tym dokumentem. Podstawą prawną czynności jest uprawnienie wskazane w art. 15 ustawy o Policji, który daje policjantowi prawo legitymowania, a w przypadku odmowy przekazania dokumentu do weryfikacji i potwierdzenia tożsamości ma zastosowanie art. 65 § 2. Kodeksu Wykroczeń. (...)

 

Celem sankcjonowania takich zachowań jest zapewnienie funkcjonariuszom wiarygodnych danych co do tożsamości osób, w stosunku do których podejmowane są czynności. Z tego względu potwierdzenie tożsamości przez inną osobę nie zwalnia z obowiązku okazania dokumentu potwierdzającego tożsamość w przypadku jego posiadania, jednak wcześniej policjant ma obowiązek pouczyć legitymowanego o odpowiedzialności z art. 65 kw.

 

Tym samym, kto wbrew obowiązkowi nie udziela dokumentów co do tożsamości własnej, podlega karze grzywny za wykroczenie z art. 65 § 2.

 

Obowiązujące prawo nakłada na legitymowanego obowiązek przekazania (wręczenia) posiadanego dokumentu (dokumentów) policjantowi. W ujęciu znaczenia słownikowego legitymować oznacza «sprawdzać urzędowo czyjeś dokumenty» (Słownik Języka Polskiego).

 

Istota samej czynności polegającej na legitymowaniu powoduje, że do osiągnięcia wymaganego rezultatu konieczne jest zweryfikowanie autentyczności dokumentu, w oparciu o który następuje ustalenie tożsamości osoby legitymowanej. Ze względu na zabezpieczenia stosowane w dokumentach, nie może to nastąpić bez fizycznego kontaktu z dokumentem. Dlatego też, samo okazanie dokumentu, nawet w sposób umożliwiający swobodne i nieskrępowane odczytanie zawartych danych, nie może zostać uznane za pełne wylegitymowanie osoby. Zwłaszcza, że w art. 65 § 2 kw mowa jest o "nieudzieleniu" dokumentu, czyli zgodne z prawem zachowanie winno polegać na "udzieleniu" dokumentu, co wskazuje na czynność przekazania, wręczenia lub innej formy wejścia w posiadanie - przejęcia faktycznego władztwa nad rzeczą (co wyjaśnia m.in. orzecznictwo do art. 58 ustawy z dnia 29.07.2005 r. - o przeciwdziałaniu narkomanii).


Czyli samo "okazanie" przedmiotowego dokumentu, polegające na uniemożliwieniu bezpośredniego kontaktu funkcjonariusza z kontrolowanym blankietem, sankcjonowane jest przez art. 65 § 2 kw.

 

W celu właściwej weryfikacji tożsamości osoby i legalności dokumentu (dokumentów) jakim posługuje się osoba legitymowana, policjanci są szkoleni. Wykorzystywane przez funkcjonariuszy umiejętności służą stwierdzeniu faktycznej zgodności cech osobowościowych człowieka z jego wizerunkiem, personaliami i danymi zawartymi w dokumencie oraz sprawdzenia zabezpieczeń dokumentu. Ponadto w razie potrzeby (wątpliwości) funkcjonariusze mogą skorzystać z wzorów dokumentów i informacji o zabezpieczeniach, urządzeń technicznych oraz zwracać się o pomoc do specjalistów.

 

W tym kontekście należy zauważyć, że art. 65 § 2 kw nie posługuje sie sformułowaniem "dokument stwierdzający tożsamość", ale "dokumentu co do tożsamości własnej". Oznacza to, że zgodnie z prawem policjant może ustalić tożsamość osoby legitymowanej m.in. także na podstawie innego niż dowód osobisty czy paszport, niebudzącego wątpliwości dokumentu, zaopatrzonego w fotografię i oznaczonego numerem lub serią. (...)


Art. 15. 1. Policjanci wykonując czynności, o których mowa w art. 14, mają prawo:


1) legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości; [...]


Zakres czynności zdefiniowany w art. 14 obejmuje przede wszystkim:

 

Art. 14. 1. W granicach swych zadań Policja wykonuje czynności: operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe [...]


2. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach.[...]

 

Nieudzielenie uprawnionemu z mocy ustawy do legitymowania policjantowi dokumentów co do tożsamości własnej, stanowi naruszenie przepisów z art. 65 § 2 Kodeksu Wykroczeń.


Art. 65 § 2. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1.


Przepis ten sankcjonuje zachowanie polegające na "nieudzieleniu dokumentu co do okoliczności wymienionych w § 1". czyli tożsamości własnej lub innej osoby (oraz obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania).


Art. 65 § 1 kw mówi natomiast o odpowiedzialności za wprowadzenie w błąd co do wskazanych (wymienionych) okoliczności.


Art. 65. § 1. Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:

1) co do tożsamości własnej lub innej osoby,

2) co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania,

podlega karze grzywny".

 

Jan Bodakowski