Terlikowski zauważył:

"Krótko o pewnym paradoksie katolickiej dyskusji w Polsce., którego symbolem jest debata we Wrocławiu na temat „Jakim papieżem jest Franciszek?” i komentarze do niej.

Znajdujemy się w samym środku wielkiej debaty, a co za tym idzie, zmiany w rozumieniu władzy i posłuszeństwa w Kościele. Benedykt XVI swoją decyzją o abdykacji zsekularyzował postrzeganie papiestwa, św. Jan Paweł II mówił - w perspektywie ekumenicznej - o konieczności zmiany rozumienia i postrzegania prymatu papieskiego, a Franciszek nieustannie wzywa do wypracowania nowego modelu eklezjalnego, zdecentralizowanego, ze zmienioną władzą papieską i równie mocno apeluje o to, by toczyła się wokół rozmaitych zainicjowanych przez Niego procesów dyskusja (a to oznacza także krytyka poszczególnych rozwiązań). Debata ta obejmuje nie tylko władze papieską, ale także biskupią i kapłańską, które - w obliczu głębokiej emancypacji wiernych (o czym często i głęboko mówi Justyna Melonowska) - musi się zmieniać. I zmienia się, do czego walcząc z klerykalizmem nawołuje Franciszek".

Dodał też:

"Zabawne jest jednak przy tym, że najgorętsi obrońcy obecnego pontyfikatu, najgorętsi obrońcy każdej decyzji Franciszka w swojej obronie często odwołują się do paradygmatu posłuszeństwa i władzy, który odrzuca sam Franciszek, i który jest anachronicznie i płytko rozumianym ultramontanizmem, a wyrasta z eklezjologii zakorzenionej w absolutystycznym modelu władzy i klerykalizmie, z którymi od jakiegoś czasu Kościół zrywa.

Można nawet powiedzieć, że najgorętsi obrońcy papieża Franciszka odrzucają istotę jego nauczania, zachętę do debaty, dyskusji, emancypacji świeckich, reformy w imię zachowania klerykalno-absolutystycznego modelu władzy. Krytycy zaś niektórych rozwiązań proponowanych przez papieża idą wytyczoną przez niego drogą".

Trudno nie przyznać racji katolickiemu publicyście.