Unowocześnianie miast jest przykrywką do budowania platformy współpracy. Problem jednak nie jest, że następują wymiany kulturalne, czy mecze towarzyskie. SCMM zakłada, że miasta będą szły jedną ścieżką - wspólnym celem. Ulegną ujednoliceniu. Taki model funkcjonowania określa się jako „zrównoważenie”. Mechanizm ten trwa. Istnieje już trzysta sieci łączących miasta. Do najbardziej znanych należą C40, Global Covenant of Mayors, Local Goverments for Sustainability, czy Global Covenant of Mayors fo Climate and Energy.

SCMM jako system już pojawił się między innymi w Monachium, Lyonie czy Wiedniu. Oznacza nic innego, jak model zarządzania oparty o ideę inteligentnego (”mądrego”) miasta.  Wprowadza on między innymi umacnianie roli urzędników, bo stanowią głos określający jakie inicjatywy wymagają wsparcia, to znaczy pokrywają się z istotną „mądrego miasta” (smart city). Dążą do tego, aby mieszkańcy tworzyli odpowiednik sieci komputerowej, łączyli się w całość redukującą jednostki do trybików. O ile wcześniejsze rozwiązania stawiały na komfort życia on teraz jest tylko echem zarządzania danymi. W tym rozumieniu stworzenie aplikacji do poruszania się Monachium w trakcie Oktoberfest jest istotniejsze niż wskazanie na korzeni festiwalu, umacnianiu tożsamości lokalnej i odwoływanie się do korzeni. OPI, czyli Inicjatywa Otwartych Danych wskazuje, że zbieranie informacji ogólnie dostępnych dla każdego rozwiąże problemy i pozwoli na rozwój. Kryje się tu pewien błąd logiczny. Podliczenie liczby bezrobotnych nie oznacza, że od razu pojawia się sposób ustalenia w jaki sposób znajdą zatrudnienie. Cel jednak sprowadza się do zacierania granic.

 Przykładowo Warszawa jest członkiem sieci C40. Wśród poruszanych zagadnień jednym z motywów przewodnich jest walka ze zmianami klimatu. Jednocześnie w ramach takich konferencji jak paryska z 21 lutego 2019 pojawiły się odniesienia do feminizmu głosem Mounii El Kotni z Women4climate Paris uważającej, że zwiększenie liczby kobiet u władzy usunie problemy tego świata. Wtedy także omawiano kwestie związane z nierównością gender. Nie zabrakło również odniesienia do „sprawiedliwości gender”. Język technologii jest tutaj wyłącznie kurtyną ukrywającą rzeczywiste cele.

W uproszczeniu można rzecz, że obecnie ścierają się dwie frakcje. Odwołująca się do chrześcijaństwa szuka zrozumienia w świecie przez odkrywanie reguł jakie na nim panują. Z kolei ich przeciwnicy, zwani często orędownikami Postępu odrzucają takie myślenie. Oni wolą budowanie wszystkiego na nowo. Dyrektor SecDev Group Robert Muggah należy do pierwszej frakcji. W jego myśleniu pojawiają się echa marksizmu, chociaż nie nazywa tego wprost. Uważa, że rozpoczęła się dekada przełomu. Jego firma zajmuje się analizami ryzyka z uwzględnieniem wpływu Internetu, maszyn i danych.

Skutkiem przyjętych przez niego założeń nie jest postrzegania świata jako sieci rządów, ale wręcz przeciwnie - układów wielostronnych (tak zwany multilateralizm). Ten niuans ma znaczenie, bo przesuwa punkt odniesienia. Wizja odwołują się do chrześcijaństwa wynikała z idei autorytetu, czyli istnieje przedstawiciel (na przykład król, przywódca) ludzi. Sprawował on władzę przez budowanie struktur. Nowe myślenie zakłada, że tożsamość ma znaczenie pośrednie i wygasa. Innymi słowy kraje jako takie upadają wskutek kontaktów ze sobą. Muggah odwołuje się do miast, bo jego zdaniem odpowiadają na „globalne wyzwania”. W praktyce zaś chodzi o taktykę konia trojańskiego. Dany kraj nie zgadza się na przykład na uznanie gender, ale w ramach porozumień między miastami są prowadzone akcje popularyzujące LGBT. Takie zjawisko już pojawia się w Polsce. Forpocztą Postępu staje się na przykład Warszawa, czy Gdańsk. Obok płaszczyzny międzynarodowej działania dziś zmierzają ku akcją na średnim poziomie - to jest społecznościach lokalnych.

Muggah dostrzega, że miasta włączają się w zmniejszenie „śladu węglowego”, czy  wprowadzanie zielonej energii odnawialnej. Łączą się one w tak zwaną ideę SCMM. Pod tą nazwą kryje się przekształcanie miast za pomocą technologii do nowej formy rządów. Miasta są ujmowane jako cyfrowe systemy. Efektem tego jest przeniesienie nacisku z potrzeb ludzi na rozwój infrastruktury technicznej, bo w tym rozumieniu jest to to samo. Przykładem jest zagęszczanie zaludnienia. W ujęciu matematycznym oznacza oszczędność powierzchni, ale w optyce psychologii życie w tłumie nie koniecznie już oznacza przyjemność. Dzięki czujnikom i analizom danych maszyny zdecydują, co jest najlepsze dla mieszkańców za pomocą tak zwanego cienia cyfrowego (digital shadow), co już zmierza ku inwigilacji bez ograniczeń. Obok tego realizuje cele marksizmu o przebudowie tego, co jest. Technologia już nie służy człowiekowi, ale ma za zadanie zdominowanie ludzi.

Jacek Skrzypacz