Jak zauważył publicysta: "Eutanazja bardzo głęboko zmienia filozofię medycyny, a jeśli jest wymuszana, to w istocie niszczy etos hospicjów. Tak dzieje się obecnie w Kanadzie, gdzie niewielkie hospicjum w Brytyjskiej Kolumbii może zostać pozbawione publicznych środków do normalnego funkcjonowania. Powodem jest zaś to, że jego twórcy odmawiają przeprowadzania procedury „medycznego wspierania śmierci” na swoich pacjentach. - Wszczynanie kroków, które mają doprowadzić do śmierci pacjenta nie jest ani opieką, ani wsparciem, by pacjent mógł żyć pełnią życia - podkreśla Angela Ireland, prezes Delta Hospice Society, które prowadzi Irene Thomas Hospice".

Dodał też: "Ta dość oczywista refleksja i dość oczywisty sprzeciw wobec pomysłów zwolenników eutanazji spotkała się jednak z mocnym sprzeciwem lokalnych władz. - Rozumiemy, że może być czymś trudnym emocjonalnie dla pewnych osób, ale jest istotne, by pacjenci mieli dostęp do wszystkiego, co jest im gwarantowane - oznajmił Adrian Dix, minister zdrowia stanu Brytyjska Kolumbia. W efekcie hospicjum, które chce robić to, co zawsze robiono w hospicjach, a nie zabijać swoich pacjentów, może zostać ukarane pozbawieniem połowy swoich środków, które pochodzą z publicznego budżetu. I niech mi ktoś tylko powie, że w całej tej sprawie nie chodzi też o to, by - jak to ujmował w „Biesach” Fiodor Dostojewski - każdy miał ręce ubabrane we krwi, tak by już nie móc protestować?".