Z kampanią Andrzeja Dudy też jest związany pewien niedosyt i zarazem niepokój. Rozdrobione kierownictwo sztabu wyborczego. Kierują nim trzy osoby: jedna od spraw programowych, jest nią Beata Szydło, druga Andrzej Brudziński, odpowiada za sprawy organizacyjne, nad nimi jest jeszcze szefowa kampanii mec. Jolanta  Turczynowicz-Kieryłło.  Adam Bielan został rzecznikiem prasowym. Czy nie można było powtórzyć doświadczenia z poprzedniej zwycięskiej kampanii, kiedy na jej czele stała Beata Szydło, mająca do pomocy cały sztab zapaleńców?  Po co teraz to rozdrobnienie. Czy nie za dużo grzybów w barszczu?  Andrzej Duda wyruszył swoim dudabusem w objazd po kraju. Jak dotąd odwiedził dwie miejscowości. Docelowo ma być sto. Głowa państwa, która sprawuje swój urząd i ma codzienne obowiązki jest oczywiście w gorszej sytuacji niż reszta, która może się całkowicie poświęcić kampanii. Oby te spotkania wyborców z prezydentem nie rozmyły się.

Samo rozpoczęcie kampanii Andrzej Duda rozpoczął spektakularnie, w wielkim stylu. Choć opozycja dwoma faktami starała się przykryć ten start. Był to już dziś sławetny palec Joanny Lichockiej, który opozycja przekuła jako gest wymierzony w ludzi dotkniętych chorobą nowotworową. Z powodu sejmowego głosowania nad nowelizacją ustawy dot. rekompensaty dla mediów publicznych, opozycja rozpętała prawdziwą nagonkę na PiS, który ma rzekomo odbierać 2 mld zł ludziom chorym na raka i przeznaczać je na propagandę. Nie pomogły tłumaczenia, że nie są to pieniądze budżetowe, ale jedynie obligacje, które nie można przeznaczyć na nic innego. Cyniczna historia o biednych chorych złupionych przez PiS poszła w kraj. Teraz opozycja czeka na weto prezydenta w tej sprawie. Gdy złoży swój podpis, znów rozpęta się dalszy ciąg histerii.

Czekamy obecnie z niecierpliwością na propozycje programowe Andrzeja Dudy. Jakimi metodami chce trafić do wyborców. Spotkania z nimi są niezbędne, ale place i sale zaludniają przeważnie ludzie starsi lub w średnim wieku. Co z młodzieżą, która po raz pierwszy pójdzie w maju do wyborów. Oni nie pamiętają rządów PO/PSL. Znając młodzież, jej emocjonalny stosunek, chwiejność poglądów, gonitwę za czymś nowym, można mieć pewne obawy o ich wybór. Młodzi wyborcy to bardzo duża część elektoratu i niezwykle ważna, przyszłościowa.

Już teraz widać, że cała kampania będzie prowadzona pod hasłami hejtu na prezydenta. Zaczęło się od skandalu w Pucku i obrażaniu głowy państwa podczas uroczystości państwowej. Teraz do ataku ruszył zaprawiony w bojach hejterskich Donald Tusk, który ogłosił wspieranie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Kandydatka PO spotkała się w tym celu z byłym premierem, cała w lansadach wystawiła mu lukrowaną laurkę, wygłaszając komunały o jego bezcennej wiedzy. Tusk zapewnił ją, że rusza do boju. Jak ten bój ma wyglądać, przekonaliśmy się w poniedziałek na Uniwersytecie w Białymstoku podczas  V Festiwalu Dyplomatycznego, a właściwie spotkaniu z młodzieżą.  Donald Tusk dał tam pokaz swojej nienawiści do PiS, hejtu na Andrzeja Dudę, mówiąc, że podpisanie ustawy o rekompensacie  dla mediów publicznych, świadczy o tym, że Duda „nie jest mężczyzną” i dalej brnął w przyprawianiu gęby prezydentowi, kreując go na pachołka prezesa PiS-u. „Nie ma  na tyle odwagi i charakteru(…) do głowy mu nie przyszło, żeby przeciwstawić się prezesowi PiS”.  Tusk nie chce pamiętać, że przez pięć lat prezydentury, Andrzej Duda kilkakrotnie wetował ustawy, nawet tą sądowniczą w pierwotnej wersji, narażając się tym na oburzenie swoich wyborców.

Wiemy, że fakty nie są ważne dla Tuska. On kreuje swoją rzeczywistość obecnego państwa polskiego, w którym partia rządząca niczym się nie zajmuje, tylko wzajemnymi oskarżeniami i aresztowaniami. Jest to zdaniem byłego szefa Rady Europejskiej „archaiczna władza”, która niczym grupa lunatyków dąży do wyprowadzenia Polski z UE. To nie wszystko, mówiąc językiem Tuska, wszędzie w Polsce panuje „odór przestępstwa, gangu, mafii. Unosi się każdego dnia nad instytucjami państwowymi”.  Prosto i szczerze, bez fałszywych uśmiechów, za to z wilczym spojrzeniem i twarzą pełną nienawiści wspiera kandydatkę PO Donald Tusk. I to jest prawdziwa twarz opozycji. Jak sobie z nią poradzi Małgorzata Kidawa-Błońska z promiennym uśmiechem od ucha do ucha i z zapewnieniami o kulturze i roztaczaniu wokół siebie spokoju. Kandydatka PO na prezydenta pełna sloganów konsolidacyjnych, a po jej jednej stronie chuligani z KOD, po drugiej nienawiść płynąca z ust jej politycznego ojca Donalda Tuska.

Ciekawe czy Polacy kupią taki polityczny obraz, który w rzeczywistości oznaczałby powrót do starych zasad rządzenia przez PO.