12 października 1965 roku Consilium [czyli Rada ds. wprowadzania reformy liturgicznej] zwrociło się do kard. Alfrinka, aby powrócić do tradycyjnego sposobu udzielania Komunii Świętej. Podkreślało ono, że Ojciec Święty nie uważa za słuszne, żeby święte cząstki były

rozdzielane na rękę. Te protesty nie powstrzymały jednak księży i biskupów, którzy to propagowali. 8 maja 1968 roku św. Kongregacja Obrzędów potwierdziła stanowisko Stolicy Apostolskiej, stwierdzając na temat Komunii Świętej na rękę: "Non expedire" ["Nie jest stosowne"]. Ze względu na uporczywe lekceważenie stanowiska Stolicy Apostolskiej, a więc papieża i rozprzestrzenianie się tej praktyki papież udzielił, w ramach wyjątku, zezwolenia na tę formę udzielania Komunii Świętej.

Uczynił to najpierw wobec Niemiec, a potem wobec kolejnych krajów, które o to prosiły. Można powiedzieć, że zgoda ta została wymuszona. Stolica Apostolska zwracała przy tym uwagę, że ta forma udzielania Komunii Świętej jest dyskusyjna i niebezpieczna. Ostatnie sformułowanie sprawdziło się zresztą, bo od czasu wprowadzenia tej praktyki znacznie nasiliły się przypadki profanowania Najświętszego Sakramentu, który łatwiej było pozyskać.

Zwracał na to uwagę św. Jan Paweł II: W niektórych krajach przyjęła się praktyka Komunii świętej na rękę. Praktykę taką postulowały poszczególne Konferencje Episkopatów i na ich wniosek zyskała ona zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej. Dały się jednak słyszeć głosy o rażących wypadkach nieposzanowania Najświętszych Postaci, co bardzo obciąża nie tylko osoby bezpośrednio winne takiego postępowania, ale również Pasterzy Kościoła, którzy jakby mniej czuwali nad zachowaniem się wiernych względem Eucharystii25. Już sam fakt, że udzielanie Komunii Świętej na rękę ułatwia i umożliwia profanację powinien nas skłonić do tego, by nie zaakceptować tej praktyki. Kościół, świadomy tego, wprowadził pewną procedurę, która ma temu zapobiegać.

Wierny, który przyjmuje Komunię Świętą na rękę powinien spożyć ją w obecności kapłana. W praktyce jednak, zwłaszcza, kiedy w kościele jest dużo ludzi, ksiądz nie jest w stanie stwierdzić, czy wierny to zrobił. Wierny może bowiem jedynie przyłożyć ją do ust, odwrócić się i odejść. Ksiądz, stojąc z Najświętszym Sakramentem, choćby miał jakieś podejrzenia nie zacznie raczej biec za takim człowiekiem. Na zachodzie miały także miejsce przypadki, kiedy znajdowano kawałki św. Hostii pozostawione w ławkach.

Argumentem, który się podnosi za tym zwyczajem jest jego domniemana starożytność. Miał on być obecny w pierwotnym Kościele i przetrwać aż do VIII-IX wieku. Problemem pozostaje, czy ten zwyczaj był wszędzie obecny i w jaki sposób był praktykowany. Istnieją bowiem świadectwa, że 25 Jan Paweł II, List apostolski Dominicae cenae – O tajemnicy i kulcie Eucharystii, 11. wierny otrzymywał Komunię Świętą na rękę, ale była ona przykryta specjalną chustą. Fakt, że Kościół ostatecznie zakazał tej praktyki także świadczy o tym, że miał on ku temu powody.

Jednym z nich mogła być możliwość profanacji, jaka się wówczas pojawia. Innym zaś był zapewne rozwijający się kult dla Najświętszego Sakramentu. Kościół uznał więc, że czymś podstawowym jest oddanie właściwej czci Bogu. To zaś dokonuje się bardziej poprzez przyjmowanie Komunii Świętej na klęcząco i do ust.

Argument, wedle którego coś było obecne w pierwotnym Kościele, więc powinno być i teraz nie może być zresztą przesądzający. Adoracja Najświętszego Sakramentu pojawiła się dopiero w średniowieczu. Nie znaczy to jednak, że jest to zwyczaj niepotrzebny i niechrześcijański. Pokazuje to, że formy kultu rozwijały się wraz ze wzrostem pobożności i refleksji nad największymi tajemnicami naszej wiary. Z czasem zakochany uczy się jak bardziej i lepiej okazywać miłość ukochanej osobie.

Argumenty, że taka forma udzielania Komunii Świętej jest bardziej higieniczna, albo lepiej odpowiada mentalności współczesnego człowieka są czymś zupełnie nietrafionym i skupiają się jedynie na człowieku, lekceważąc prawdę na temat majestatu Bożego.