Ksiądz Skarga zauważał, że Bóg nie karze docześnie za grzechy tylko tych, którzy sami siebie karzą podejmując pokutę i czyniąc zadośćuczynienie. To twierdzenie może budzić dziś sprzeciw, ale potwierdza je nauka Kościoła. Papież Paweł VI, podkreślmy, że już po Soborze Watykańskim II, napisał: Z Objawienia Bożego wiemy, że następstwem grzechów są kary, nałożone przez boską świętość i sprawiedliwość. Muszą one być poniesione albo na tym świecie przez cierpienia, nędze i utrapienia tego życia, a zwłaszcza przez śmierć, albo też w przyszłym życiu przez ogień i męki, czyli kary czyśćcowe1.

Każde cierpienie jest konsekwencją grzechu i już w tym sensie jest karą za grzech. Ks. Piotr Skarga tłumaczył, że Jezus Chrystus nie usunął tej kary:

"Chrystus zapłacił za nas i wynagrodził za nasze winy. (...) Obrócił do nas swoją twarz, przywrócił nas do łaski, oddalił gniew i karę wiecznego piekła. Nie zawsze jednak odpuszcza nam drugą karę, w której cierpimy od stworzenia. Sprawia co prawda, że kara ta przestaje być wieczna, ale docześnie nas karze, przez krótki czas, z powodu miłości i łaski ojcowskiej, żeby też stało się zadość choć trochę sprawiedliwości".

Kaznodzieja dodał też, że o tym, iż doczesne cierpienia są karą za grzechy, poucza nas Pismo Święte:

"Pismo Święte pokazuje nam to bardzo wyraźnie, że Pan Bóg z powodu zasług swojego Syna, rezygnuje ze swojego gniewu i wiecznych kar, ale nie odpuszcza krótkiego, doczesnego karania.

Pan Bóg odpuszczając po chrzcie grzech pierworodny zachował jednak kary. Świadczy o tym fakt, że po chrzcie nadal cierpimy wszystkie nędze tego świata i śmierć. Cierpimy nie tylko my dorośli, którzy popełniliśmy wiele grzechów uczynkowych, ale także cierpią niewinne dzieci. Dlaczego? Zapewne dlatego, że Pan Bóg nie odpuszcza ojcowskich kar, a tylko zmienia wieczne na doczesne".

Wymienił też przykład:

"Przykładem tego jest historia z Księgi Wyjścia, kiedy lud popełnił grzech oddając pokłon cielcowi. Na prośbę Mojżesza i dzięki pokucie ludu Pan Bóg odpuścił ten grzech, a jednak Mojżesz ukarał lud karząc zabić trzy tysiące ludzi (zob. Wj 32, 1-35). Także wtedy, kiedy lud szemrał przeciw Panu Bogu na pustyni i chciał wrócić do Egiptu Pan Bóg chciał ich wygubić. Przestał się gniewać, ale nie darował kary, bo nikt z tych, którzy szemrali nie wszedł do ziemi obiecanej. Ich trupy zostały na pustyni, a dopiero na dzieciach spełniła się obietnica Boża (zob. Lb 14, 1-45). Podobnie Pan Bóg odpuścił grzech siostrze Mojżesza, a mimo to kazał ją wygnać na siedem dni z obozu i cierpieć wstyd (zob. Lb 12, 14). Kiedy Mojżesz okazał trochę niedowiarstwa, albo raczej zgrzeszył nieobyczajnym słowem, Pan Bóg nie trwał w gniewie, ale nie pozwolił Mojżeszowi oglądać ziemi obiecanej. Mojżesz żadną miarą nie mógł tego wyprosić, aż w końcu Pan Bóg rzekł, żeby nigdy więcej o to nie prosił, bo tego nie otrzyma (zob. Pwt 3, 26). Dawidowi został odpuszczony grzech cudzołóstwa, ale nie uszedł kary, bo umarł mu syn, którego nie mógł wyprosić u Pana Boga (zob. 2 Sm 12, 18). Dawid został ukarany także wtedy, kiedy wpadł w pychę i liczył swój lud (zob. 2 Sm 24, 15)".

Zauważył w końcu:

"Także prorok, który odstąpił od Boga zwiedziony przez innego człowieka uzyskał przebaczenie, a mimo to został zabity przez lwa (zob. 1 Krl 13, 24). Król Ozjasz mimo, że był najlepszym królem po Dawidzie, to jednak został zabity w wyniku doczesnej kary (zob. 2 Krn 24, 35)".

Tymczasem prymas Polski negując to, że koronawirus jest karą za grzech, zasugerował, że skoro Bóg jest miłośćią, to nie karze za grzechy. Tymczasem, na co zwrócił uwagę ks. Piotr Skarga kara jest elementem Bożej miłości. Zob. Tutaj

 

 

 

1Paweł VI, Indulgentiarum doctrina, I.