"Polityka Narodowa" pisze: Państwa azjatyckie zdecydowanie lepiej sobie radzą z pierwszą falą epidemii koronawirusa niż Zachód. Europa, mimo większej ilości czasu na przygotowanie, jak na razie radzi sobie dość mizernie. Co pomaga państwom Azji Wschodniej w walce z koronawirusem?

"Po pierwsze wartości społeczne. Mówiąc dokładniej kolektywność społeczeństw azjatyckich, ich przywiązanie do wartości wspólnotowych stawianych wyżej niż zachodni indywidualizm. Istotna z punktu widzenia walki z epidemią jest wartość określana w badaniach różnic międzykulturowych Geerta Hofstede dystansem wobec władzy, a także obecny w cywilizacji konfucjańskiej szacunek do władzy i duży jej autorytet. Paternalistyczne podejście, gdzie społeczeństwo wymaga od wyżej uszeregowanych w hierarchii (w tym wypadku rządzących) pewnej opieki, oczekuje od ich wskazówek i instrukcji powoduje, że zalecenia władz mają posłuch, a zdyscyplinowane, hierarchiczne społeczeństwa się im podporządkowują. Ważne są także doświadczenia tamtejszych państw. Doświadczenie epidemii SARS na początku XXI wieku, powoduje, że zarówno państwo jak społeczeństwo nie lekceważy epidemii." - czytamy.

Autorzy zwracają uwagę na użycie narzędzi cyfrowych: "Bardzo ciekawą kwestią jest wykorzystanie szeroko pojętych narzędzi cyfrowych do walki z epidemią. W Korei Południowej rząd bombardował obywateli setkami powiadomień o miejscach przebywania zarażonych, których należy unikać, informowano elektronicznie na bieżąco o zaleceniach władz. W Chinach wykorzystano narzędzia oparte o sztuczną inteligencje i big data. Na podstawie śladów cyfrowych generowanych przez obywateli typowano zarażonych, sprawdzano czy obywatele objęci kwarantanną jej przestrzegają, analizowano obciążenie szpitali i poszczególnych lekarzy optymalizując wykorzystanie środków w walce z epidemią."

Dale czytamy o indywidualizmie europejskim i sytuacji w Polsce: "Na tle Europy Zachodniej Azja Wschodnia jest ostoją dyscypliny i instynktu samozachowawczego. Dobiegające z Zachodu obrazki z setkami ludzi w parkach, spacerujących po bulwarach czy tłumnie gromadzących się przed stadionami pokazują kompletne lekceważenie zagrożenia. Jaka jest kara takiej lekkomyślności widzimy obecnie we Włoszech i Hiszpanii. Ogromne przyrosty zachorowań powodujące niewydolność służby zdrowia skutkującą kolejnością ratowania ludzi według ich „wartości społecznej”. Polska przyjmując dość radykalne środki na samym początku zagrożenia postąpiła odpowiednio. Społeczeństwo w odpowiedzialny sposób podeszło do zagrożenia, pokazując, że mamy jako Polacy jeszcze zbiorowy instynkt. Oby nie zabrakło nam konsekwencji w #zostanwdomu i ograniczaniu kontaktów z innymi."