Oczywiście najbardziej potrzebujący muszą nadal otrzymywać wsparcie, jednak już nie bezwarunkowe i niezależne od zamożności i realnych potrzeb, bowiem tylko wprowadzając rozsądek w miejsce populizmu za kilkanaście miesięcy będzie nas stać na powrót do finansowego wspierania polityki prorodzinnej na tak szeroka skalę jak obecnie.  Nie jest bowiem solidarnym podejściem obniżanie wynagrodzeń osób pracujących w najbardziej dotkniętych sektorach przy utrzymaniu wynagrodzeń całego aparatu administracji rządowej i samorządowej i innych podmiotów finansowanych z publicznych środków - takiej sytuacji nie rozumieją i nie akceptują miliony polaków dotkniętych bezpośrednio skutkami epidemii.


Dzisiaj wszystkie dostępne środki oprócz wydatków na służbę zdrowia (wspieraną przez polskie firmy prywatne na  niespotykane dotąd wielomilionowe kwoty) muszą być przeznaczone na przeżycie przedsiębiorstw i ochronę potencjału gospodarczego, tak abyśmy przetrwali z jak najmniejszym uszczerbkiem potencjału. Tylko przetrwanie miejsc pracy w niedalekim miejmy nadzieje okresie da szansę na odbudowę  bezpieczeństwo finansowego państwa niezbędnego do zabezpieczenia potrzeb emerytów, służb, dzieci i aparatu państwa - w przeciwnym wypadku nasz kraj pogrąży recesja na długie lata.


Polacy zawsze byli kreatywni i zaradni, wystarczy dać im możliwość działania i wolność gospodarczą - to w tym segmencie rządzący i opozycja muszą zdać egzamin. Niestety w działaniach rządu poza krótkoterminową ochroną miejsc pracy brak jest realnej obrony gospodarki a pomoc nawet ta niewielka przychodzi z opóźnieniem - brak jest realnych wskazań na co firmy będą  mogły liczyć po wygaśnięciu epidemii - co przekłada się na tsunami zwolnień i lawinowo rosnącą rzeszę bezrobotnych. Opozycja również poza sloganami typu “dajmy więcej” nie zaproponowała rozwiązań solidarnych licytując się wyłącznie na polu kto da więcej bez wskazywania pola oszczędności. Rozsądne, praktyczne i pilne propozycje pracodawców leżą w zamrażarkach - czy dlatego że zdroworozsądkowe działania to za mało głosów w wyborach?


Kilkanaście dni wystarczyło aby pokazać wielką słabość podstaw Europejskiej Unii - brak solidarnej współpracy narodowych państw w obliczu zagrożenia na lata powstrzyma dalszą integrację. Ta sytuacja musi dawać do myślenia...


Życzę wszystkim zdrowia oraz aby po nocy nastał dzień - trzymam mocno zaciśnięte kciuki za potrzebujących pomocy medycznej oraz za przedsiębiorstwa aby przetrwały, dzięki czemu za kilka miesięcy płacąc podatki umożliwią rządzącym wspieranie pogoni za bardziej rozwiniętymi gospodarczo członkami UE.

Ryszard Skotniczny
Pełnomocnik Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin na Podkarpaciu