W ich przekonaniu problem stanowi tak zwane równoważenie społeczeństwa. Za tym kryje się nic innego, jak narzucanie, co ludzie będą robili oraz jak będą się zachowywali. Trudno w obecnych warunkach o odmówienie im racji. Wprowadzanie procedur w zakresie ograniczania zarażeń dziś decyduje o tym w jakim stopniu będzie obciążona służba zdrowia.

Znaczenie ma tutaj krzywa epistemologiczna. Zakłada ona, że początkowo w okresie badań i rozpoznania najpierw stopniowo zwiększa się liczba zakażonych. Wskutek przyśpieszenia liczba przypadków kilkakrotnie wzrasta. Następnie rozpoczyna się powolny okres wyciszania. Wedle modelu ze Stanów Zjednoczonych następuje spadek liczby nowych chorych porównywalny z poprzednim przyrostem. Następnie  po gwałtownych spadkach on maleje i przechodzi do stopniowego wyciszania z maleniem liczby nowych przypadków. W tej ostatniej fazie będzie około trzykrotnie więcej przypadków niż w fazie początkowej, ale i tak oznacza to gwałtowne zmniejszenie się chorych i całkowite opanowanie sytuacji.

Obecne symulacje dla państw G7 oraz Chin wskazują pierwszą cześć tego pięciokrokowego procesu. Teraz trwa okres przyśpieszenia. Dla rządu w Pekinie rozpoczyna się od 17 marca okres wyciszania. Imperium College wedle krzywej epistemologicznej wskazuje, że wprowadzenie kwarantanny, w tym po prostu ograniczenia poruszania się kilkakrotnie zmniejsza liczbę zachorowań. Znamienne, że ten mechanizm również wydłuża o dwa miesiące okres wyciszania się, osłabiania tendencji. Bez podjęcia jakichkolwiek działań dramatyczny skok zachorowań kończy się upadkiem zarazy w lipcu, a tak rozciąga się do połowy września 2020. Warte odnotowania, że Wielka Brytania ocenia, że pomimo izolacji Anglików dojdzie do drugiej fali zachorowań. Od października 2020 pójdzie ona drastycznie w górę i jeśli chodzi o skalę będzie miała większy przelicznik osób wymagających krytycznej opieki w ramach szpitali. Zarazem ten model ujmuje, że w lutym 2021 sytuacja ostatecznie się unormuje i wraz z końcem marca 2021 będzie mowa o końcu epidemii.

Ustalenia Richarda Baldwina wedle danych z ostatnich miesięcy wskazują, że bez wprowadzania zasad ograniczania kontaktu, izolacji, czy pozostawania w domu obciążenie służby zdrowia jest około dziesięciokrotnie większe. Jego wyliczenia sugerują, że przy zastosowaniu tych metod zasoby szpitali mogą być już wystarczające. Żniwo koronawirusa w Chinach zdaniem Baldwina było efektem braku sprzętu i łóżek dla osób chorych. Przy czym wedle skuteczności środków wskazuje, że kolejno od najlepszych do najsłabiej oddziałujących: izolacja osób po siedemdziesiątce, izolacja i kwarantanna w domach, tylko izolacja, zamknięcie szkół.

Z punktu widzenia ekonomii Baldwin wskazuje, że ochrona zdrowia za pomocą powyższych metod pogłębia około dwukrotnie recesje w stosunku do braku jakichkolwiek działań. Tym samym symulacje Imperium College są przyczyną dla których rząd Wielkiej Brytanii początkowo nic nie robił. Dla gospodarki w ujęciu cytowanych badaczy skutki wynikają z trzech, jak to sami ujęli szoków. Nie pracujący ludzie nie przynoszą dochodów i nie  współtworzą PKB. Środki podejmowane przez rząd uderzają w funkcjonowanie firm. Ostatni szok wiąże się z tym, co ludzie oczekują, a co jest.

Koronawirus ma wpływ, bo ogranicza oszczędności w domach. Biznes nie płaci, więc pracownicy nie mają środków. Mniej więc wydają ludzie na zakupy. Nie ma bodźca do importowanie, bo mało kto jest zainteresowany kupowaniem tego, czego nie musi. Skoro nie ma potrzeby importowanie dóbr, nie ma również środków na eksport. Pojawiają się więc problemy w dostawach. Przy swoich analizach sięgają również do hiszpańskiej grypy. W trzech falach 1918, 1919 i 1920 zabiła dwa procent ludzkości, czyli trzydzieści trzy miliony osób. Pandemia ograniczyła tym samym w państwach rzeczywisty PKB na osobę o sześć procent. Pierwsza Wojna Światowa dla porównania zmniejszyła go o osiem i cztery dziesiąte procenta.

Analizy dokonane przez UBS dla indeksów Hubei, NMingxia, Hebei i Shaanxi dowodzą, że chińska gospodarka na nowo odzyskuje siły. Dane zanieczyszczenia powietrza (i jego wzrost) dowodzą, że sytuacja ulega poprawie. Jedynie Hubei pokazuje, że po spadku ma problem z podniesieniem się na poprzedni poziom, a Shaanxi i Hebei osiągają dopiero jedną trzecią wcześniejszych poziomów. Ningxia zaś utrzymuje się na połowie. Tym samym jest nadzieja, ale wyjście z kryzysu potrwa.


Jacek Skrzypacz