Oświadczenie w tej sprawie wydał szef kancelarii Angeli Merkel. – Akcja przyszłych szczepień nie będzie obowiązkowa, ale ten, kto nie zechce się uodpornić, weźmie odpowiedzialność za zakażenie siebie i innych – powiedział. Jednak przy okazji u naszych zachodnich sąsiadów promowane jest przystąpienie do przyszłych szczepień. Politycy wyrażają przekonanie, że mimo dobrowolności do szczepienia przeciwko koronawirusowi przystąpią znaczna część społeczeństwa. – Mam nadzieję, że zdecydowana większość z nas zastosuje szczepionkę, tak szybko, jak tylko będzie dostępna – powiedział Helge Braun. Dodał także, że liczy na to, że szczepionka będzie dostępna od początku lub maksymalnie od połowy przyszłego roku. Mimo braku obowiązku szczepień także on uważa, że to właśnie szczepionka pozwoli wrócić do normalności. - Jeśli szczepionka będzie dostępna, nie będzie żadnych ograniczeń i w końcu wrócimy do normalnego życia – mówił Niemiec.

Punkt widzenia Helge Brauna wspiera także Instytut Roberta Kocha. Dyrektor jednego z jego ośrodków powiedział, że nie ma merytorycznych przesłanek dotyczących konieczności wprowadzenia obowiązkowych szczepień. Uważa, że Niemcy będą z nich korzystać i sami będą potrafili zdecydować czy szczepionka jest dla nich bezpieczna czy nie. - Uważam Niemców za dostatecznie inteligentnych, żeby zrozumieli korzyści, jakie szczepionka przyniesie ich zdrowiu – powiedział Lothar Wieler.

Mimo deklaracji o braku obowiązku szczepień w rządzie da się słyszeć różne stanowiska. Konieczność wygłoszenia takiego komunikatu przez kancelarię Merkel została spowodowana przez narastające obawy społeczne przed szczepionką na koronawirusa. Stało się to po tym jak kilkanaście dni temu minister zdrowia zaproponował, aby do ustawy o walce z epidemią wprowadzić obowiązek posiadania, tzw. paszportów immunologicznych. Chodzi o dokument poświadczający, że jego właściciel ma przeciwciała uodparniające na koronawirusa.

Taka propozycja spotkała się z ostrą reakcją społeczeństwa. Media zaczęły zarzucać rządowi chęć ograniczenia wolności obywatelskich. Polityczna opozycja zaczęła zarzucać, że jest to wstęp do obowiązkowych szczepień. Protestujący przeciwko takim rozwiązaniom wyrażają obawę, że szczepionka stanie się elementem kontroli politycznej i będzie powodowała podział ludzi na lepszych i gorszych obywateli ze względu na stan zdrowia.

Taka sytuacja nie oznacza jednak, że nasi zachodni sąsiedzi zrezygnowali z pracy nad szczepionką. Miesiąc temu rozpoczęły się pierwsze testy potencjalnej szczepionki na Conid-19 na ludziach. Badanie prowadzone jest w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. W RFN będzie w nim uczestniczyło około 200 zdrowych osób w wieku od 18 do 55 lat. W amerykańskiej odsłonie badania weźmie udział 360 zdrowych osób, które będą podzielone na dwie grupy wiekowe: 18-55 oraz 65-85 lat. Badania kliniczne to kolejny z procesów jaki musi przejść szczepionka przed wejściem na rynek. 

Za całość badań odpowiedzialna jest niemiecka firma Pfizer. Mają być nimi objęte cztery szczepionki. „Cztery potencjalne szczepionki to pierwsze w swojej klasie szczepionki przeciw COVID-19 opracowywane w ramach projektu „Prędkość światła” („Lightspeed”) BioNTech; każda z nich reprezentuje inny format mRNA i inne antygeny docelowe. Dwie z czterech potencjalnych szczepionek zawierają mRNA ze zmodyfikowanymi nukleozydami (modRNA), jedna zawiera mRNA z urydyną (uRNA), natomiast w czwartej wykorzystano samoreplikujący się mRNA (saRNA). Każdy format mRNA jest połączony z nanocząsteczką lipidową (LNP). Większą sekwencję „kolca” zawarto w dwóch potencjalnych szczepionkach; w dwóch pozostałych wykorzystano mniejszą zoptymalizowaną domenę wiążącą receptor (RBD) z białka S (białka „kolca”). Potencjalne szczepionki oparte na RBD zawierają fragment „kolca” uważany za najważniejszy w aktywizowaniu przeciwciał, które mogą dezaktywować wirusa.” – można przeczytać na stronie firmy.

Jak pokazują wydarzenia wolność wyboru co do szczepienia nie zwalnia z wyścigu o wynalezienie szczepionki, która zagwarantuje niemałe dochody. Działania rządu niemieckiego powinny być motywacją dla polskich polityków i wskazówką, że wolność obywateli jest wartością nadrzędną. Skoro wolny wybór dotyczący szczepień został zagwarantowany w Niemczech oznacza to, że w przypadku nie zaszczepienia się wszystkich obywateli nie spowoduje to problemów u tej części, która będzie się chciała zaszczepić.

DZ

Źródło: tagesschau.de, cai24.pl