- Choć w polskiej politycy widzieliśmy już niejedno, tym razem i ja sama przecierałam oczy ze zdumienia! – dzieli się Kaja Godek.


Proliferka zwraca uwagę na szczególne okoliczności, w których radni z Lublina  zagłosowali za tym, aby z pieniędzy Lublinian finansować biznes in vitro. Godek zaznacza, że jest to biznes, który posiada charakterystyczne cechy takie jak: produkcja dzieci metodą weterynaryjną, mrożenie dzieci w probówkach na lata, handel wyprodukowanymi dziećmi, wielokrotna aborcja wczesna, tj. niszczenie zarodków, i późna eugeniczna, gdy badania prenatalne wykażą wady u poczętego na szkle maleństwa. Proliferka wylicza następnie wszystkich radnych, którzy zagłosowali za finansowaniem tej procedury z publicznych pieniędzy.


- Mieszkańców Lublina ostrzegamy zwłaszcza przed radną Elżbietą Dados, która wprost powiedziała, że zagłosowała za in vitro, bo... miała wiele głosów od mieszkańców, aby głosować przeciw. To ważny sygnał dla obywateli, że p. Dados po wybraniu na radną przestaje przejmować się sprawami osób, które ją wybrały i świadomie działa przeciw woli wyborców - powiedział po posiedzeniu Rady Miasta Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina, który obserwował obrady i zabierał głos przeciw finansowaniu niegodziwej metody.
Mimo tego, że radni zignorowali głos obywateli, nie ustajemy w działaniach i informowaniu mieszkańców Lublina, o tym, co robią ich przedstawiciele w radzie miasta. Program in vitro będzie opracowywany, ale jest jeszcze możliwość, że w ogóle nie wejdzie w życie - podkreśla Godek. Wymienia również konkretne działania Fundacji na rzecz obrony nienarodzonych dzieci.


- Pierwsza przyczepka z banerem ze zdjęciem radnego Bartosza Margula, który w najbardziej zaciekły sposób przeciwstawił się naszej petycji - już wyruszyła na ulice Lublina. Dotrzemy nią do najdalszych zakątków miasta, aby pokazać, że radny Margul poparł weterynaryjną metodę produkcji ludzi nieludzką, a do tego związaną nieodłącznie z aborcją. Aktywnie działa także nasze call-center informując sygnatariuszy petycji o jej losach i zachęcając, aby więcej nie głosować na osoby, które sprzeciwiły się ochronie życia i poparły in vitro - zwraca uwagę Godek.
Warto przy tej okazji nadmienić, że św. Jan Paweł II stanowczo sprzeciwiał się procedurze in vitro, którą określił jako niegodziwą w encyklice Evangelium vitae w 1995 roku.


- Także różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie. Są one nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto stosujący te techniki do dziś notują wysoki procent niepowodzeń: dotyczy to nie tyle samego momentu zapłodnienia, ile następnej fazy rozwoju embrionu wystawionego na ryzyko rychłej śmierci. Ponadto w wielu przypadkach wytwarza się większą liczbę embrionów, niż to jest konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane „embriony nadliczbowe” są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli „materiału biologicznego”, którym można swobodnie dysponować – napisał w dokumencie Papież Polak.


Uczczenie pamięci św. Jana Pawła II przy jednoczesnym sprzeciwie wobec papieskiego nauczania można określić jako pewnego rodzaju hipokryzję. To jednak tylko jeden z wielu przykładów „kremówkowego” podejścia do Ojca Świętego. Warto pamiętać, że oprócz ciepłego, pogodnego wizerunku, Jan Paweł II był stanowczym obrońcą życia i godności ludzkiej, nawet za cenę krytyki ze strony środowisk lewicowo-liberalnych.

PZ
Źródło: Fundacja Życie i Rodzina, vatican.va