Soboń przekonywał, że MAP chce w ten sposób skrócić drogę produktów do sklepów, wyeliminować część pośredników i zapewnić rolnikom lepszą rentowność. W związku z tym, resort zamierza zachęcać różne sieci handlowe do współpracy z Polskim Holdingiem Spożywczym. Wiceminister przyznał przy tym, że widzi możliwość współpracy między ewentualnymi partnerami co do budowy wspólnego biznesu.


– Bylibyśmy obecni od pola do stołu - stwierdził polityk. Jego zdaniem, sieć sklepów kontrolowana przez państwo uzupełniłaby to, nad czym pracuje teraz resort, czyli nad obecnością państwa na kilku rynkach w ramach przetwórstwa produktów rolno-spożywczych. Soboń tłumaczył, że miałoby to być dobre rozwiązanie dla producentów rolnych, którzy działają na tym rynku.


– Nie sugeruję, że tak wielka branża o tak dużym eksporcie i pozycji w polskiej gospodarce, będzie branżą znacjonalizowaną. To jest nierealne i niepotrzebne, ale chcemy być tam obecni, gdzie jesteśmy w stanie zapewniać rentowność produkcji rolnikom w dłuższej perspektywie czasowej - mówił wiceszef MAP. Jak dodał, ministerstwo nie zbuduje organicznie takiej sieci sklepów.


– Trzeba byłoby zastanowić się nad tym, co jest na rynku - ocenił Soboń. Na pytanie, czy jest bliżej do wykupienia Żabki czy Biedronki, polityk odpowiedział wymijająco: „na razie robimy swoje”. Wcześniej pojawiły się jednak już dążenia, aby została wykupiona sieć Lidl. Zapytany, czy strategia działania polegałaby na zakupie dużych sieci handlowych, czy na jednoczeniu mniejszych sklepów pod jednym „państwowym” szyldem, zapowiedział, że skala działania zostanie dopasowana do „wymogów producentów rolnych”.
W instytucjonalny handel żywnością zaangażowały się wcześniej Lasy Państwowe. Mimo licznych deklaracji, nie nastąpiło jednak wielkie otwarcie sieci delikatesów „Dobre z Lasu”, która miała sprzedawać produkty z dziczyzny. Okazało się, że działa tylko jeden sklep w Warszawie, bistro w warszawskim Wilanowie i sklep internetowy.


Mimo zapewnień wicemistra Sobonia, wielu komentatorów podkreśla, że wizja kontrolowanej przez państwo sieci sklepów warzywnych przypomina rozwiązania rodem z realnego socjalizmu. Stąd internauci prześmiewczo nazwali tę inicjatywę programem "Warzywniak plus".
Powyższa zapowiedź nie jest jedyną z deklaracji wiceszefa Ministerstwa Aktywów Państwowych w ostatnich dniach. Soboń był pytany na antenie Programu I Polskiego Radia, kiedy nastąpi otwarcie granic państwowych. Zaznaczył wówczas, że to pytanie należy zadać premierowi Morawieckiemu "po ocenie tych zagrożeń, jakie mogą z tego wynikać". Dodał jednak, że mogłoby to być 15 czerwca.
- Pewnie byłoby dobrze, gdyby tak było, także dla naszych spółek - mówię tu przede wszystkim o Polskiej Grupie Lotniczej i spółce LOT, która dzięki temu mogłyby (...) odżyć - stwierdził polityk. Jak podkreślił, bez prowadzenia operacji lotniczych biznes lotniczy jest dzisiaj "w dużo trudniejszej sytuacji, diametralnie różnej" niż przed pandemią".


- Przed koronawirusem mieliśmy sytuację, w której chcieliśmy dokonywać zakupów innych linii lotniczych - mówił Soboń. Tłumaczył też, że epidemia skutkuje szokiem gospodarczym i zatrzymaniem m.in. operacji lotniczych, w związku z czym zachodzi potrzeba odbudowania siatki połączeń i zaufania pasażerów do korzystania z połączeń lotniczych. Wiceminister przypomniał, że przed koronawirusem LOT był w dobrej sytuacji finansowej.
Polityk został również zapytany przez dziennikarza o poziom rządowej pomocy finansowej dla LOT-u. W odpowiedzi zapewnił, że "jeśli będzie potrzeba, taka pomoc zostanie uruchomiona".


- Rozmawiamy o tym ze wszystkim spółkami Skarbu Państwa, które takiej pomocy wymagają - przekonywał Soboń. Jak dodał, od 1 czerwca duże firmy mogą spodziewać się rządowej pomocy w ramach Tarczy Finansowej. Zaznaczył, że na rynek trafiło ponad 37 mld zł mających stanowić pomoc dla przedsiębiorców.

PZ
Źródło: money.pl, interia.pl