Chociaż to nie jest widoczne na pierwszy rzut oka jest to punkt strategiczny względem Alaski, a także stanowi dobrą bazę wypadową na północ Europy. Atomowe okręty podwodne stanowią element rozgrywek. Od czasów Zimnej Wojny kluczem jest Murmańsk, bo tutaj stacjonuje Flota Północna Federacji Rosyjskiej. Takie okręty jak napędzamy energią atomową nawodny lodołamacz Arktika stanowią formę przekazu dla zagranicy, że Moskwa na poważnie szuka sposób na uzyskanie tutaj nie tylko przewagi, ale również dominacji regionu.

Dowodem tego są, jak wskazał doktor i obecnie pułkownik rezerwy sił powietrznych Stanów Zjednoczonych Lawrence Franklin związany z sekretarzem obrony Donaldem Rumsfeldem działania rosyjskich oddziałów specjalnych. Specnaz dokonał desantu wojska z wysokości dziesięciu kilometrów na powierzchnią Ziemi. Stanowiły one element poprzedzający utworzenie bazy w Nagurskoje, najdalej wysuniętego na północ przyczółku rosyjskiej armii. Kwestia wysokości z jakiej Rosjanie spuścili spadochroniarze ukazuje, że Moskwa na poważnie dalej kontynuuje sowiecką taktykę rozwoju wojsk powietrznodesantowych. Nie są one konieczne w trakcie działań obronnych, ale mają głównie przeznaczenie zaczepne. Zarazem związany z Radiem Kanada Marc Montgomery swierdził, że desant chociaż robi wrażenie nie stanowi zagrożenie dla Zachodu. Rosjanie za jego pomocą znaleźli się na Ziemi Franciszka Józefa.

Operacja wskazała, jak Specnaz ćwiczył zgranie z głównymi siłami, jakie już dokonały desantu z wysokości dwóch kilometrów. Wykorzystanie tak wysokiego pułapu stanowi jeden ze środków ochrony lotnictwa przez atakiem z ziemi. Zdaniem politologa Christiana Leuprechja z Royal Millitary College i Uniwersytetu Królowej w Ontario wyjaśnia znaczenie Arktyki: „z powodu zmian klimatycznych północny szlak u szczytu Rosji nadaje się do żeglugi (i taki w istotnie jest) i Rosjanie pragną jego kontroli i zarabiania na nim pieniędzy. Inna kwestia, że Rosjanie zarządzają swoją jądrową obecnością za Kołem Podbiegunowym. Jakiekolwiek zagrożenie dla Koła Podbiegunowego jest nieakceptowane”. Z kolei politolog Michale Byers ocenia, że „Rosja współpracuje z Kanadą w zakresie kwestii arktycznych jako gospodarz, włączając w to badania i poszukiwania. Działania wojskowe Rosji są bezpośrednio ukierunkowane na ochronę swoich zasobów”.

Związany z Uniwersytem Warszawskim doktronant Nurlan Alijew wskazuje, że Rosja zwiększa uzbrojenie w okręgu polarnym. Od 2018 roku Moiskwa ogranicza ruch zagranicznym okrętów wojennych w tym regionie. W jego ocenie od początku 2000 roku Rosja dba o przyczółek Europy i Azji. Od 1916 roku i ery bolszewików u władzy rejon ten ma znaczenie dla kraju. Wtedy komisarz ludowy ogłosił, że Syberia należy do Rosji. W 1955 toku w ramach Obiektu 700 na archipelagu Nowej Ziemi rozpoczęto próby jądrowe. Do 1990 dokonano osiemdziesiąt osiem wybuchów w atmosferze, trzy podwodne i trzydzieści dziewięć naziemnych. W kwietniu 2019 minister obrony Siergiej Szojgu wskazał, że Flota Północna otrzyma trzysta sześćdziesiąt osiem ostatnich rodzajów uzbrojenia. Do końca 2019 roku znalazło się tutaj pięćdziesiąt dziewięć procent nowoczesnego arsenału, jak to podaje Alijew.

Osobną kwestię stanowi rozwój w tym regionie systemu zagłuszania. Podczas ćwiczeń NATO między innymi Trident Juncture 18 między październikiem a listopadem 2018 roku Rosja skorzystała z systemu zakłócania pracy rakiet. Tutaj znalazły się między innymi systemy Tirada-2.3 służące do zagłuszania sygnału z satelitów. Przy dobrych warunkach pogodowych systemy z Siewieromorska i Koła Podbiegunowego mają zasięg od pięciu do ośmiu tysięcy kilometrów. Na Nowej Ziemi znalazły się między innymi Krasucha-2 i Krasucha-4 używane między innymi do utrudniania pracy GPS oraz komunikacji z zdalnie kierowanymi dronami. Do 2021 w planach jest umieszczenie systemów rakietowych Bastion i Bal. Stosowane przez Rosjan drony identyfikują dziś statki na Arktyce z odległości nawet stu kilometrów.

Elementem działań zmierzających do uzyskania absolutnej dominacji regionu są między innymi testy uzbrojenia w temperaturze minus pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Złoto na Kołymie, czy diamenty są jednymi z powodów dla których Moskwa dba o utrzymanie swojej pozycji na Arktyce. Zdaniem redaktor Holly Ellyat nie jest jednak gotowa do walki o nią


Jacek Skrzypacz