Kodeks wyborczy zakazuje przede wszystkim:

  • agitacji wyborczej (również w internecie)
  • publikowania sondaży
  • rozpowszechniania materiałów wyborczych kandydatów
  • organizowania manifestacji i wieców poparcia
  • publikowania przemówień kandydatów

W internetowej encyklopedii Wikipedia czytamy:

"W Polsce (od 1991 r.) cisza wyborcza rozpoczyna się o północy w dniu poprzedzającym dzień głosowania, a kończy się po zakończeniu głosowania (po zamknięciu lokali wyborczych); dotyczy także kampanii referendalnej. Za naruszenie ciszy wyborczej będącej wykroczeniem grozi grzywna.

Za naruszenie ciszy wyborczej uważa się nie tylko prowadzenie agitacji, ale również wszelkie dynamiczne nośniki reklamy politycznej. Zgodnie z prawem, w czasie ciszy wyborczej mogą wisieć plakaty powieszone przed ciszą, ale nie mogą pojawiać się nowe.

Kontrowersyjną sprawą są plakaty umieszczone na środkach transportu publicznego. Zostały one naklejone przed ciszą, ale w czasie ciszy wyborczej pojawiają się w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było. Naruszeniem ciszy wyborczej nie jest zachęcanie do wzięcia udziału w wyborach, jeżeli nie agituje się na rzecz określonego kandydata lub komitetu wyborczego.

Zachęcanie lub zniechęcanie do głosowania w referendum stanowi jednak naruszenie ciszy referendalnej, gdyż frekwencja w przypadku takiego głosowania decyduje o tym, czy referendum jest wiążące."

Wraz z rozwojem internetu pojawiają się pytania, czy cisza wyborcza jest zasadna. Czy np. kliknięcie pod postem na Facebooku "lubię to" jest złamaniem ciszy wyborczej? Nikogo za to jeszcze nie ukarano, ale już od udostępnianie materiałów wyborczych (także sondaży) należy się bezwzględnie wstrzymać. Kodeks wykroczeń przewiduje kary finansowe dla tych, którzy zdecydują się złamać ciszę wyborczą. Sąd może w takim przypadku wymierzyć grzywnę od 20 do nawet 5 tys. zł.