Chodzi o oddalenie przez prokuraturę wniosku polityków PO Sławomira Nitrasa i Moniki Wielichowskiej w sprawie delegalizacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. O odmowie wszczęcia postępowania poinformował portal wPolityce.pl.

Nitras i Wielichowska domagali się delegalizacji Stowarzyszenia Marszu Niepodległości, powołując się na art. 13 Konstytucji RP, który zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji "odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa".

Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie podziela jednak wątpliwości polityków Koalicji Obywatelskiej. Sprawa została zakończona wydaniem postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania bądź o ich umorzeniu. W oświadczeniu prokuratura podkreśliła, że szczegółowa analiza materiałów wykazała brak jakichkolwiek podstaw do skierowania wniosku do sądu o delegalizację Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Stwierdzono ponadto, że działalność organizacji nie cechuje nienawiść rasowa i narodowościowa.

- Wręcz przeciwnie, analiza dokumentów Stowarzyszenia prowadzi do wniosku, że cele Stowarzyszenia i jego działalność polegają na promocji postaw i zachowań patriotycznych – zaznaczyła prokuratura, cytowana przez portal wPolityce.pl.

Powyższa sprawa jest dowodem na to, że obecne próby ocieplenia relacji z ideową prawicą przez polityków PO są wykonywane tylko na pokaz. Działania Nitrasa i Wielichowskiej stoją w skrajnej sprzeczności z ostatnimi wypowiedziami Rafała Trzaskowskiego.

– Pójdę na Marsz Niepodległości w momencie, kiedy będzie absolutna gwarancja, że będzie to marsz, który nie będzie wykorzystywany politycznie – mówił Trzaskowski. Polityk był wczoraj gościem w TVN24, gdzie rozmawiał z Moniką Olejnik. W pewnym momencie został zapytany przez dziennikarkę o uczestnictwo w Marszu Niepodległości. Kandydat Koalicji Obywatelskiej zaznaczył, że jego stanowisko jest powszechnie znane w tej sprawie.

– Prezydent – co najważniejsze – powinien dawać patrony, walczyć, żeby było bezpiecznie, natomiast powinien stać ponad wszelkim sporem politycznym – stwierdził Trzaskowski. Rozmówca Moniki Olejnik został również zapytany o Krzysztofa Bosaka.

Przypomnijmy, że w niedzielę tuż po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów, Trzaskowski podczas swojego przemówienia ogłosił, że w kwestii wolności gospodarczej on i Bosak mają w większości takie same poglądy. Na te słowa szybko zareagowali internauci, którzy nie pozostawili na prezydencie Warszawy suchej nitki. Media społecznościowe zalała lawina memów przedstawiających Trzaskowskiego wykrzykującego hasła znane z Marszu Niepodległości i innych patriotycznych wydarzeń. Negatywnie do tych słów odnieśli się wyborcy zarówno po lewicowej, jak i prawicowej stronie sceny politycznej.

Kandydata Koalicji Obywatelskiej mocno skrytykował m.in. Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. W TVP Info mówił on, że "nie można traktować umizgów Trzaskowskiego do środowiska narodowego inaczej niż jak przedwyborczą walkę".

- Faktycznie Rafał Trzaskowski dokładnie wpisywał się w działania swojej poprzedniczki Hanny Gronkiewicz-Waltz i powiedział, że będzie stopował patriotyczne marsze, nie tylko Marsz Niepodległości, ale także Marsz Powstania Warszawskiego - przypomniał Bąkiewicz. Jak dodał, "trudno inaczej traktować Trzaskowskiego, jeśli otacza się w ratuszu ludźmi o marksistowskich, wręcz komunistycznych poglądach". Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wymienił m.in. na radną KO Agatę Diduszko-Zyglewską.


PZ

Źródło: DoRzeczy.pl, TVP Info