„Antyrasistowskie" szaleństwo przybiera na sile. Pojawiają się także teorie uzasadniające słuszność aktów wandalizmu. Obalanie pomników to zwykłe chuligaństwo tylko dla „zwycięzców", którzy napisali historię. „Przegrani" patrzą na tę kwestię zupełnie inaczej. Zdaniem Davida Adjaye „akty dezaprobaty oznaczają odrzucenie tego binarnego rozumienia przeszłości".

– Ludzie są zmęczeni mitami i pojedynczymi bohaterami. Szukają złożonych prawd w nowych symbolach, które nie ignorują przegranych – stwierdził.

Co więcej, projektant Narodowego Muzeum Historii i Kultury Afroamerykanów twierdzi, że miasta, miasteczka, muzea i osoby odpowiedzialne za projektowanie infrastruktury i przestrzeni publicznej muszą przemyśleć, w jaki sposób upamiętniać przeszłość. Zdaniem Adjaye, konieczne jest opracowanie nowego podejścia.

Przekonywał jednocześnie, że formy upamiętnienia nie muszą być trwałe. Muszą jednak „uleczyć" podzielone społeczności.

– Jest coś bardzo obiecującego w tym, że to pokolenie mówi: poczekaj chwilę. Nie o to nam chodziło w historii. Pora iść naprzód – twierdził.

W ocenie architekta, niszczenie pomników „jest również zdrowe dla systemu i dla miasta, które musi się zastanowić, czy je rekonstruować. Zabytki nie są wieczne".

– Spadające posągi nawiązują do mitycznego poczucia czasu, które istnieje tylko w fantazji. Niebezpieczeństwo polega na tym, że kiedy mity te zostaną uosobione fizycznie, mogą trwale rzutować na przyszłe pokolenia. Jednak prawda zawsze zwycięża. I to właśnie obserwujemy: nie możesz ukryć pewnych rzeczy – przekonywał.

Adjaye uważa co prawda, że zabytki są ważne, ponieważ przechowują pamięć i wspomnienia, a także opowiadają historię. Jednocześnie twierdzi, że „wkraczamy w epokę, w której istnieje wyraźne odstępstwo od »kompleksu bożków«".

– Przestrzenne doświadczenie bycia na świecie jest tak bogate, że jako projektanci, artyści i architekci musimy sprawić, by miasto było odpowiednie i zaoferować ludziom zbiorowe zrozumienie złożonych problemów i wyzwań. Te pojedyncze posągi stały się nieistotne, ponieważ opowiadają tylko jedną historię: historie, które często są częścią fikcji. Jest to głęboko problematyczne dla współczesnego życia, jeśli chodzi o próbę zmierzania w kierunku świata, w którym wszyscy chcemy żyć. Projekty nad którymi pracuję, sprzeciwiają się temu rodzajowi pamięci – dodał.

W ocenie architekta pamięć można jednak zmienić. – Nie ma nic lepszego niż społeczeństwo przyznające się do błędów – stwierdził.

– Musimy ustalić nowe sposoby przebywania w miastach i społecznościach w bardzo złożonym i współzależnym globalnym świecie. Jest to jedna z trudności, nad którymi staramy się pracować jako architekci – dodał.

Zdaniem Adjaye nowe pomniki powinny być projektowane na bazie krytycznych osądów przeszłości. Uważa, że głównym zdaniem architektów jest właśnie chłodna analiza historii i wskazywanie, „co poszło nie tak".

Ośrodkiem, który wskazuje jak należy tworzyć nowoczesne zabytki ma być właśnie Narodowe Muzeum Historii i Kultury Afroamerykanów. Zdaniem jego głównego projektanta, „chodziło o przekazanie narracji i formalnego przesłania budynku jako narzędzia do rozmowy o naszym kompasie moralnym".

W dobie szalejącego „antyrasizmu" budynek ten jest wykorzystywany jako tło wielu protestów. – Dla mnie to najwyższy sukces pomnika. Powinno to umożliwić wspólnocie rozwój, tworząc historyczny marker, społeczny punkt odniesienia i pokoleniowy kompas moralny – przyznał Adjaye.

Jednocześnie architekt przekonuje, że niektóre miasta zostały zbudowane według „rasistowskiego projektu". Jednym z nich ma być Johannesburg w RPA, aczkolwiek „architekturę segregacji" można znaleźć w każdym społeczeństwie, w którym występuje podział ze względu na posiadany majątek, kolor skóry lub inną ważną różnicę. – Tak więc rasizm to nie tylko kwestia ludzkiej nienawiści. Został wdrożony we wszystkich mechanizmach budowy i tworzenia naszych środowisk fizycznych. Posągi są tylko jednym z tych mechanizmów – mówił.

Architekt chce teraz na nowo przeprojektowywać miasta, ponieważ poprzednie pokolenia „popełniły błędy zasadniczo blokując dostęp i możliwości wielu ludziom". Jego zdaniem architekci obecnie muszą znaleźć sposoby na łączenie lub tworzenie nowych relacji.

Adjaye odniósł się także do ostatnich „antyrasistowskich" zamieszek, z których zdjęcia obiegły niemal cały świat.  – Wymusza to globalną świadomość w sposób, który nigdy wcześniej nie miał miejsca w historii cywilizacji. Wpłynie to na sposób, w jaki będziemy tworzyć miasta, ustanawiać prawo, projektować rzeczy, wykorzystywać materiały i zasoby. Coś, co miało być źródłem separacji, może nagle stać się narzędziem ciągłości - w tym zmienionym kontekście. Miasta zawsze się zmieniają, a symbole i znaki są przejmowane – twierdził.

Marta Maciejewska