O akcji informuje Tygodnik Niedziela: Cała akcja zaczęła się od tego, że dwóch młodych francuskich katolików, Gauthier i Guillaume, postanowiło działać. Razem z przyjaciółmi zaczęli czuwać nocą przed świątyniami, aby odstraszyć potencjalnych agresorów. Z czasem przyłączali się do nich inni. I tak rozwinął się ruch do którego dzisiaj należy wiele młodych osób. „Obserwatorzy” to zazwyczaj ludzie młodzi. Najstarsi z nich mają około trzydziestu lat. Większość studiuje, ale są i tacy, którzy pracują lub prowadzą własne firmy. - W naszej działalności chodzi przede wszystkim o pokazanie, że nie jesteśmy obojętni i że Francja jest w stanie chronić swoje dziedzictwo i korzenie – powiedział Gauthier.

Okazuje się, że do organizacji należą nie tylko chrześcijanie. Trzon organizacji stanowią katolicy, ale zdarzają się wśród nich także wyznawcy innych religii. - Zależy nam jedynie żeby byli to ludzie zrównoważeni, dojrzali, których nie poniosą emocje i nie dojdzie np. do bijatyki z wandalami – wyjaśnia Gauthier. Organizują się przez internet. Po akcji wrzucają na media społecznościowe zdjęcia z nocnych czuwań. Starają się jednak nie pokazywać twarzy. Chcą w ten sposób uniknąć agresywnych komentarzy w sieci lub konfrontacji z niedoszłymi wandalami.

Nie jest tak, że dzięki tym działaniom wszystkie kościoły we Francji będą bezpieczne lecz jest to na pewno ruch ważny. Organizacja Chroń swój kościół dzieli się informacjami z paryskim l'Observatoire de la christianophobie (Obserwatorium chrystianofobii), które skrupulatnie dokumentuje działania antychrześcijańskie we Francji. - Nie ochronią fizycznie ponad 40 tys. kościołów w naszym kraju. Ich działania są symboliczne, pomagają budzić sumienia i uświadamiać ludziom zagrożenia – powiedział Guillaume de Thieulloy, założyciel Obserwatorium. Ich misja pokazuje także, że Francja nie jest tak zlaicyzowanym krajem, jakby się wydawało. Chrześcijaństwo jest wciąż żywe i to głównie dzięki ludziom młodym. Widać to nie tylko podczas nocnych czuwań, ale także choćby w demonstracjach pro-life czy wsparciu dla prześladowanych chrześcijan.

Protège ton église przyjmuje wciąż nowych członków, a tych, którzy nie mogą uczestniczyć w czuwaniach prosi, aby przyłączyli się do nich poprzez modlitwę. - Módlcie się za nas, ale także za tych, którzy dopuszczają się profanacji, o ich nawrócenie, bo jest tak jak powiedział Jezus: oni «nie wiedzą co czynią» – powiedział Gauthier. Organizacja ma swojego patrona. Jest nim błogosławiony Noël Pinot, który został aresztowany podczas tajnej Mszy w czasie rewolucji francuskiej. Idąc na szafot miał jeszcze na sobie szaty liturgiczne. Świadkowie zeznali, że wchodząc po schodach na zgilotynowanie, recytował słowa wypowiadane przez kapłana na początku Mszy (przed reformą liturgiczną): „introibo ad altare Dei” („przystępuję do ołtarza Bożego”).

Ostatnio coraz głośniej jest o kolejnych atakach na chrześcijan, niszczeniu kościołów czy profanacji. Jakiś czas temu w Afryce doszło do napaści, pobicia i zgwałcenia zgromadzenia zakonnic. W USA coraz częstsze są natomiast akty wandalizmu, agresji i profanacji. Ostatnio w kościele pod wezwaniem Królowej Pokoju w Ocala na Florydzie doszło do podpalenia. Podczas gdy wierni przygotowywali się do porannej Mszy 23-letni mężczyzna staranował drzwi świątyni samochodem, rozlał w kruchcie benzynę i podpalił. Wiernym udało się uciec bez szwanku. Wszystko odbywało się podczas sobotniego poranka. Podpaloną świątynię ugasili przybyli natychmiast na miejsce strażacy. Zamachowca podczas próby ucieczki z miejsca zdarzenia ujął jeden z zastępców szeryfa. Zatrzymanemu, Stevenowi Anthony Shieldsowi, postawiono szereg zarzutów, w tym próbę zabójstwa i próbę podpalenia budynku, w którym powinien spodziewać się obecności ludzi. O tym, że obiekt który napastnik wybrał nie był przypadkowy świadczy fakt uznania przez śledczych, że motywacją działania Shieldsa były uprzedzenia na tle religijnym. – Gwarantowana nam w Konstytucji wolność kultu jest wolnością, którą wysoce sobie cenimy. Moi funkcjonariusze i ja przysięgaliśmy chronić tego prawa i zawsze będziemy dbać o to, by nasi obywatele mogli modlić się w pokoju. Jestem dumny z moich zastępców, którzy tak szybko schwytali tego człowieka – powiedział szeryf Marion, Billy Woods.

Z uwagi na taki stan rzeczy każde działanie stające w obronie wiary i tradycji napawa optymizmem mimo, że może być tylko działaniem symbolicznych. Nie jest zatem do końca tak, że Kościół na zachodzie umiera. Wszędzie są wierni stojący na straży wiary jednak niestety to zawsze zło będzie bardziej medialne.

DZ

Źródło: niedziela.pl