Jedną z publikacji książkowych, które stanowią zagrożenie dla systemu medialnego ogłupiania i które prowokują do samodzielnego krytycznego myślenia, jest wydana nakładem wydawnictwa Prohibita, książka „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" autorstwa niemieckich naukowców dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego.

 

Zdaniem niemieckich naukowców pod pretekstem fałszywej pandemii władze na całym świecie podjęły sprzeczne z nauką szkodliwe, bezsensowne, pozbawione planu, doraźne, oparte na często zmieniających się strategiach, działania, na których skorzystały globalne koncerny farmaceutyczne. Media i władze, w interesie globalnych korporacji, sprzecznie z nauką siały panikę. W wyniku bezsensownych działań władz w większości krajów zniszczono w część życie społeczne i gospodarcze, ograniczono prawa i wolności obywatelskie, podeptano wszelkie normy prawa.

 

Według niemieckich naukowców „z naukowego punktu widzenia nie było ani jednego powodu dla jakichkolwiek ograniczeń i innych obostrzeń". Żadne z działań podjętych przez władze nie ograniczyły rzekomej pandemii — Covid tak jak inne koronawirusy naturalnie przeszedł.

 

Niemieccy naukowcy uważają, że rządy w wielu krajach ogłosił epidemie, choć jej nie było. W imię fałszywej epidemii: zlikwidował prawa obywatelskie, łamały konstytucji, odrzucił naukę, by ulec medialnej histerii, zarządził lock down absolutnie bez przyczyn, zmarnował gigantyczne środki na bezsensowne prace nad szczepionką, spowodował „gigantyczne szkody zdrowotne w populacji", zablokowały działalność gospodarczą.

 

W opinii niemieckich naukowców bezsensowne było zablokowanie działalności gospodarczej i wprowadzenie obowiązku noszenia maseczek, choć władze doskonale wiedziały, że nie ma to sensu — nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że pacjenci bezobjawowi bez kaszlu i gorączki zarażają (ich izolacja też nie ma sensu). Podobnie wiadomo było i est, że dzieci Covid się nie zarażają — zamykanie szkół nie miało więc naukowych podstaw.

 

Zdaniem autorów książki „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" noszenie maseczek nie ma sensu, bo „proste maseczki nie zatrzymują wirusa podczas kaszlu". Eksperci w swej pracy stwierdzili, że „maseczki nie chronią przed zakażeniem. Koronawirus ma rozmiar 160 nanometrów (0.16 mikrometra). Pory w zwykłych maseczkach bawełnianych, mają rozmiar 0,3 mikrometra" - wirusy więc swobodnie przez nie przelatują. Noszenie maseczek jest szkodliwe dla zdrowia osób z chorobami płuc, serca, zaburzeniami lękowymi. W opinii ekspertów noszenie maseczek „w przestrzeni publicznej nie jest celowe", bo „nie istnieją badania naukowe, które by wskazywały, że noszenie maseczek ma sens. Jest za to bardzo wiele badań ukazujących, że noszenie maseczek sensu nie ma".

 

Według „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" to jak fałszywa pandemia stała okazją do nieuczciwego zarobku przez koncerny farmaceutyczne najlepiej pokazuje kwestia prac nad szczepionkami, na które Unia Europejska wydała już ponad 750.000.000 Euro, podczas gdy „nie ma sensu opracowywać szczepionki do zwalczania wirusa, na który szerokie rzesze ludzkości są często odporne". Dodatkowo szczepienia na wirus, który mutuje, mają mało sensu. Nie wolno też zapominać o tym, że szczepionki wywołują działania uboczne.

 

W opinii autorów książki „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" „szkody ze szczepień na koronawirusa mogą być większe niż jakakolwiek wyobrażalna korzyść. [...] Jest wiele szczepień, które mają sens. Szczepienia na koronawirusy absolutnie do nich się nie zaliczają", bo są „szczepieniami przeciwko wirusom, które nie wymagają szczepionki".

 

Autorzy pracy „Koronawirus — fałszywy alarm? Liczby, konkrety, konteksty" przypomnieli na jej kartach, że w 2009 roku wirus H1N1 (świńska grypa) został wykreowany na pandemię. Bronią z urojonym zagrożeniem miała być szczepionka. „Szczepionka na H1N1 była upichcona naprędce i nie przebadano ją pod kątem skutków ubocznych". W Niemczech rząd federalny i władze landów zakupiły miliony szczepionek. „Dla ludności była nieprzetestowana szczepionka z adiuwantem, a dla rządu niegroźny od strony działań ubocznych preparat bez adiuwanta". Adiuwant to substancja wznawiająca działanie szczepionki, która niesie ze sobą „ryzyko poważnych działań ubocznych". Choć niewykorzystane szczepionki zostały zniszczone, to korporacje farmaceutyczne zarobiły 18.000.000.000 Euro.

 

Zdaniem dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego hucpę z fałszywą pandemią obrazuje to, że jest ona ogłoszona przez WHO na podstawie nowej definicji pandemii. Stara definicja głosiła, że zarazek musi być nowy, organizm człowieka musi być na niego nie przygotowany, zarazek musi szybko się rozprzestrzeniać i być niebezpiecznym, czyli prowadzić do wielu zgonów. W 2009 roku w związku z niegroźną świńską grypą WHO zmieniło definicje pandemii, usuwają warunek tego, że wirus musi być groźny i prowadzić do zgonów. Stało się tak, bo WHO jest w 80% finansowane przez korporacje farmaceutyczne.

 

Według dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego media opisując Covid, przemilczają, że występujące w związku z wirusami „infekcje oznaczają wniknięcie do organizmu i rozmnożenie zarazka. To może działać bezobjawowo. Mamy wtedy infekcje, ale nie zachorowanie". Media, by nakręcać histerie, podają dane o wykrytych zakażeniach, choć powinny podawać dane o odsetku zakażonych wśród przebadanych, nie robiły tego, bo ten odsetek by stały i się nie zwiększał, co nie wzbudzałoby emocji w widzach.

 

W opinii dr Kariny Reiss i dr Sucharita Bhakdiego bezsensowne jest przyrównywanie Covid od Hiszpanki - „w okresie epidemii hiszpanki nie wynaleziono jeszcze antybiotyków. Dlatego ludzie marli jak muchy". W medialnych kłamstwach warto też zauważyć anty szwedzkie kłamstwa o szwedzkim modelu walki z Covid, który okazał być się o wiele lepszym od polityki w innych krajach.

 

Jan Bodakowski