Transseksualizm to, zgodnie z międzynarodową klasyfikacją chorób (ICD), zaburzenie psychiczne. Wiele badań wskazuje, że u większości cierpiących z powodu transseksualizmu występuje również wiele innych zaburzeń, w tym zaburzenia osobowości, nastroju, zaburzenia dysocjacyjne czy psychotyczne. Ponadto zdecydowana większość osób dotkniętych tym zaburzeniem boryka się z myślami samobójczymi.

 

Chociaż dane statystyczne jasno wskazują, że transseksualizm występuje w społeczeństwach w stopniu marginalnym, to coraz wyraźniej podejmowane są działania mające na celu normalizację tego zjawiska w odbiorze społecznym. Zarówno aktywiści promujący ideologię LGBT, jak i – pod ich wpływem – część środowisk naukowych, próbują promować transseksualizm, czego dobitnym przykładem są konsekwentne kroki mające na celu usunięcie transseksualizmu z kategorii zaburzeń psychicznych. Jednak postulaty środowisk lewicowych, które nawołują do upraszczania procedur zmiany płci, tak by zmiany metrykalne nie wiązały się z żadnymi wymogami medycznymi, pomijają wiele aspektów transseksualizmu oraz konsekwencje postulowanych zmian w wielu dziedzinach życia.

 

W Europie i Stanach Zjednoczonych skala występowania transseksualizmu jest największa – regionalne różnice w występowaniu tego zjawiska przemawiają za tezą o jego kulturowym, a nie fizjologicznym podłożu. Co więcej, można zaobserwować, że wyniku działań medialnych kwestia przyznawania szczególnych uprawnień dla osób z transseksualizmem staje się problemem społecznym. Problem ten uwidacznia się szczególnie w obszarach, w których uwarunkowania fizyczne są szczególnie ważne, determinujące możliwości działania – zwłaszcza w sporcie i wojsku. Obecnie istniejące regulacje federacji sportowych w większości tworzą przepisy zgodne z żądaniami agitatorów transseksualizmu, co przyczynia się do nieuczciwej konkurencji i spadku atrakcyjności sportu kobiecego.

 

Ze względu na obecne standardy transseksualizmu, stawiające raczej na tzw. „zmianę płci" niż terapię mającą na celu poprawę akceptacji własnej płci, szczególnym wyzwaniem staje się możliwość realnej pomocy osobom dotkniętym tym zaburzeniem zgodnie z obowiązującą wiedzą medyczną. Zjawisko transseksualizmu nie jest problemem ostatecznie zbadanym i zamkniętym. Wymyka się ono granicom jednej nauki. Jest ono szerokim zjawiskiem społecznym, którego częścią jest także całkowite zanegowanie ludzkiej płciowości w postaci tzw. „niebinarności".

 

„Przyczyny transseksualizmu, społeczne skutki jego afirmacji jako swego rodzaju normy, czy wreszcie społeczny odbiór takich osób i możliwości ich funkcjonowania, to zagadnienia wymagające wielodyscyplinarnej dyskusji, a nie «zamiatania pod dywan» pod wpływem szantażu emocjonalnego ze strony środowisk skrajnych. Jest to konieczne nie tylko dla zachowania uczciwości intelektualnej, ale przede wszystkim dla znalezienia możliwie optymalnych dróg pomocy dla ludzi z transseksualnością" – komentuje dr Filip Furman, dyrektor Centrum Nauk Społecznych i Bioetyki Instytutu Ordo Iuris.