Dziennikarz „La Stampa” podał, że słowa papieża brzmiały: „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie. Są dziećmi Bożymi i mają prawo do rodziny. Nikt nie powinien być z tego powodu wykluczany lub nieszczęśliwy. Mają prawo do związków cywilnych. W ten sposób są one objęte ochroną prawną. Walczyłem o to”.


Na katolickich stronach można wyczytać, że bliższe oryginałowi jest tłumaczenie następujące: „Osoby homoseksualne mają prawo do bycia w rodzinie; są dziećmi Boga; mają prawo do rodziny. Nikogo nie można wyrzucić z rodziny, ani sprawić, by jego życie było z tego powodu niemożliwe. To, co musimy stworzyć, to prawo do wspólnego pożycia. One mają prawo do tego, by być prawnie chronionymi”.


Najbardziej kontrowersyjne włoskie sformułowanie "convivencia civil" ma znaczyć raczej „wspólne pożycie”, a nie „związek partnerski”. Jeśli nawet tak jest, wypowiedź papieża wciąż pokazuje poparcie dla prawnej ochrony związków homoseksualnych, a to oznacza pewną ich akceptację. Nie zgodzilibyśmy się np. na prawną ochronę związków pedofilskich czy zoofilskich. Nawet takie prawne minimum jest więc przyznaniem, że są one w jakiś sposób normalne. Jest to poza tym otwarciem furtki dla legalizacji małżeństw homoseksualnych, a potem do adopcji przez nie dzieci.


Pismo Święte niezwykle jednoznacznie odnosi się do aktów homoseksualnych. To właśnie przez nie została spalona Sodoma i Gomora, stając się już na zawsze synonimem największych obrzydliwości i całkowitego zepsucia. Księga Rodzaju opowiada, jak to dwaj aniołowie, pod postacią mężczyzn przybyli do Lota, chcąc spędzić u niego noc. Kiedy dowiedzieli się o tym mieszkańcy Sodomy, młodzi i starzy mężczyźni otoczyli dom Lota, żądając wydania przybyszów, aby mogli ich wykorzystać. Księga Kapłańska zawiera słowa: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20 13).
Ktoś mógłby jednak próbować osłabiać wymowę tych słów, mówiąc, że jest to Stary Testament. W Nowym Testamencie jednak także jest niezwykle ostro sformułowane potępienie aktów homoseksualnych. Św. Paweł napisał w liście do Koryntian: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10). Powtórzył zresztą to samo w pierwszym liście do Tymoteusza (zob. 1 Tm 1, 9). W obu fragmentach mowa jest o aktach homoseksualnych. Są one wymienione obok największych grzechów, jak bałwochwalstwo, które powodują wręcz, że dopuszczając się ich i nie szukając nawrócenia nie można zostać zbawionym. Św. Paweł w liście do Rzymian pisał także: „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” (Rz 1, 26-27). Ze słów tych wynika, że Bóg przyzwala, aby wolni ludzie podejmowali akty homoseksualne. Same te akty są jednak już karą dla tych, którzy je praktykują.
Kongregacja Nauki Wiary w Deklaracji o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej, Persona humana w paragrafie 8 stwierdziła: „Według obiektywnego porządku moralnego stosunki homoseksualne są pozbawione niezbędnego i istotnego uporządkowania. W Piśmie Świętym są one potępione jako poważna deprawacja, a nawet są przedstawione jako zgubne następstwo odrzucenia Boga. Nie oznacza to przy tym, że jest ona wyrazem jakiegoś okrutnego, niesprawiedliwego potępienia: Sąd ten nie uprawnia do stwierdzenia, że wszyscy dotknięci tą nieprawidłowością, mają tym samym winę osobistą; świadczy jednak, że akty homoseksualizmu są wewnętrznie nieuporządkowane i w żadnym przypadku nie mogą zostać zaaprobowane”.
Wypowiedź Franciszka, jaka by nie była, nie może zmienić nauczania katolickiego. W dodatku jest to wypowiedź w dokumencie filmowym, więc nie ma żadnej mocy magisterium. Nie została też w żaden sposób uzasadniona teologicznie. Jest to jednak po raz kolejny wyraz dla lekceważenia nie tylko nauki Kościoła, ale i Objawienia oraz zmiękczania go przez niejasne wypowiedzi.