Jak podaje "DGP", powołując się na źródła w rządzie, pod uwagę brany jest m.in. całkowity zakaz poruszania się poza domem, z wyjątkiem dojazdów do pracy, czy całkowicie zdalna oświata. – Zamknięcie szkół miało wyłączyć jeden z istotnych czynników mobilności społecznej, gdyby Polacy chodzili codziennie do teatru, to byśmy musieli je zamknąć. A decyzja dotyczy klas 4–8, gdyż ograniczenia dotyczące mniejszej liczby klas spowodowałyby kłopoty logistyczne dla szkół – cytuje swojego informatora "Dziennik Gazeta Prawna". To, czy pełny lockdown zostanie wprowadzony, będzie zależało od tempa przyrostu nowych zachorowań. Decyzja ma zapaść do piątku, czyli tuż przed dniem Wszystkich Świętych, który oznacza wzmożony ruch na cmentarzach.

Przypomnijmy, że częściowy lockdown rząd ogłosił w piątek. Od soboty cały kraj jest objęty czerwoną strefą, co oznacza paraliż niektórych gałęzi gospodarki. Zamknięte są lokale gastronomiczne, puby i kawiarnie. Nie mogą działać też baseny czy kluby fitness. Nie odbywają się także wesela. Wprowadzono zakaz zgromadzeń powyżej 5 osób (z wyjątkiem osób, które mieszkają razem) oraz program ochrony seniorów, zachęcając seniorów powyżej 70. roku życia do pozostania w domu. Zamknięte zostają sanatoria. Uczniowie klas IV-VIII szkoły podstawowej przeszli na nauczanie zdalne. Wprowadzono zakaz samodzielnego przebywania poza domem dla dzieci do 16 lat w godzinach 8-16. Wprowadzenie ponownego zamrożenia gospodarki i życia społecznego poskutkuje kolejnymi stratami dla właścicieli wielu przedsiębiorstw. W skutek tego może pojawić się także kolejna fala protestów.

W odpowiedzi na trudną sytuacją rząd zwolni branżę gastronomiczną ze składek na ubezpieczenia społeczne za listopad. Wprowadzi także tzw. postojowe - głosiła w programie "Money. To się liczy" wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olga Semeniuk. Jak mówiła, w jej resorcie właśnie przygotowywane jest uzasadnienie do ustawy w tej sprawie. Sejm natomiast ma się nią zająć jeszcze w tym tygodniu. Rząd chce, by zwolnienie dotyczyło określonych działalności gospodarczych i wskaże w związku z tym tzw. kody PKD (czyli opisy rodzajów działalności, które każdy przedsiębiorca musi wybrać wtedy, gdy rejestruje działalność). - W tej chwili mamy 30-31 kodów PKD, które są objęte mini lockdownem gospodarczym - powiedziała. Warunkiem otrzymania pomocy nie będzie zaś np. konieczność utrzymania zatrudnienia. - Jeśli chodzi o te dwa narzędzia: postojowe i ZUS, to takiego kryterium nie przewidujemy - oświadczyła.

Co ciekawe wszystko to może dotknąć także Kościół. Wirtualna Polska w ubiegłym tygodniu zapytała Polaków, co sądzą o pomyśle zamknięcia kościołów. Miejsca kultu nie mogłyby przyjmować wiernych do momentu, w którym liczba dobowych zakażeń koronawirusem nie zacznie spadać. 52 proc. badanych zgadza się z takim pomysłem. Zdecydowane poparcie wyraziło 34 proc. zapytanych. 18 proc. odpowiedziało, że raczej się zgadza z ograniczeniem funkcjonowania miejsc kultu. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwia się mniej niż co trzeci badany (31 proc.). Zdecydowane "nie" powiedziało 14 proc. Natomiast 17 proc. nie ma zdania na temat tego pomysłu. Najwięcej zwolenników, ale i zarazem przeciwników zamykania kościołów znalazło się w grupie wiekowej 25-44. Wśród nich z pomysłem tym zgadza się 54 proc. Sprzeciwia mu się natomiast 31 proc.

Należy zadać pytanie jak to badanie jest miarodajny. Przy okazji kolejnych ograniczeń liczby wiernych w świątyniach wierni zdali się być raczej przeciwni tego typu praktykom będąc przeciwko ograniczeniom uczestnictwa w mszach i nabożeństwach. Dużą rolę ma tutaj do odegrania Konferencja Episkopatu Polski. Okazuje się niestety, że biskupi sprzyjają decyzjom rządzących i apelują o… nieuczęszczaniu do kościołów.

DZ

Źródło: money.pl, Dziennik Gazeta Prawna