"Rozumiem, że ani rząd, ani Państwo Polskie - bo policja podlega MSWiA - nie traktują tych rozporządzeń (rządowych) w sposób jednoznaczny, obowiązujący i pozwalają na te zgromadzenia." - stwierdził Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Tymczasem, jak zauważył Minister Zdrowia Adam Niedzielski, jest poważne ryzyko, że demonstracje i niezachowywanie dystansu przyczynią się do wzrostu zachorowań. Według Wiceministra Zdrowia Waldemara Kraski, to "bomba biologiczna, która może za trzy tygodnie wybuchnąć." 

Epidemia - a demonstracje

Skoro wściekły tłum może bezkarnie rzucać się na kościoły i ranić ich obrońców, przy zupełnie nieadekwatnym zachowaniu policji, to rodzi się pytanie, które ktoś musi postawić: czy epidemiczne zagrożenie znika na czas lewackich manifestacji? A powraca gdy protestują rolnicy czy obywatele, przerażeni kolejnymi obostrzeniami. Gdzie tkwi błąd? 
Przecież nie może nim być dbałość o opinię publiczną, skoro atakowane są świątynie i pomniki narodowe! Jeśli zostało zbeszczeszczone Sanktuarium św. Andrzeja Boboli - Patrona jedności narodowej - to należy znów prześledzić, skąd przyszły inspiracje i wyciągnąć konsekwencje wobec winnych. 
 
Co z policją?


"Jeśli zgromadzenia środowisk lewackich odbywają się bez problemu, wręcz przy zabezpieczeniu takich zgromadzeń przez policję, to oznacza, że służby państwowe akceptują sytuację, w której w trakcie trwającej, rzekomej pandemii, mogą odbywać się zgromadzenia. Dlatego na tych samych zasadach nasze Stowarzyszenie będzie organizowało zgromadzenie (Marsz Niepodległości) i będzie liczyło na współpracę z policją." - stwierdził spokojnie Robert Bąkiewicz, zapytany o organizację wydarzenia w tym roku. Pytanie: czy taka współpraca jest możliwa?
Niepokojące są doniesienia o tym, że część policji wypowiada się ...po stronie atakujących kościoły. Powstaje pytanie: co to za policja, skąd wzięli się ci ludzie w Polsce, komu tak naprawdę służą, na czyje zamówienie działają? 

W przeciwieństwie do wściekłej dziczy, organizatorzy Marszu Niepodległości będą zachęcać uczestników do przestrzegania obostrzeń rządowych. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia już teraz przestrzega przed skandowaniem haseł na otwartym powietrzu, nie zachowywaniem dystansu i nie noszeniem maseczek. Wiceminister Zdrowia zapowiedział, że protestujący obecnie "młodzi demonstranci" mogą zarazić rodziców i dziadków. Jak to jest możliwe, że ci ludzie dotąd nie ponieśli żadnych konsekwencji, chociaż uprawiają wandalizm i akty nienawiści? Czy obrońcy kościołów zostaną potraktowani z tą samą łagodnością, skoro ich celem jest przeciwdziałanie złu? 
I pytanie końcowe: co z Marszem Niepodległości? 

Aleksandra Pietkiewicz
Źródło: PAP