Współrządzony przez partie judaistyczne Izrael jest jednym z krajów, w których można najłatwiej zabijać nienarodzone dzieci. W styczniu 2014 roku izraelska Narodowa Komisja Zdrowia ogłosiła, a żydowski rząd zatwierdził, nową listę leków i procedur medycznych finansowanych z budżetu państwa – w tym powszechną darmową aborcję.

Zgodnie z zatwierdzoną listą od 2014 obywatelki Izraela, w wieku od 20 do 33 lat, będą mogły ze względów społecznych, czyli jak będą miały ochotę, za darmo zamordować swoje nienarodzone dzieci podczas aborcji w państwowych szpitalach. Dotychczas państwo żydowskie opłacało kobietom w wieku od 20 do 40 lat mordowanie nienarodzonych dzieci żydowskich, tylko gdy ich ojciec był gwałcicielem, podejrzewano dzieci o bycie chorymi, lub ciąża rzekomo zagrażała życiu matki. Kobiety w wieku do 20 lat i starsze niż 40 miały zapewnione darmowe mordowanie swoich dzieci w każdym przypadku.

O dopuszczalności aborcji decyduje w Izraelu trzyosobowa komisja, które w 98 proc. przypadkach decyduje o dopuszczalności zamordowania nienarodzonego dziecka. Za względy społeczne uważa się między innymi emocje matki, to, że nie ma ona ślubu z ojcem – w Izraelu nie ma ślubów cywilnych i można zawrzeć tylko ślub religijny - spłodzenie dziecka nastąpiło podczas zdrady małżeńskiej, czy uzależnienie finansowe młodej matki od rodziców.

Decyzje o upowszechnieniu zabijania nienarodzonych dzieci podjęła w Izraelu prawicowa koalicja rządząca składająca się z szowinistów i fundamentalistów religijnych.

Decyzja taka nie dziwi. Jak można przeczytać na portalu społeczności żydowskiej Jewish, „aborcja jest obowiązkiem w przypadku gdy ciąża zagraża życiu matki (prawo żydowskie nie uznaje nienarodzonych za istoty ludzkie, stąd ważniejsze jest życie matki)".

Forum Żydów Polskich na Salon24, w kwestii aborcji powołuje się na nauczanie The 614th Commandment Society z Los Angeles w Kalifornii, które głosi, że „embrion i płód nie mają w judaizmie statusu pełnego, ukształtowanego człowieka", a „aborcja jest więc dopuszczalna, a nawet może być bezwzględnie nakazana".

Stawianie w opozycji muzułmanów i marksistowskiej demoralizacji zachodu jest nieporozumieniem. Lewicy na Zachodzie a też i w Polsce zależy na ściąganiu do Europy jak największej ilości islamskich imigrantów. Po pierwsze, by poprzez wielokulturowość zniszczyć cywilizację Zachodu. Ale także dlatego, że lewicowcy i islamiści ideowo w wielu sprawach do siebie pasują. Jednym z powodów tej świetnej kooperacji lewicy i muzułmanów jest to, że w wielu kwestiach obyczajowych rzekomo konserwatywny islam jest zgodny z tym, co postuluje lewica.

Jedną z takich kwestii łączących islam z lewicą jest stosunek do aborcji. Islam jak lewica akceptuje aborcje do 4 miesiąca po zapłodnieniu. Islamiści tak jak lewica, uważają, że płód nie jest człowiekiem. Zgodnie z islamem życie nie zaczyna się w momencie zapłodnienia. Jak syntetycznie informuje Wikipedia, „prawo islamskie (Szariat), m.in. na podstawie hadisów i koranicznego opisu rozwoju embrionu stwierdza, iż najpierw zarodek istnieje jako zapłodnione jajo, następnie jako "skrzep krwi"; większość muzułmanów przyjmuje, że Bóg obdarza embrion duszą dopiero po upływie 120 dni od zapłodnienia".

- Aborcja jest więc zakazana dopiero od 4. miesiąca ciąży. Do tego czasu islam zezwala na dokonanie aborcji w takich przypadkach jak: zgwałcenie, kazirodztwo, prawdopodobieństwo ojcostwa osoby upośledzonej umysłowo, różnego rodzaju wady i uszkodzenia embrionu (np. zarażenie różyczką). Szariat zawsze zezwala na aborcję, jeśli zagrożone jest życie kobiety - czytamy.

- Ortodoksyjni interpretatorzy Koranu (szkoła hanaficka: Turcja, Bliski Wschód, Azja Środkowa), dopuszczają aborcję z inicjatywy kobiety, bez zgody męża i także z tzw. słusznych powodów np. ciąża w czasie karmienia piersią dziecka. Ten pogląd podziela większość szyitów - podkreślono.

Jan Bodakowski