– Czy istnieje ryzyko, że ludzie nie wrócą do budynków? Tak, istnieje. Jednak do tych kościołów nie wrócą także zmarli parafianie. Z całą pewnością tacy w ławach kościelnych się nie pojawią. Nie przyjdą także ci, którzy wiarę stracą przez uczynki swych bliźnich – duchowych kierowników i zwierzchników – grzmi na łamach portalu Uchańska.

Autorka zauważa, że świątynia była dla Jezusa „bardzo ważna”, jednak modlił się także w innych miejscach. – Okazja do nawiązania relacji z Bogiem, jest zawsze i wszędzie. Pozostaje zatem pytanie, czy ta sytuacja szczególna, w której się teraz znajdujemy, może przemawiać za tym, by modlić się zawsze i wszędzie, ale nie w kościele podczas mszy lub nabożeństwa? – zastanawia się autorka.

Publicystka „zastanawia się” także dlaczego państwo zezwala na „obecność w kościele dużo większej liczby osób niż w innych miejscach”. Duma także nad tym, dlaczego „Episkopat nie wydał wciąż jednolitej decyzji o zupełnym zamknięciu kościołów, zaprzestania odprawiania zbiorowych nabożeństw, zwłaszcza w czasie największych zachorowań, właśnie w trosce o wiernych, ale i niewierzących współbraci”.

Uchańska stwierdza, że taka postawa Kościoła to „opór tradycji”, ponieważ nawet przed 1989 rokiem dostęp do świątyń, co do zasady, nie był ograniczany. Twierdzi również, że patogen przenosi się bez względu na miejsce, więc należy zakazać ludziom starszym gromadzenia się w kościołach – dla ich dobra, oczywiście.

– Niemniej, oczekuję jednak stanowczych deklaracji od mojego Kościoła, że w tym trudnym czasie msze i nabożeństwa zostaną zawieszone i w całości przenoszą się do sfery radia, telewizji, on-line. Oczekuję zorganizowania sieci udostępniania wiernym Pisma Świętego, jeśli takiego nie mają, a wyrażą taką gotowość. Widzę potrzebę przygotowania spisu czytań na każdy dzień, dla tych, którzy nie mogą sprawdzić, jakie czytania na dany dzień są przewidziane on-line. Oczekuję wysyłania wspierających w tym trudnym czasie na duchu kazań duszpasterskich, zwłaszcza dla osób wykluczonych cyfrowo, którzy nie odnajdą kazania na youtube, czy w innym serwisie streamingowym – oświadczyła.

Co więcej, „ku dodatkowej rozwadze” autorka poleca wysłuchanie kazania ewangelickiego pastora Mirosława Czyża. Sama przedstawia się jako „żona Ewangelika”.

Na próżno szukać jednak choćby słowa na temat sakramentów i ich fundamentalnej roli w życiu katolika.

Nie jest to pierwszy skandaliczny tekst, jaki w ostatnim czasie ukazał się na portalu Deon.pl. Wcześniej na rozmaite sposoby wyrażał on solidarność z „protestami” wzywającymi do zabijania dzieci nienarodzonych.