Wbrew obiegowym opiniom, młodzież nie jest gorsza od poprzedniej - ale wiele zależy od wychowawcy i formatora. Dobry nauczyciel umie wyzwolić w wychowankach szlachetne intencje, zachęci do wytrwałych poszukiwań wartości, nauczy stawać w ich obronie.

Potrzeba autorytetów


Współczesnej młodzieży brakuje autorytetów, dlatego zerkają na świętych, którzy swoim życiem przekonują ich do treści, jakie głosili. Dlatego mniejszym szacunkiem cieszą się spotkania masowe i z konieczności powierzchowne, a większym - wejście we wzajemne relacje i zaproponowanie dobrego wzorca.


Czekając na duchowego przywódcę


Przywołując postacie wielkich reformatorów Kościoła - jak św. Franciszek z Asyżu czy św. Teresa z Avila, duszpasterz Lednicy podsumowuje, że młodych ludzi pociąga rewolucja mentalna, oparta na radykalizmie pokory, prostoty, modlitwy... i dodaje, że czekamy na nowego ks. Blachnickiego - który przykładem życia zaświadczy o wierze i moralności. Taki człowiek jest w stanie pociągnąć za sobą młodzież.


Katecheza nie wystarczy


O. Wojciech Surówka podkreślił, że nie można liczyć na współczesną szkołę, w której warunki katechezy są mocno ograniczone. W wielu sytuacjach roli wychowawcy nie pełni także dom, bo rodzice są pochłonięci pracą. Powstaje zatem pytanie: kto ma wypełnić zadanie ewangelizacji?


Praca u podstaw


"My jeszcze żyjemy takim romantyzmem katolickim – wielkie akcje, wielkie rocznice, wielkie postaci. Tymczasem nam jest potrzebny teraz pozytywizm. Ciężka, żmudna praca u podstaw, ze świadomością, że to przyniesie efekty dopiero w następnym pokoleniu." - stwierdził duszpasterz Lednicy.


Miejmy nadzieję, że księża i katecheci wezmą sobie do serca tę wskazówkę. Bo to, jaka jest młodzież, zależy od tego, jacy są wychowawcy.


Aleksandra Pietkiewicz