24 października Zofia Nierodzińska zamieściła na swoim Facebooku krótki filmik, na którym widać, jak rzuca jajkami w drzwi kościoła garnizonowego przy ul. Szamarzewskiego w Poznaniu. Z innego wpisu dowiadujemy się, że jajka był „bio z regionu”. – Chyba nie było to najrozsądniejsze, ale jesteśmy na wojnie, prawda? – skomentowała wideo wicedyrektor Arsenału.

Na profilu Nierodzińskiej znajdują się także prowadzone przez nią transmisje z zakłócania Mszy św. W jednym z postów kobieta „wyjaśniła”, dlaczego główny celem ataków feministek stał się właśnie Kościół katolicki.

– Wiele osób pyta się, dlaczego „ataki” na kościół? ...przecież on nic ci nie zrobił. Otóż zrobił – czytamy.

Dalej wiceszefowa poznańskiego muzeum wychwala prawo narzucone Polakom przez komunistów w 1956 roku. – Niewiele osób pamięta, że do 1993 roku aborcja w Polsce była legalna i dopuszczalna np. ze względu na sytuację osobistą osoby rodzącej. Dopiero po transformacji został zawarty niepisany sojusz pomiędzy politykami a kościołem, którego ceną były prawa kobiet – grzmiała.

Nierodzińska przekonywała również, że obowiązujący do dziś tzw. kompromis aborcyjny był „zamachem na wolność i prawa połowy polskiego społeczeństwa”. – Ten zamach ma swoją kontynuację dziś, kiedy odbierane są nam resztki wolności i możliwości legalnego decydowania o naszym życiu i zdrowiu. Kobiety mają dość arogancji panów w garniturach łaskawie pozwalającym im protestować w internecie, tych w mundurach represjonujących je za udział w protestach i tych w sutannach, czytających w kółko tę samą książkę. Horyzonty kobiet w Polsce są dużo szersze i nie wynikają jedynie z lepszego wykształcenia, ale przede wszystkim z doświadczenia życia w kraju, który ich nienawidzi, sprowadza do roli bezwolnego obiektu, inkubatora – twierdziła.

Zdaniem Nierodzińskiej, „gniew kobiet rozsadza mury kościołów i ściany trybunałów”. Zaznaczyła jednocześnie, że celem protestów wściekłych nie jest utrzymanie tzw. kompromisu aborcyjnego, lecz jego liberalizacja. – Jesteśmy wściekłe! Nie nasycą nas okruszki, chcemy wszystkiego co nam odebraliście i o wiele więcej – grzmiała.

Na koniec kobieta oceniła, że proaborcyjne protesty zaowocowały powstaniem „wspólnoty wściekłych osób z macicami”.

Skandaliczne zachowanie wicedyrektor miejskiego muzeum spotkało się jednak z reakcją służb. Jak poinformowała na Facebooku odbyła „pogawędkę na komisariacie” oraz miała „domową wizytę uzbrojonych panów z żandarmerii”. Co więcej, Nierodzińska jest przekonana, że jej działania są uzasadnione, a policja prześladuje ją za „bycie kobietą w katotalibanie”. Sam akt wandalizmu określiła następująco: „rzut jajkiem w kościół garnizonowy, trafienie w przeczulenie religijne”.