Maciej Kalwasiński z bankier.pl opisał politykę socjalną USA. Jak można przeczytać na portalu, administracja republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa w obliczu pandemii koronawirusa nie wahała się skorzystać z takich narzędzi polityki społecznej, jak bezpośrednie przelewy na konta Amerykanów czy dodatkowe zasiłki dla bezrobotnych. Szczodre wsparcie państwa sprawiło, że pomimo spadku PKB, sytuacja finansowa wielu Amerykanów nie tylko się nie pogorszyła, ale nawet poprawiła. Z badania banku JP Morgan wynika, że w grudniu osoby najmniej zarabiające miały na kontach o 40 proc. więcej niż rok wcześniej, natomiast najwięcej zarabiające - o 25 proc. więcej niż w grudniu 2019 r. Departament Handlu wskazuje, że dochód rozporządzalny zwiększył się w 2020 r. o niespełna 7 proc.  Z kolei Fed szacuje, że majątek gospodarstw domowych na koniec ubiegłego roku wzrósł do blisko 123 bln dol. - najwyższego poziomu w historii, o 11 bln dol. większego niż rok wcześniej. Sprzyjają temu oczywiście nie tylko dobre wyniki spółek giełdowych czy ich jasne perspektywy na przyszłość, ale i polityka monetarna banku centralnego, który obniżył stopy proc. do 0 i prowadzi program skupu aktywów. Kombinacja wysokich dochodów, oszczędności i wycen majątków, spiętrzonego popytu na niektóre usługi (do których dostęp był ograniczony w trakcie częściowych lockdownów) oraz błyskawicznie postępującej kampanii szczepień tworzy bazę pod silne odbicie amerykańskiej gospodarki.

 

A na tym wcale nie koniec. Stworzony przez administrację nowego prezydenta plan dodatkowo wspiera budżety domowe Amerykanów. Na ich konta trafiają już przelewy rzędu 1400 dolarów na głowę. Przysługują one każdemu, kogo dochód nie przekracza 75 tys. dolarów rocznie (nie tylko pracującym, także m.in. dzieciom, studentom czy emerytom). Jak szacuje Biały Dom, czeki ma otrzymać aż 85 proc. Amerykanów. Ponadto, do września przedłużono federalny zasiłek dla bezrobotnych. Wynosi on 300 dolarów tygodniowo i jest wypłacany jako dodatek do zapomogi stanowej. Z danych Departamentu Pracy wynika, że w III kwartale ubiegłego roku bezrobotni otrzymywali przeciętnie 324 dolary tygodniowo, co stanowiło 38 proc. ich wypłat przed zwolnieniem. Po dodatkowym zastrzyku z budżetu federalnego będą to już 624 dolary (równowartość 2400 złotych) tygodniowo, czyli 74 proc. wynagrodzeń przed utratą pracy. A dla wielu nawet więcej, niż otrzymywali na nisko płatnych stanowiskach. W lutym zasiłek dla bezrobotnych pobierało 18 mln Amerykanów.

 

Dodatkowo bezrobotnym przysługuje ulga podatkowa - od podatku dochodowego odliczą do 10 200 dol. otrzymanych w ubiegłym roku w ramach wsparcia dla bezrobotnych. Skorzystać mogą gospodarstwa domowe, których dochód nie przekroczył 150 tys. dolarów. Z szacunków analityków wynika, że dzięki uldze Amerykanin może zaoszczędzić od 1000 do 2000 dolarów.

 

W ramach planu Bidena podniesiono również m.in. zasiłek na dziecko. W przypadku dzieci do 6. roku życia wynosi on 3600 dolarów rocznie, a od 6. do 17. - 3000 dolarów. Rodzice będą otrzymywali 300 albo 250 dolarów miesięcznie od lipca do grudnia, natomiast pozostałą kwotę po rozliczeniu podatkowym za 2021 r. Jak wylicza Tax Policy Center, na zmianach podatkowych zaproponowanych przed Demokratów skorzystają przede wszystkim najmniej zarabiający. To przeciwieństwo reformy Republikanów i Donalda Trumpa z 2017 r., gdy zdecydowanie bardziej zyskali najbogatsi.

 

Obok wydatków socjalnych, plan przewiduje m.in. idące w dziesiątki i setki miliardów dolarów wsparcie dla biznesów zamkniętych z powodu częściowego lockdownu, budżetów lokalnych jednostek administracyjnych, nakłady na edukację, mieszkania i walkę z koronawirusem. Cały pakiet stymulacyjny, którego koszt ma sięgnąć 1,9 bln dolarów, napędzi amerykańską i globalną gospodarkę.

 

WO