Zdumiewa i bulwersuje już pierwsze zdanie komunikatu: „Trzecia fala epidemii jest faktem i stanowi obecnie największe zagrożenie dla zdrowia oraz życia Polaków”. Po pierwsze, samo mówienie o falach już jest kontrowersyjne i zawiera w sobie emocjonalny ładunek. Przypomina fale tsunami, budzi grozę i strach. Tymczasem choroby uderzają sezonowo, a marzec jest zawsze okresem zwiększonych zachorowań. Po drugie, mocno przesadzone są słowa, że właśnie koronawirus stanowi największe zagrożenie. W stosunku rocznym chociażby liczba ofiar nowotworów jest znacznie wyższa niż koronawirusa. Obostrzenia wprowadzane w związku z pandemią przyczyniają się do tego, że nie odbywają się planowe operacje, wielu nie znajduje pomocy w służbie zdrowia, co powoduje, że Polska jest na pierwszym miejscu w Europie, jeśli chodzi o „nadliczbowe ofiary” lockdownu – a więc tych, którzy nawet oficjalnie zmarli na inne choroby niż COVID-19 i mogli zostać uratowani, ale z powodu ograniczeń nie zostali.

Kolejne zdania odezwy nie są mądrzejsze: „Dziś potrzeba nam odpowiedzialności, zarówno tej indywidualnej, jak i zbiorowej. Obok szczepionki jest to nasza najważniejsza broń w walce z epidemią”. W pierwszym rzędzie odpowiedzialności brakuje rządzącym, którzy stosują niewłaściwe i nieadekwatne do sytuacji środki, które nie przynoszą poprawy, a wiele szkody obywatelom. Odpowiedzialność, a tak naprawdę przestrzeganie obostrzeń i praktyczny lockdown są ukazywane jako najważniejszą broń w walce z epidemią. Tymczasem dostępne badania mówią, że lockdown nie jest w stanie poprawić sytuacji i przyczynia się tylko do gigantycznych szkód społecznych. Niesprawdzone szczepionki, będące tak naprawdę wielkim eksperymentem medycznym na ludzkości, także nie są żadnym panaceum. Tym bardziej, że już wiadomo, że zaszczepieni też chorują i zarażają. Czyli szczepionka jako magiczne lekarstwo okazała się mitem.

Z punktu widzenia katolickiego słowa wypowiadane przez biskupów, że „Najwyższym dobrem doczesnym jest zawsze zdrowie i życie” są szokujące. Podkreślenie, że chodzi o najwyższe dobro w życiu doczesnym nic tutaj nie zmienia. Katolicka etyka zawsze uczyła, że zachowanie pewnych wartości jest ważniejsze od ochrony zdrowia i życia. Karolina Kózkówna, została wyniesiona na ołtarze przez Kościół katolicki i została ogłoszona błogosławioną za to, że została zamordowana przez rosyjskiego żołnierza, który chciał ją pozbawić dziewictwa. Młoda kobieta nie uchroniła swojego zdrowia i życia, ale coś znacznie ważniejszego, nawet w perspektywie doczesnej – honor i godność. Gdyby zdrowie i życie było największą wartością powinna poddać się żołnierzowi. Podobnie Kościół ogłosił świętą Joannę Berettę Mollę, która mimo tego, że ciąża zagrażała jej zdrowiu i życiu, donosiła ją do końca. Umarła tydzień po porodzie, znowu kwestionując słowa, że „Najwyższym dobrem doczesnym jest zawsze zdrowie i życie”. Stosując to kryterium należałoby powiedzieć, że męczennicy, ludzie poświęcający się dla innych, tracący zdrowie i życie dla Ewangelii, są złymi katolikami i ludźmi. Tymczasem nawet przez ateistów, patrzących jedynie przez pryzmat doczesności, są często oceniani jako wzór do naśladowania.

Kolejne słowa biskupów także szokują, chociaż odbierane dosłownie są poprawne: „Brak dbałości o zdrowie i życie własne oraz innych to działanie wbrew solidaryzmowi społecznemu i wbrew nauce Kościoła katolickiego”. Wszystko należy czytać w kontekście. Tutaj słowa te padają w kontekście noszenia masek i stosowania się do obostrzeń, które z racjonalnego punktu widzenia nie mają uzasadnienia. W ten sposób polscy biskupi niestety podkręcają kowidowe szaleństwo, przyczyniają się do budowania atmosfery zastraszenia i stają się narzędziami w ręku rządzących, którzy chcą bardziej potulnego społeczeństwa.

 


 
Nowa książka Christophera Klinsky’iego pt. „Szczepionka na koronawirusa – zagrożenie dla
ludzkości?” do kupienia na stronie Polskiej Księgarni Narodowej:

 

https://polskaksiegarnianarodowa.pl/pl/p/Szczepionka-na-koronawirusa-zagrozenie-dla-ludzkosci/1847