Arcybiskup przewodniczył nabożeństwu Drogi Krzyżowej w w Kalwarii Zebrzydowskiej. Podczas rozważań męki Chrystusa nawiązał do kwestii aborcji.

Hierarcha zaznaczył, że pomiędzy sądem nad Jezusem a "sądem" nad nienarodzonymi dziećmi można dostrzec pewne podobieństwa. Jego zdaniem "wielcy tego świata sprzysięgli się przeciwko życiu nienarodzonego dziecka".

– A gdy nastał ranek nowego dnia ludzkości, kiedy rządy prawa miały osiągnąć jeszcze wyższy niż dotąd poziom, wszystkie tak zwane autorytety i przywódcy ludu zawarli pakt przeciw nienarodzonemu dziecku (...) Sprawę wnieśli przed sąd Namiestnika, który miał moc stanowienia prawa – powiedział abp Jędraszewski.

Hierarcha nawiązał do wydarzeń z końca ubiegłego roku, kiedy zwolennicy aborcji protestowali przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej.

– W tym samym czasie podburzony przez wszechwładne media tłum na ulicach wszystkich większych i mniejszych miast świata wołał: „Aborcja na życzenie! Aborcja na życzenie!”. „Jaką skargę wnosicie przeciwko temu dziecku? – zapytał Namiestnik. „Gdyby nie domagało się opieki ze strony kobiety i innych ludzi, która to opieka ogranicza ich prawo do beztroskiego rozkoszowania się dobrami tego świata, nie wydalibyśmy go tobie” – odpowiedziały zgodnie autorytety i przywódcy ludu – kontynuował.

W dalszej części rozważań arcybiskup przywoływał argumenty zwolenników aborcji. Padły słowa o "zlepku komórek" oraz o przeszkodzie jaką na drodze do wygodnego życia stawia rodzicielstwo.

– Mimo wszystko Namiestnik podjął jeszcze jedną próbę ocalenia życia nienarodzonego dziecka. „Jest u was zwyczaj – powiedział – że na święta dokonuję wyboru zgodnego z waszą wolą. Czy chcecie zatem, abym obdarował prawem do życia to całkowicie niewinne i bezbronne dziecko, czy też abym ułaskawił znanego wam wszystkim zbrodniarza?”. Był to człowiek wtrącony do więzienia za rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Jednakże oni odpowiedzieli wielkim wrzaskiem, domagając się, aby wprowadził aborcję na życzenie, a zbrodniarzowi okazał swą łaskę – mówił abp Jędraszewski.

– Słysząc coraz bardziej natarczywe krzyki tłumu: „Aborcja! Aborcja!”, Namiestnik zasiadł na trybunale, aby ogłosić wyrok. Widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce, mówiąc: „Nie jestem winny krwi tego dziecka”. Zgodnie z zasadami nowoczesnej tolerancji, która pozwala czynić każdemu to, co uważa on za stosowne, dodał jeszcze: „To wasza rzecz”, a nienarodzone dziecko zdał na ich wolę" – kontynuował hierarcha.

Rozważania kończą się zabiciem nienarodzonego dziecka, zatrzymaniem obrońców życia oraz skutecznym zagłuszeniem głosu duchownym katolickich domagających się poszanowania dla każdego życia.

– Nie zabijaj!”. Kochaj! Broń! Strzeż! Pomagaj! – bo w ten sposób bronisz i strzeżesz również swojego człowieczeństwa – zakończył rozważania abp Jędraszewski.

22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP. Decyzja zapadła większością głosów. Sędziowie Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski zgłosili zdanie odrębne do wyroku.

- Przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją – orzekł wówczas Trybunał Konstytucyjny.

Po ogłoszeniu orzeczenia na ulice polskich miast wyszły „Strajki Kobiet” w proteście przeciwko zmianom w prawie aborcyjnym. W ich trakcie dochodziło m.in. do profanacji świątyń, przerywania liturgii, a także wulgarnych i agresywnego zachowania nie tylko uczestników, ale również liderów manifestacji.

27 stycznia wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

 

PZ