Lewica chętnie obarcza Kościół winą za mniemaną pandemię. Lewicowi aktywiści, politycy i dziennikarze, pod tym pretekstem, domagają się zamknięcia kościołów. "Funkcjonariusze prawdy" nie przepuścili kolejnej okazji do ataku. 

– W kościele w Łodzi 140 osób zamiast 60 i maseczki na brodzie – grzmiała „Gazeta Wyborcza”. Na łamach gazety Adama Michnika redaktorzy z Czerskiej opisywali łamanie koronarestrykcji nałożonych przez władze w kościele w Niedzielę Wielkanocną.  Oburzył ich także fakt, że proboszcz podczas kazania mówił głównie o Zmartwychwstałym. Koronawirusowi natomiast poświęcił tylko jedno zdanie. Co więcej, z obserwacji redaktorów Michnika wynikało też, że wierni nie zachowywali dystansu społecznego w kolejce do spowiedzi. Co gorsza, ksiądz dziękował parafianom, że w jeszcze w Wielką Sobotę licznie przystępowali do sakramentu pokuty.

Do chóru oburzonych przyłączył się też Onet. Portal zmieścił jednak tylko galerię zdjęć z kościołów w całym kraju. Na przeszło dwudziestu zdjęciach reporterzy sfotografowali różne świątynie. W niektórych wiernych jest mało, a ławki są puste. W innych zaś katolicy tłumnie się zgromadzili i modlili, a obostrzenia zostały naruszone.

Onet opublikował także artykuł „Święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. Mimo obostrzeń miejscami tłumy wiernych”. Tam również znalazła się galeria zdjęć, ukazujących Polaków, którzy gromadzili się na placach przed kościołami.

Takiego oburzenia lewicowe media nie ujawniały jednak podczas tzw. Strajków Kobiet. Feministyczne wiece zgromadziły o wiele więcej osób, które tym bardziej nie przestrzegały dystansu społecznego. Tam również dochodziło do łamania koronarestrykcji, ale - według lewicowej narracji - w "słusznej sprawie".