To prawdziwy sukces tego medium, że nawet pod artykułem na temat nieznanej przyczyny śmierci znalezionego w strefie przygranicznej 24-letniego Syryjczyka większość komentarzy to czyste szyderstwo. Zarówno z człowieka, jak i z przyczyn jego opuszczenia ziemskiego padołu łez i cierpienia.

Biedakowi się zmarło

Otóż jak podaje „Wyborcza” „ponad tydzień temu załoga śmigłowca patrolująca teren strefy granicznej w pobliżu Klimówki w województwie podlaskim, zauważyła ciało młodego mężczyzny. Okazało się, że to 24-letni Syryjczyk. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozwalają określić przyczyny śmierci mężczyzny. Organizacje pomocowe znajdują w lasach w obszarze stanu wyjątkowego kolejne osoby, które są na granicy śmierci”. Co więcej Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Łukasz Janyst przekazał Onetowi, że „sekcja zwłok, która jest wstępnym etapem śledztwa w sprawie śmierci 24-letniego Syryjczyka na obszarze stanu wyjątkowego. Jednak wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozwoliły na jednoznaczne określenie przyczyny śmierci pokrzywdzonego. Aktualnie prokurator oczekuje na przeprowadzenie badań toksykologicznych i histopatologicznych. Następnie na uzyskanie kompleksowej opinii Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku”. A ja się kurła pytam, kto za to wszystkie badania płaci? Oczywiście ja i inni podatnicy. A żebym zrobił sobie tyle badań na NFZ to musiałbym czekać z osiem lat, choć płacę składki na to państwo z dykty. A tu nie dosyć, że nielegalny to do tego martwy i wszystkie badania ma od ręki. Jednak wolałbym te środki przeznaczyć na badanie żywych i najlepiej polskich podatników.

Już nawet czytelnicy „Gazety” nie trzymają jej narracji

A w komentarzach pod, jak to zwykle na forum „Gazety Wyborczej” wylało się szambo. I to paradoksalnie w większości były to osoby jadące po imigrantach, jak po łysej kobyle. A etatowa grupa durni plujących na Polaków, że to źli katolicy, naziole, faszole i dlatego nie chcą przyjąć biednych uchodźców, bo są to potomkowie morderców Żydów z Jedwabnego i zwykli SS-mani (choć ta formacja była raczej niemiecko-zachodnioeuropejsko-azjatycka) znowu była w mniejszości. To raczej kiepsko wróży „Gazecie”. Za moment jej zasięgi w internecie będą mniejsze, niż typa, który pokazuje na youtubie filmiki z rzadkimi i kolorowymi rasami kur, które łażą po podwórku, żrą ziarno i defekują. Cóż ja płakać nie będę.

Humor tak czarny jak skóra George'a Floyda... przed śmiercią

W komentarzach można spotkać humor tak czarny, jak skóra George'a Floyda za życia. Zanim jeszcze po śmierci poszarzał. Otóż w opiniach na temat owego imigranta możemy przeczytać, że serce mu pękło z zachwytu nad Polską, zatruł się wieprzowiną, umarł ze szczęścia, że jest w Kaczystanie, że może też się grzybków nawcinał, że zatruł się czekoladą, oślepiły go światła green light pointu, a ostatecznie rozszarpał go zaginiony kot, albo głodna Murzynka w zaawansowanej ciąży... A także, że jakoś żaden arabski profesor, inżynier, astromatematyk i fizyk – specjalista syntezy wodoru nie potrafi tego pojąć że to takie proste, żeby skorzystali z przejść granicznych a nie pchali się na chama przez zieloną granicę. Komentarze w rodzaju „Udzielanie azylu jest prawem a nie obowiązkiem państwa udzielającego – zachowywanie się zgodnie z prawem jest psim obowiązkiem tego, kto chce o azyl poprosić. Bo chcę przypomnieć - o azyl się grzecznie prosi a nie niszczy płoty, napada na strażników granicznych i drze mordę masz mi dać i utrzymywać mnie, bo mi się należy”. Porównania, że jeden z drugim by lazł przez miedzę jak krowa, a jakoś inteligencja arabska tego nie jest w stanie pojąć, że do przechodzenia przez granicę służą przejścia graniczne. A jak się zimą, a nawet jesienią idzie przez las i bagno to można zmarznąć. A moim absolutnym hitem jest komentarz, że „gdyby jakiemuś człowiekowi z północnej Europy przyszło do głowy by wybrać się na wycieczkę przez Saharę i na skutek odwodnienia rozstał by się z tym światem to czy powinniśmy obwiniać za tą śmierć żyjące tam ludy”?

Ogólnie po lekturze wpisów na temat przyczyn śmierci biednego imigranta stwierdzam, że narracja mojej ulubionej gazety rozjechała się, niczym szwy w spodniach Doroty Wellman nie napiszę na czym. Kryzys migracyjny bowiem pokazał nie tylko skrajną stronniczość i zacietrzewienie tego medium, ale także głupotę jej za przeproszeniem „redachtorów”. I spodziewam się kolejnego spadku cyfrowych abonamentów „gazeciarzy”. Co mnie niezwykle cieszy.

 

Piotr Stępień