Oczywiście, jeśli spojrzymy w sposób popularny na historię, gdzie patrzymy na wszystko przez pryzmat zero-jedynkowy oraz z perspektywy interesów ówcześnie panujących rządów, to owszem – Powstanie Wielkopolskie jest jedynym zwycięskim powstaniem w historii Polski i Polaków. Jeśli jednak spojrzymy na sprawę szerzej, to okazuje się, że tych zwycięstw mieliśmy jednak więcej. Ba – nawet jedna porażka w przyszłości obróciła się na naszą korzyść.

Powstania Śląskie

W 1919, 1920 i 1921 roku wybuchły trzy Powstania Śląskie. O ile pierwsze rzeczywiście nie przyniosło konkretnych efektów – ogłoszono jedynie amnestię – o tyle dwa kolejne już przyniosły konkretne korzyści zarówno państwu polskiemu jak również samym Ślązakom.

I Powstanie Śląskie wybuchło z powodu aresztowania przywódców Polskiej Organizacji Wojskowej oraz terroru niemieckiego na ludności. Powstaniem dowodził Alfons Zgrzebniok.

II Powstanie Śląskie, mające tego samego przywódcę, zakończyło się już inaczej. Skutkiem zrywu było to, że pozwolono Polakom na dostęp do administracji – dotychczas zarezerwowanej dla Niemców – oraz zlikwidowało niemiecką policję Sipo. Pozwolono również Polakom na udział w nowych organach bezpieczeństwa. Nastąpiła więc wyraźna zmiana w stosunkach społecznych i na płaszczyźnie politycznej oraz gospodarczej.

III Powstanie Śląskie, którym dowodził już Wojciech Korfanty, powiększyło terytorium Polski, do tego w sposób mocno uznany przez ówczesną – co prawda słabą, ale jednak – opinię międzynarodową. W 1922 roku w Genewie podpisano konwencję w sprawie Śląska. Obszar, który przypadł państwu polskiemu, zwiększył się o około jedną trzecią tego, który przyznano Polsce po plebiscycie. Co ważne, znajdowało się tam wiele fabryk, zaś region był mocno uprzemysłowiony. To pozwoliło w przyszłości na przyspieszony rozwój państwa, choć – jak wiemy – szansę tę zmarnowano.

Powstania Śląskie niewątpliwie jednak umocniły państwo polskie. Przyczyniło się także do umocnienia przekonania, że Ślązak jest Polakiem. Wbrew głośnym krzykaczom, zdecydowana większość Ślązaków uważa tak do dnia dzisiejszego. Oczywiście, niektórzy bardziej podkreślają swoją autonomiczność kulturową czy tożsamościową, ale takich, którzy wypieraliby się polskości, jest naprawdę garstka.

Powstanie Styczniowe

Jak pisałem na początku, jeśli spojrzymy na Powstanie Styczniowe z perspektywy rządów czy grup oligarchicznych, to oczywiście ten zryw widnieje jako totalny niewypał i porażka.

Na dłuższą jednak metę, przyniosło wiele dobrego. Przede wszystkim, w przeciwieństwie do pozostałych regionów Imperium Rosyjskiego, chłopi byli uwłaszczeni. To sprawiło, że mogli mocniej poczuć się Polakami i czuć różnicę od innych narodów. Paradoksalnie, w wyniku Powstania Styczniowego chłop polski miał lepszy status prawny w zaborze rosyjskim, niż chłop rosyjski na terenach rdzennych Rosji.

To z kolei pozwoliło w późniejszej wojnie polsko-bolszewickiej na pozyskanie większej ilości ochotników do armii. Gdyby takiego zapału nie było – a można oczekiwać, że by go nie było, bo czemu chłop miałby obawiać się – jak przekonywała propaganda czerwonych – polepszenia swoich warunków życia, skoro nie czułby się członkiem narodu?

Porażka w Powstaniu Styczniowym zniosła także szkodliwe, romantyczne myślenie na rzecz myślenia pozytywistycznego i ukształtowała konkretne pokolenie, które potrafiło patrzeć szerzej czy to na politykę zagraniczną czy też wewnętrzną. Taka zmiana myślenia przydałaby się i dziś.

Porażka może uczyć

Nawet najbardziej dotkliwa porażka, jeśli się ją przetrwa, może czegoś nauczyć człowieka lub całą społeczność. Ci, którzy żyli po Powstaniu Styczniowym, coś z tej lekcji wyciągnęli. Niestety, ostatecznie II RP rządziła grupa ludzi odporna na wiedzę i mądrość, w efekcie czego już w przede dniu wybuchu II wojny światowej władza popełniała błędy, potem kontynuując je przez czas rządu na uchodźctwie.

Wspominanie powstań, w których odnieśliśmy militarną klęskę nie jest niczym złym. Można z nich bowiem wyciągnąć lekcję. Gorzej, jeśli tylko się je wspomina, ale nie wyciąga wniosków.

Dominik Cwikła

Autor jest dziennikarzem i publicystą, założycielem portalu kontrrewolucja.net. Profile autora w mediach społecznościowych: Facebook, Twitter, YouTube