Cła na wszystko i od wszystkich. Donald Trump ogłosił „powrót amerykańskiego snu”

Prezydent Donald Trump ogłosił wprowadzenie „ceł wzajemnych”. Towary sprowadzane do USA z Unii Europejskiej obłożone zostaną cłami w wysokości 20 procent.
Wprowadzenie ceł ma być sposobem na to, żeby Stany Zjednoczone spłaciły własne zadłużenie, rozwinęły się gospodarczo, zakwitły i stały się ponownie krajem sukcesu i bogactwa.
„Amerykańscy hutnicy, pracownicy przemysłu samochodowego, rolnicy cierpieli bardzo. Z udręką patrzyli, jak zagraniczni oszuści plądrowali nasze fabryki a zagraniczni grabieżcy rozdzierali nasz niegdyś piękny amerykański sen. Teraz nasza kolej, aby prosperować, wykorzystać biliony dolarów, obniżyć nasze podatki i spłacić nasz dług narodowy. Wszystko to stanie się szybko. Będziemy mogli uczynić Amerykę znów wielką” - powiedział Donald Trump w ogrodach Białego Domu.
Zaznaczył, że cła zostaną potraktowane globalnie. Obliczona zostanie łączna stawka wszystkich taryf, jakie dane kraje nakładają na towary sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi USA wprowadzi dla tych państw cła o połowę niższe. I tak na Unię Europejską USA nałożą cło w wysokości 20 procent. Specjaliści Trumpa wyliczyli bowiem, że UE stosuje względem Stanów obciążenia w wysokości 39 procent, Japonia zapłaci cło w wysokości 24 procent, Chiny 34 procent.
- „2 kwietnia 2025 roku przejdzie do historii jako jeden z najważniejszych dni w historii współczesnej Ameryki” - powiedziała rzeczniczka prasowa Białego Domu.
„Wzajemne taryfy celne” obowiązywać mają już od 9 kwietnia.
Przedstawiciele Unii Europejskiej zapowiedzieli, że odpowiedzą na działania celne Stanów Zjednoczonych.
- „Ze strony Parlamentu Europejskiego pojawiły się wezwania, aby zagrozić podjęciem działań wobec amerykańskich firm, takich jak Platforma X, której właścicielem jest Elon Musk, Google, Amazon czy Netflix. Na przykład przewodniczący Komisji Handlu w Parlamencie Europejskim Bernd Lange (SPD) uznał za możliwe nałożenie podatków na usługi cyfrowe. W mniej tragicznym scenariuszu Trumpa można by szybko przekonać do ponownego tymczasowego zawieszenia ceł, a następnie rozpocząć negocjacje. W najgorszym przypadku doszłoby do długiej wojny handlowej – z poważnymi konsekwencjami dla gospodarki” - podał serwis ZDF.
Część ekonomistów ostrzega, że zmagania celne mogą wyłożyć gospodarkę światową i nie są korzystne dla żadnej ze stron.