Rolnicy blokują Warszawę. Ostry sprzeciw wobec Mercosur: „To wyrok dla polskiej wsi”
Protest rolników w Warszawie ma wyjątkowo zdecydowany i konfrontacyjny charakter. Do stolicy zjechały setki, a według organizatorów tysiące rolników z całego kraju, by głośno zaprotestować przeciwko umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Ich przekaz jest jednoznaczny: porozumienie to oznacza realne zagrożenie dla polskiego rolnictwa i może doprowadzić do upadku tysięcy gospodarstw.
Protestujący nie kryją gniewu. Ich zdaniem Mercosur to przykład polityki prowadzonej ponad głowami rolników, w której interesy wielkich koncernów i taniego importu stawiane są wyżej niż bezpieczeństwo żywnościowe i przyszłość europejskiej wsi. Na transparentach pojawiają się hasła mówiące o „nieuczciwej konkurencji”, „śmierci polskiego rolnictwa” oraz „otwieraniu drzwi dla żywności drugiej kategorii”.
Rolnicy podkreślają, że produkty sprowadzane z krajów Ameryki Południowej nie muszą spełniać tak rygorystycznych norm, jakie obowiązują w Unii Europejskiej. Chodzi m.in. o stosowanie zakazanych w UE pestycydów, niższe standardy ochrony środowiska oraz dobrostanu zwierząt. – My mamy produkować drogo, ekologicznie i zgodnie z przepisami, a rynek ma zostać zalany tanią żywnością bez realnej kontroli – mówią demonstranci.
Atmosfera protestu jest napięta, a jego skala powoduje poważne utrudnienia w ruchu w centrum Warszawy. Rolnicy zapowiadają, że nie ustąpią, dopóki rząd nie zajmie jednoznacznego stanowiska przeciwko ratyfikacji umowy. Ich zdaniem deklaracje o „ochronie polskich interesów” bez realnych działań są pustymi słowami.
Protestujący ostrzegają, że Mercosur uderzy nie tylko w producentów żywności, ale również w konsumentów. – Tania żywność nie oznacza dobrej żywności – podkreślają, wskazując na ryzyko obniżenia jakości produktów trafiających na polskie stoły.
Demonstracja to wyraźny sygnał narastającej frustracji na polskiej wsi. Rolnicy mówią wprost: jeśli ich głos zostanie zignorowany, protesty będą eskalować. Umowa Mercosur coraz wyraźniej staje się symbolem konfliktu między unijną polityką handlową a realnymi problemami rolników, którzy czują się pozostawieni sami sobie.