Umowa z Mercosur to dopiero początek? "To pole minowe dla Polski"
Finalizowana umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Indiami, choć motywowana geopolityczną koniecznością pozyskania surowców krytycznych, niesie ze sobą poważne i przemilczane zagrożenia dla europejskich standardów bezpieczeństwa oraz stabilności rynków pracy - ocenia Damian Szymański z portalu biznesenter.pl.
Ledwie opadł kurz bitewny po protestach rolników przeciw umowie UE-Mercosur, która została w ostatnich dniach ostatecznie potwierdzona, a wygląda na to, że szykuje się kolejne porozumienie, które ma uderzyć m.in. w europejskie rolnictwo. I to już całkiem niedługo! Pod koniec stycznia ma być zwołany specjalny szczyt, podczas którego Ursula von der Leyen i Narendra Modi, premier Indii mają potwierdzić zawarcie umowy o wolnym handlu między UE a Indiami właśnie.
W zamian za dostęp do złóż metali ziem rzadkich Bruksela godzi się na ryzykowne mechanizmy prawne, takie jak „pre-listing” czy „tolerancja importowa”, które mogą doprowadzić do zalewu rynku żywnością niespełniającą unijnych norm sanitarnych - wskazuje Damian Szymański.
Nie tylko europejskie rolnictwo i kupujący żywność mogą czuć się poważnie zaniepokojeni. Porozumienie może uderzyć także w inne branże.
Zapisy dotyczące ułatwień dla pracowników delegowanych i swobodnego przepływu danych otwierają furtkę dla tanich usług z Indii, co stanowi bezpośrednią konkurencję dla polskiego sektora IT i usług wspólnych - ocenia Szymański.
Negatywne efekty proponowanej umowy mają dotknąć w szczególności takie kraje, jak Polska.
Polska ryzykuje destabilizację rodzimego rolnictwa przez nieuczciwą konkurencję oraz utratę statusu europejskiego centrum usług biznesowych na rzecz tańszych podmiotów z Indii, zyskując ograniczone szanse eksportowe w sektorze obronnym i wydobywczym - uważa Szymański.
Za kolejnymi kontrowersyjnymi porozumieniami, najpierw z Mercosur, teraz z Indiami, ma stać pogoń za metalami ziem rzadkich, jak lit, kobalt, grafit, czy tytan, które są kluczowe dla współczesnych technologii, choćby w przemyśle samochodowym.
Indie nie oddadzą swoich zasobów za darmo. W zamian za otwarcie hinduskich kopalń dla Europy Nowe Delhi zażądało otwarcia Europy dla swoich dwóch największych atutów – taniej żywności i taniej siły roboczej. I tu zaczynają się schody dla polskiej gospodarki - podkreśla Szymański.
Jednak nie tylko gospodarka ma być zagrożona. Także życie i zdrowie konsumentów. W systemie RASFF (unijny system ostrzegania o niebezpiecznej żywności) Indie w 2025 r. plasowały się na pozycji lidera.
To stamtąd płynie strumień produktów skażonych tlenkiem etylenu (rakotwórczy gaz sterylizujący), aflatoksynami (pleśnie niszczące wątrobę) i metalami ciężkimi. W normalnych warunkach rynkowych, z taką „historią”, kraj ten trafiłby na czarną listę podwyższonego ryzyka. Tymczasem w nowej umowie handlowej Unia proponuje Indiom status partnera godnego „zaufania systemowego” - zauważa Szymański.
Źródło: biznesenter.pl