Dr Marian Apostoł: Polski instynkt podziałów
Spór o przyjęcie lub odrzucenie programu SAFE (Security Action for Europe) jest nie tylko sporem prawnym, politycznym czy ideologicznym, ale jest to rodzinna, narodowa kłótnia (z wątkami interwencji obcej) o sposób dobrego i skutecznego funkcjonowania państwa polskiego.
Spór ten pokazuje jak głęboko korzenie podziałów wniknęły w polskie serca i umysły.
Ten błędny i fatalny instynkt podziałów jest rozpalany i podsycany przez różne autorytety. Emocje sięgają szczytów Tatr. Tymczasem, w tak ważnej sprawie trzeba prowadzić rozsądny dialog. Racje partyjne mają u nas wyższą wartość niż państwo, rodzina a nawet wiara. Ojczyzna to dobro wspólne, wymaga rozumnego Dialogu.
Przy rozważaniu przyjęcia programu SAFE trzeba sobie zadać fundamentalne pytanie: czy my, Polacy potrzebujemy silnej armii i poczucia bezpieczeństwa narodowego i terytorialnego czy nie? Następnym pytaniem jest: jak tego dokonać w sposób optymalny?
Jesteśmy wszyscy zgodni, że w naszym położeniu geopolitycznym, oraz w sytuacji toczących się wojen, aby przetrwać, musimy mieć silną gospodarkę i silną armię. To jest zadanie nie tylko dla partii politycznych ale dla całego narodu. Dlatego w sprawie utrwalania suwerenności powinna być zgoda narodowa.
Rozważmy teraz zagadnienia prawne SAFE. Wypowiadają się znawcy tematu i zacni profesorowie. Przeciągają artykuły i paragrafy na stronę, która im politycznie pasuje, albo na którą mają zlecenie. Zapewniam wszystkich, że od strony prawnej projekt SAFE, jak i każdy inny, da się podważyć oraz da się go skutecznie utrzymać i utwierdzić. Zależy jakie jest nastawienie prawnika czy polityka.
Najpierw trzeba mieć na względzie przede wszystkim dobro i interes państwa nawet jeśli ponoszone koszty byłyby duże. Na bezpieczeństwo i suwerenność nie ma ceny. Aby je zapewnić trzeba szukać dróg rozsądnych.
Przypomnę, że program SAFE był przygotowany z dużym udziałem polskiej prezydencji w UE i stanowi fundament ogólnego unijnego zbrojeniowego planu REARM Europe. Budżet SAFE wynosi ok.150 mld Euro. Polska może być beneficjentem programu i otrzymać 43,7 mld Euro.
Projekt oparty jest prawnie na Rozporządzeniu Rady Unii doc. 2025/1106 z dnia 27 maja 2025 ustanawiający ‘’Instrument SAFE’’ dla Wzmocnienia Europejskiego Przemysłu Obronnego.
Program jest przewidziany na modernizację sił zbrojnych państw UE. Program SAFE oparty jest na modelu pożyczek, które Unia Europejska zaciąga tanio na rynkach międzynarodowych i pożycza go dalej państwom członkowskim. Unia Europejska jako duży podmiot prawa międzynarodowego ma takie możliwości i z nich korzysta. W pierwszym roku funkcjonowania programu ustalono oprocentowanie dla Polski w wysokości 3,17 %. Okres spłaty jest długi, maksymalnie do 45 lat. W tej sprawie niech się wypowiedzą eksperci finansowi i ekonomiści, gdyż ma to dobre jak i złe strony. Negocjacje zawsze są możliwe, trzeba ustalić najlepsze warunki. Oprocentowanie jest ustalone, ale czy taki warunek będzie stały przez cały czas spłacania pożyczki? Czy nie będzie zmiennych stóp procentowych?
Co będzie jeśli złotówka zostanie osłabiona? Koszty będą większe. Natomiast tezy prawne przeciwko przyjęciu SAFE są naciągane i mało przekonujące a nawet bałamutne.
Jeden z profesorów w swoim artykule powołuje się, cytując jedno zdanie z art. 4 pkt. 2 TUE (Traktat o Unii Europejskiej), ‘’że bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa’’. Oczywiście, i całe szczęście, że tak jest. Oznacza to, że mamy państwa narodowe i Unia podkreśla ich suwerenność. To chyba dobrze.
Z przywołanego artykułu 4 pkt. 2 TUE, zdanie wyżej, wprost wynika, że: ‘’Unia szanuje podstawowe funkcje państwa, zwłaszcza mające na celu zapewnienie jego integralności terytorialnej, utrzymanie porządku publicznego oraz ochronę bezpieczeństwa narodowego’’. Trzeba tutaj rozróżnić bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne. Unia to szanuje i jej celem jest, aby to bezpieczeństwo było zapewnione, to wspólny cel, również nasz. Ponieważ jesteśmy częścią Wspólnoty to bezpieczeństwo każdego państwa jest celem wspólnym. Myśmy się na przynależność do tej Wspólnoty narodów dobrowolnie zgodzili.
Jeśli mówimy o celach UE, to art. 3 TUE (cały) mówi: ‘’ Celem UE jest wspieranie pokoju, wartości, dobrobytu…bezpieczeństwa…’’ Zatem cele te, państwa członkowskie, powinny lojalnie realizować. UE nawołuje do tej ‘’zasady lojalnej współpracy i wzajemnego wsparcia w wykonywaniu zadań wynikających z Traktatów’’- art. 4 pkt. 3, którego już eksperci pominęli.
To z tego artykułu wynikają zadania wspólne opisane w Sekcji 2 - Postanowienia dotyczące Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony, zwłaszcza art. 42 TUE (cały). Ale jeśli chodzi o nasze zobowiązania to trzeba zobaczyć art. 42 pkt. 3: ‘’Państwa członkowskie zobowiązują się do stopniowej poprawy swoich zdolności wojskowych’’, to także nasz interes. Ponieważ jesteśmy suwerennym państwem to wybieramy drogę wzmocnienia naszej armii i tym samym naszego państwa. Możemy to zrobić sami, ale też w ramach UE wraz i innymi państwami, mamy takie możliwości i powinniśmy z tego skorzystać. Zwłaszcza teraz, kiedy sytuacja geopolityczna jest napięta, uzasadnionym jest wzmacnianie naszej współpracy i solidarności europejskiej.
‘’Bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa’’, oczywiście, zgodnie z tradycją, strukturą, prawem i budżetem, ale ‘’Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Zapewnia Unii zdolność operacyjną opartą na środkach cywilnych i wojskowych’’ - art. 42 pkt. 1 TUE. Litera Traktatu nas obowiązuje.
Obronność i wojsko są wkomponowane we wspólny system bezpieczeństwa, tak jak ochrona najmniejszego nawet terytorium UE, co jest zaznaczone w art. 3 i 4 TUE.
Zagrożenie terytorialne dla jednego z członków UE jest zagrożeniem dla całości UE.
Kto jest w Polsce odpowiedzialny za integralność terytorialną i bezpieczeństwo?
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi w art. 126 pkt. 2: ‘’Prezydent RP…stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium’’. Natomiast fizycznie to: ‘’Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic” - art. 26 pkt. 1 Konstytucji. Pod takim wszakże warunkiem, że są dobrze wyszkolone i dobrze uzbrojone.
Prezydent jest też: ‘’najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP’’ - art. 134 pkt. 1 Konstytucji.
To on odpowiada za siłę naszej armii. Tylko silna armia może gwarantować bezpieczeństwo państwa i jego integralność terytorialną. Może tę integralność terytorialną zabezpieczyć i nasze bezpieczeństwo poprzez modernizację i wzmocnienie armii. Sam Prezydent tego nie dokona bez dialogu i zgody narodowej. Wszyscy musimy mieć na względzie Polską Rację Stanu, zwłaszcza prezydent RP.
Jeden z profesorów zacytował też art. 26 pkt. 2 Konstytucji RP, który określa, że ‘’siły zbrojne podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli’’. Nawet wyjaśnił, że tu chodzi o kontrolę polskich a nie ‘’brukselskich władz’’. Jednak szanowny pan profesor nie wyklarował jaka to jest ta ‘’władza brukselska’’. Bruksela jest stolicą państwa belgijskiego i rządzi się swoimi suwerennymi prawami.
Przypomnę zatem skromnie, że w tych ‘’władzach brukselskich’’ (domyślam się, że tutaj chodzi o Instytucje UE z siedzibą w Brukseli) są także nasi, polscy przedstawiciele i to na wszystkich poziomach i we wszystkich Instytucjach, począwszy od Komisji Europejskiej.
To, że ‘’siły zbrojne podlegają demokratycznej kontroli’’, to naturalna oczywistość w każdym demokratycznym państwie, nic w tym odkrywczego. Następnie pan profesor cytuje art. 4 pkt. 2 Konstytucji, że: ‘’Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli’’ - dodając, że ‘’nie przez przedstawicieli Komisji Europejskiej’’. Suwerenne kraje sprawują władzę przez swoich przedstawicieli, a przez jakich mają ją sprawować? Czyż jakiś Komisarz UE zasiada w polskim rządzie? Akurat tego mu robić nie wolno. Natomiast my w Komisji Europejskiej mamy swojego przedstawiciela. Komisja Europejska, jako ważna Instytucja UE ma inne zadania i obowiązki, które jej wyznaczyły Traktaty Europejskie, a nie sprawowanie władzy w Polsce.
Powoływanie się na granice kompetencji UE, art. 5 TUE a zwłaszcza artykuły od 2 do 7 TFUE (Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej) jest płynne, gdyż oprócz oczywiście swoich wyłącznych kompetencji (art. 3 TFUE cały) UE dzieli też swoje kompetencje z państwami członkowskimi. Państwa członkowskie, w tym i nasze mają swoje zadania i zobowiązania wynikające z Traktatów. W dziedzinie kompetencji dzielonych zgodnie z art. 4 pkt. 2 lit. c) TFUE, to współpraca w dziedzinie spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej, za którą integralność odpowiada u nas konstytucyjnie prezydent. Zauważyć należy, że jest jeszcze kilka innych podpunktów strategicznych, które Unia dzieli z państwami: transport, sieci transeuropejskie, energia, badania i rozwój technologiczny.
Oprócz tego Unia ma kompetencje do prowadzenia działań mających na celu wspieranie, koordynowanie lub uzupełnianie działań państw członkowskich ale na poziomie europejskim, zwłaszcza interesujący nas przemysł i ochrona ludności o czym stanowi art. 6 TFUE.
Jeśli mówimy o przemyśle, to przychodzi nam na myśl przemysł obronny i Europejska Agencja Obrony, ‘’która przyczynia się do wzmacniania bazy przemysłowej i technologicznej w sektorze obrony…i wspomaga Radę w poprawie zdolności wojskowych’’ - art. 42 pkt. 3 TUE. W Radzie, o czym należy pamiętać, zasiada również nasz polski minister.
Natomiast ochrona i obrona ludności, na wszelkich poziomach, to zadanie dla dobrze wyszkolonego i mającego dobry sprzęt wojska i służb mundurowych.
Natomiast art. 90 pkt. 1 Konstytucji RP podkreśla naszą suwerenność i zdolność naszego państwa, które: ‘’może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach’’.
To świadczy, że jesteśmy, my i Unia (organizacja międzynarodowa) podmiotami prawa międzynarodowego. Tę suwerenność dzielimy na podstawie Umowy, czyli dobrowolnie, zgodnie z zasadą swobody umów. Przywołam tutaj Wiedeńską Konwencję o Prawie Traktatów z 1969 roku. Przypomnę też, że Unia Europejska ma ‘’wyłączną kompetencję do zawierania umów międzynarodowych’’ - art. 3 pkt. 2 TFUE oraz art. 216 TFUE.
Czyni to w imieniu państw członkowskich i dla wspólnego dobra. My zaś, możemy przekazać organizacji międzynarodowej kompetencje ‘’w niektórych sprawach’’, tak, ale w takich, które mogą wzmacniać naszą suwerenność i bezpieczeństwo. Bez silnej, dobrze wyposażonej i wyszkolonej armii te zadania nie zostaną zrealizowane. Dla nas ważne jest także to, żeby ta ‘’organizacja międzynarodowa’’, którą w tym przypadku jest UE, była silna, gdyż to wzmacnia i nasze bezpieczeństwo. Każde z państw członkowskich przekazuje część swojej suwerenności dobrowolnie, na rzecz całej Wspólnoty, aby tę suwerenność w całości wspólnymi siłami zachować. Taka jest logika sojuszy.
Powoływanie się w publikacjach prasowych na wyrok Trybunału Konstytucyjnego - K 32/09 z 2010 roku w zakresie suwerenności naszego państwa w tym przypadku jest nieprecyzyjne. Wyrok ten opiera się na Zmianach traktatowych wprowadzanych do Traktatu o Unii Europejskiej i Traktatu Ustanawiającego Wspólnotę Europejską z 13 grudnia 2007 roku (Dz.U.2009 nr 203, poz. 1569). W celu podpisania Zmian powołano Pełnomocników. Z polskiej strony Pełnomocnikami (w imieniu prezydenta RP) byli i podpis pod Zmianami złożyli: Premier RP - Donald Tusk i Minister Spraw Zagranicznych - Radosław Sikorski.
Zauważyć należy, iż Zmiany te są niepełne i nie uwzględniają w całości drugiego Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE).
W ARTYKULE 2 Zmian traktatowych, zaznacza się, że ‘’Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską zmienia się i Nagłówek Traktatu otrzymuje brzmienie: Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej” (TFUE).
Trybunał Konstytucyjny odnosi się do Zmian, nie zaś do Traktatów ratyfikowanych. Formalnej ratyfikacji Traktatów Lizbońskich dokonał prezydent RP Lech Kaczyński w dniu 10 października 2009 roku. Mamy dwa Traktaty Lizbońskie: Traktat o Unii Europejskiej (TUE) i Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), a ponadto wcześniej podpisany Traktat o Europejskiej Wspólnocie Energii Atomowej i Kartę Praw Podstawowych, która ma taką samą moc prawną jak Traktaty.
Wyrok TK podkreśla, rzecz jasna, ‘’zasadę suwerennego i demokratycznego stanowienia Narodu Polskiego o losie Ojczyzny’’. Podstawowym warunkiem członkostwa w UE jest bycie suwerennym i demokratycznie zarządzanym państwem. Oczywiście, że rządzimy się sami, ale tam gdzie interesy narodowe wymagają oparcia się na Wspólnotach to korzystamy z nich, gdyż to wzmacnia również naszą siłę.
Traktat zachęca państwa członkowskie do lojalnego ‘’uzgadniania wszelkich kwestii politycznych i bezpieczeństwa’’ w ramach Instytucji UE, aby realizować zobowiązania i wspólne interesy - art. 32 TUE. Unia przy tym szanuje zobowiązania wynikające z członkostwa w NATO, art. 42 pkt. 2 TUE.
TK jednak na końcu orzeka o zgodności artykułu 1 punkt 56 Traktatu z Lizbony Zmieniającego Traktat o Unii (...) oraz artykułu 2 Traktatu z Lizbony z art. 8 ust. 1 oraz art. 90 ust. 1 Konstytucji RP.
Trzeba też sprawdzić, na jakich dokumentach się pracuje. Przy pisaniu tego artykułu korzystam z wersji skonsolidowanej Traktatów, dok. 2012/ C 326/01 Dziennik Urzędowy UE C 326.
Z Traktatów wprost wynika fundamentalna zasada solidarności wspólnej i wspólnego bezpieczeństwa, które są określone w art. 42 pkt. 7 TUE: ‘’ W przypadku, gdy jakiekolwiek państwo członkowskie stanie się ofiarą napaści zbrojnej na jego terytorium, pozostałe państwa członkowskie mają w stosunku do niego obowiązek udzielenia pomocy i wsparcia’’...To samo jest powtórzone w art. 222 TFUE (Klauzula solidarności). Dla państw NATO taką samą wymowę ma art. 5.
Warto też przypomnieć Rezolucję Parlamentu Europejskiego z dnia 22 listopada 2023 roku w sprawie zmiany Traktatów (TA 2023/ 0472), opierającą się na art. 48 TUE. Przedstawia ona wiele nowych propozycji, w tym pkt. 22: ‘’wzywa do ustanowienia Unii Obronnej obejmującej jednostki wojskowe i stałą zdolność do szybkiego rozmieszczania, pod dowództwem Unii. Proponuje, aby wspólne zamówienia i rozwój uzbrojenia były finansowane przez Unię ze specjalnego budżetu podlegającego współdecyzji i kontroli parlamentarnej oraz proponuje odpowiednie dostosowanie kompetencji Europejskiej Agencji Obrony. Zaznacza, że zmiany te nie miałyby wpływu na klauzule dotyczące krajowych tradycji neutralności ani na członkostwo w NATO’’.
Tylko, że rezolucja PE, jako jeden z ważnych aktów prawa wtórnego UE jest niewiążąca. Przedstawia jednak propozycje obronne dla całej Wspólnoty. Na tak poważne zagadnienia jak obronność należy patrzeć globalnie.
Nie ulega wątpliwości, że chcemy zmodernizować i uzbroić należycie naszą armię. Mamy perspektywę skorzystania z programu SAFE. Albo…od dwóch dni mamy też inną alternatywę. Narodowy Bank Polski zaproponował Prezydentowi RP, że udzieli państwu pożyczki na ‘’O” % na finansowanie zakupów uzbrojenia dla naszej armii. Prezydent publicznie ogłosił ten pomysł.
Teoretycznie takie rozwiązanie warte jest rozważenia jako uzupełnienie naszej obronności, jednak pozostaje wiele pytań i brak szczegółów. W poprzednich latach NBP wykazywał duże deficyty finansowe, zatem skąd teraz pożyczka tak dużych sum? A problem prawny? Jeśli się opieramy na Konstytucji, to jest poważny problem, gdyż ‘’Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa’’, art. 220 pkt. 2 Konstytucji.
Potwierdza to całkowicie art. 123 pkt 1. TFUE: ‘’Zakazane jest udzielanie przez Europejski Bank Centralny lub banki centralne Państw Członkowskich…pożyczek na pokrycie deficytu lub jakichkolwiek kredytów instytucjom…rządom centralnym…władzom regionalnym…władzom publicznym’’. Kredyt taki może być zaskarżony do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Bank centralny powinien być niezależny od rządu i prawnie nie może udzielić rządowi pożyczki. To zasada ogólna, nie tylko u nas, to ochrona przed inflacją i destabilizacją gospodarki. W Unii Europejskiej ta zasada wynika wprost z Traktatu, Europejskie Banki Centralne oraz krajowe banki centralne nie przyjmują instrukcji od władzy wykonawczej, art. 130 TFUE.
Natomiast, poprzez publiczne instytucje kredytowe, możliwe jest skorzystanie z rezerw, które utrzymują banki centralne. Traktat dopuszcza taką możliwość, art. 123 pkt. 2 TFUE. W takim przypadku ‘’polski SAFE’’ mógłby być dopełnieniem europejskiego SAFE.
Jednak, czy NBP dopuszcza sprzedaż rezerw złota? Takie rozwiązanie to chyba ostateczność. Wydatki państwa przechodzą przez budżet, zakup broni też. Prawo nie pozwala, dlatego też państwa szukają tanich kredytów na innych rynkach finansowych, stąd propozycja skorzystania z programu SAFE na rynku europejskim. Poza tym dobrej broni nie kupuje się na rynkach świata od ręki, to nie jest supermarket. Broń można produkować u siebie lub zamawia się ją pod określony cel, np. wzmocnienie systemu obronnego, co zazwyczaj jest tańsze niż broń ofensywna. Nieraz na skuteczną broń czeka się kilka lat.
O tym powinni myśleć i decydować wspólnie: rząd oraz prezydent i szukać kompromisu. Być może da się połączyć projekty SAFE, albo jego jakąś istotną część z kapitałem polskim na rozwój polskiego przemysłu wojskowego.
Prezydent powinien zaprosić wszystkie liczące się siły polityczne, reprezentantów rządu, przedstawicieli wojska oraz ekspertów ekonomicznych, finansowych i wojskowych razem z Radą Bezpieczeństwa Narodowego, aby podjąć ponadpartyjną debatę i podjąć decyzję, która zabezpieczałaby interes państwa i narodu polskiego.
Pamiętajmy, że Ustawa o SAFE przeszła już drogę legislacyjną przez Sejm i Senat, co dalej? Środki z SAFE mają w ok. 80% trafić do polskiego przemysłu.
Potrzebny jest rozsądny i trzeźwy dialog oparty na przedstawianiu rzetelnych argumentów, co przyczyni się do wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. To sprawa wagi najwyższej.
Silna armia służy stabilizacji i zabezpiecza pokój. Niezależnie od tego nasi i europejscy politycy powinni głośno i zdecydowanie zabiegać o Pokój na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie, w Iranie i wszędzie tam, gdzie rozwijają się konflikty zbrojne. Można je rozwiązywać przy stole negocjacyjnym. Taka powinna być droga ludzkości.
Dr Marian Apostoł
4 marca 2026
Tyniec.