Z zagranicy

Egipt: Wojsko rozdaje karty

Egipska armia spełniła swoje groźby o jakich pisaliśmy dwa dni temu. Efektywnie odsunęła Braci Muzułmanów od władzy i przygotowuje nowe rozdanie w egipskiej polityce.

 

Postawione w poniedziałek ultimatów pozostawiło niewzruszonym Mohameda Mursiego i jego stronnictwo. Teraz Bracia Muzułmanie płacą za to cenę. Można wątpić czy mieli inne wyjście. W gruncie rzeczy wojskowi domagali się bowiem od nich kapitulacji, lepiej więc opuszczać pałace władzy w glorii ofiar wojskowego zamachu stanu.

Zamach

W istocie w Egipcie mieliśmy do czynienia z wojskowym zamachem stanu. Już od kilku dni żołnierze otaczali ważne obiekty państwowe i obstawiali węzły komunikacyjne. W środowy wieczór po upływie 48-godzinnego ultimatum wkroczyli do akcji. Dotychczasowy prezydent został zatrzymany w areszcie domowym. Już nocą wydano około 300 nakazów aresztowań działaczy Bractwa Muzułmańskiego i jego partii przy czym zatrzymano od razu około jednej trzeciej z nich. Wskazuje to iż wojskowi mieli już przygotowane listy proskrypcyjne. Agencja informacyjna MENA podała, że telewizja Egipt25 związana z Bractwem Muzułmańskim przerwała nadawanie, a jej kierownictwo aresztowano. Stacja na żywo transmitowała odbywające się w Kairze i innych miastach manifestacje tysięcy zwolenników odsuniętego od władzy przywódcy, a także wystąpienia krytykujące działania armii. Służby weszły też do lokalnego oddziału arabskiej telewizji Al-Dżazira.

W czwartek w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego jako tymczasowy prezydent zaprzysiężony został jego przewodniczący Adli Mansur. Jest to typowy reprezentant egipskiego wymiaru sprawiedliwości obok wojska będącego drugim bastionem starych elit władzy. Cały rok urzędowania Mohameda Mursiego upłynął pod znakiem jego utarczek z władzą sądowniczą, której nie dotknęły wpływy poprzedniej rewolucji.

Mansur natychmiast zadeklarował kontynuowanie „wspaniałej rewolucji” zdradzonej w opinii manifestujących przeciw Bractwu Muzułmańskiemu Egipcjan przez Mursiego. Można sądzić, że nie dojdzie do restauracji stanu sprzed 2011 roku czyli bezpośredniej dyktatury przedstawiciela armii. Nowy prezydent już zapowiedział że nowe wybory parlamentarne i prezydenckie odbędą się „wkrótce” i wydaje się to obietnica szczera. Choć wybory na pewno nie odbędą się do tej pory aż Bracia Muzułmanie nie zostaną odpowiednio przetrzebieni przez aresztowania oraz ewentualne procesy sądowe w sprawie korupcji i nieprawidłowości finansowych w samym Bractwie czy w kontrolowanych przez nie instytucjach, co powinno obniżyć stosownie ich wyborcze szanse.

Nowy układ

Wojskowi są zainteresowani wytworzeniem pluralistycznej sceny politycznej w której wszakże partia islamistyczna nie odgrywałaby roli dominującej oraz podtrzymaniem reżimu politycznego w którym armia pozostaje prawdziwym państwem w państwie, posiadającym immunitet wobec wybieranych w wyborach polityków, w tym także immunitet ekonomiczny dla rozległych interesów swoich przedstawicieli w różnych sektorach gospodarki. Z pewnością wojskowi zadbają też o spetryfikowanie obecnego układu we władzy sądowniczej.

Dlatego generałowie biją kijem, ale pokazują też marchewkę. Tymczasowy prezydent już zaprosił przedstawicieli islamistów do rozmów i „odbudowy narodu”. Na razie oferta ta pozostaje bez pozytywnej odpowiedzi. Dziś przedstawiciele Bractwa nazywają Mansura „uzurpatorem” i wzywają swoich zwolenników do wystąpień na ulicach miast w obronie „prawowitego prezydenta”. W nocy doszło do poważnych starć z policji w rodzinnym mieście Mursiego Szarkiji. Rannych zostało 80 osób. Jednocześnie wojskowi chcąc legitymizować swoje ruchy i pokazać poparcie obywateli wzywają zwolenników zamachu stanu do świętowania na ulicach. Nad placem Tahrir przelatywały wczoraj paradnie wojskowe samoloty pozostawiając za sobą odświętne kolorowe smugi.

Część analityków obawia się wybuchu przemocy na dużą skalę. Z pewnością będziemy jeszcze przez jakiś czas świadkami ulicznych bijatyk pociągających za sobą ofiary śmiertelne. Można jednak wątpić czy na eskalację działań zdecydują się Bracia Muzułmanie. Nawet bez prezydenta i premiera mają oni bardzo wiele do stracenia. Nawet w opozycji pozostaną siłą polityczną obudowaną licznymi i zasobnymi instytucjami. Dobrze zresztą pamiętają krwawe prześladowania ze strony Nasera, Sadata i Mubaraka. Można przypuszczać, że zaakceptują nowe reguły gry czekając na lepszą koniunkturę, choć ostra retoryka i wystąpienia uliczne będą widoczne jeszcze przez jakiś czas.

Pamiętać trzeba, że za plecami Bractwa i ich Partii Wolności i Rozwoju czają się znacznie bardziej radykalni salafici, których Partia Światła zajęła przecież drugie miejsce w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Przez ubiegły rok krytykowali oni Bractwo za zbyt umiarkowany kurs i nie ma pewności czy w celu przechwycenia poparcia islamistycznej opinii publicznej jeszcze bardziej nie zradykalizują oni swoich działań, włącznie z sięgnięciem po przemoc zbrojną. Nawet jeśli tak się stanie wątpliwe aby stało się to początkiem wojny domowej, gdyż poparcie dla dżihadyzmu jest w Egipcie jednak znacznie mniejsze niż w Syrii czy Iraku, a Bracia Muzułmanie zawdzięczają swoje wyborcze sukcesy właśnie złagodzeniu przekazu oraz bardzo szerokiej działalności charytatywnej. Dodajmy, że szeregi ewentualnego dżihadu z Egipcie z pewnością przerzedził wyjazd wielu potencjalnych jego bojowników do Syrii, gdzie szeregi rebeliantów ściągnęły radykalnych islamistów z całego regionu.

Ogniskiem niepokojów może stać się natomiast półwysep Synaj. Władze Kairze nigdy nie kontrolowały go dostatecznie efektywnie. Obecnie wśród tamtejszych Beduinów wpływy rozwinęło lokalne zgrupowanie Al-Kaidy. Wczoraj doszło tam do zamieszek oraz kanonady granatników do sprawstwa której przyznali jego członkowie. Zginęły dwie osoby.

Implikacje międzynarodowe

Jeszcze 1 lipca syryjski minister informacji Omran al-Zoabi stwierdził „Reżim Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie jest martwy, ale świadectwo zgonu nie zostało jeszcze opublikowane.” „Opublikowanie świadectwa zgonu” z pewnością cieszy Baszara Asada. Bracia Muzułmanie byli zaciętym wrogiem ojca syryjskiego prezydenta, a obecnie jednym z głównych protektorów syryjskiej rebelii. Tymczasem jak informuje Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych w egipskich mediach związanych ze wspieranymi przez armię partiami pojawiły się komentarze przychylne wobec syryjskiego prezydenta.

To o tyle ciekawe, że dawna egipska dyktatura wojskowa od czasu wolty Anwara Sadata z 1977 była sojusznikiem USA oraz starała się utrzymać przyjazne relacje z Izraelem. Tak jest zresztą i teraz – wyniesiony przez armię do władz Mansur wkrótce po zaprzysiężeniu wykonał telefoniczną rozmowę z amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerry i zapewnił go o trwałości „strategicznego sojuszu” łączącego Egipt z Waszyngtonem przy okazji wspominając, że „nie był to zamach wojskowy”. Taką retorykę przyjęła administracja Obamy popierając tym samym działania egipskiej armii.

Bez względu na przyjazne relacje nowej władzy z USA i Izraelem, nowe władze egipskie będą w kwestii syryjskiej prowadzić bardziej umiarkowaną politykę. Rozumieją to zresztą przywódcy syryjskiej rebelii, którzy spotkali się wczoraj na konferencji w Turcji. Zaapelowali oni do państw zachodnich o dostarczenie „wyrafinowanej broni”. Można sądzić, iż chodzi o broń przeciwlotniczą, gdyż właśnie lotnictwo syryjskie przygważdża buntowników w kluczowym mieście Homs czyniąc, wobec szturmu wojsk rządowych, prawdopodobnym rychły upadek tego jednego z głównych ognisk rebelii.

Egipski przewrót skomplikował także położenie palestyńskiego Hamasu. Rządząca w Strefie Gazy organizacja, powstała jako skrzydło Bractwa Muzułmańskiego, wymówiła posłuszeństwo szyickiej osi Damaszek-Teheran i związała się z blokiem sannickim zaangażowanym we wspiercie dla buntowników w Syrii. Sam Hamas również zaznaczył tam swoją obecności militarną. Powrót do władzy w Egipcie sił stawiających na przyjazne stosunki Tel-Awiwem oznacza ponowne domknięcie kordonu wokół przeludnionej i zrujnowanej Strefy. Co to oznacza pokazali jakiś czas temu egipscy żołnierze wysadzając tunele pod granicą którymi Hamas prowadzi szmugiel towarów i broni. Wsparcie Kataru nie może zrekompensować tej izolacji.
                                        

Karol Kaźmierczak

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

4 komentarze

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra