13 grudnia 2007 w Lizbonie premier Donald Tusk i Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wraz z innymi szefami państw i dyplomacji krajów Unii Europejskiej podpisali Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, umożliwiając tym samym, zdaniem przeciwników integracji europejskiej, dalszą likwidacje niepodległości i suwerenności Polski na drodze integracji z Unią Europejską. Traktat ten podpisał też 9 kwietnia 2008 prezydent RP Lecha Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość uważa podpisanie przez Lecha Kaczyńskiego Traktatu Lizbońskiego za swój największy sukces w polityce międzynarodowej.

 

Jak wspominałem już w artykułach o Traktacie Lizbońskim na łamach portalu Prawy pl najważniejszym zapisem Traktatu Lizbońskiego było nadanie Unii Europejskiej jednolitej struktury i osobowości prawnej, dzięki temu Traktat Lizboński stał się substytutem euro konstytucji. W zapisach Traktatu Lizbońskiego znalazły się przepisy wprowadzające zamiast jednomyślności głosowanie większością głosów – czyli w myśl tych przepisów Polska utraciła możliwość wetowania niekorzystnych dla Polski decyzji Unii Europejskiej.

 

Poparcie PiS dla integracji z Unią Europejską jest dla przeciwników integracji europejskiej wyrazem pogardy dla Polaków. Przeświadczenia, że Polacy są zbyt głupi by sami decydować o swoim życiu i Polsce. Przeświadczenia, że biurokraci z Unii Europejskiej stoją na wyższym poziomie rozwoju ewolucyjnego, i lepiej będą decydować o Polsce i życiu Polaków, niż sami Polacy. Co bardziej przewrotne taka filozofia pogardy dla zdolności intelektualnych Polaków jest prezentowana Polakom w patriotycznym kostiumie, przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego i pod białą czerwoną flagą.

 

Taką samą filozofie pogardy dla Polaków prezentował 13 grudnia 1981 roku Wojciech Jaruzelski. Jaruzelski uważał, że o los Polski zadbają lepiej sowieci niż sami Polacy. Swoją filozofie pogardy dla Polaków Jaruzelski prezentował również w patriotycznym opakowaniu, przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego, w rogatywce i pod biało czerwoną flagą.

 

Różnica między dzisiejszymi zwolennikami integracji Polski z Brukselą a Jaruzelskim i komunistami, którzy popierali integracje Polski z Moskwą, polega na tym, że w kłamstwa Jaruzelskiego i komunistów nikt nie wierzył. Dzisiejszym heroldom integracji Polski z Unią Europejską udało się więc to co się nie udało w PRL komunistom, a po transformacji środowisku „Gazety Wyborczej”. Dzisiejsi zwolennicy integracji z Unią Europejską (mający pełne usta frazesów i Polsce) skutecznie połamał kręgosłupy ideowe polskich patriotów, skłaniając ich do kompromitujących kompromisów. W imię jedności i zwycięstwa, zwolennicy niepodległości zaakceptowali integracje z Unią Europejską, antykomuniści zaakceptowali twierdzenia lidera środowiska patriotycznego o tym że Edward Gierek był patriotą, przeciwnicy aborcji poparcie dla obecnej ustawy aborcyjnej, a osoby świadome relacji polsko-żydowskich szokujący filosemityzm.

 

Poparcie PiS dla integracji europejskiej spotkało się między innymi z krytyka Stanisława Michalkiewicza (co opisałem na łamach portalu Wolność 24), który w felietonie „Sznur w domu wisielca” opublikowanym w tygodniku „Polska Niepodległa” stwierdził, że rząd nie chce przypominać, że za integracje Polski z Unią Europejską, i wynikające z tego likwidowanie niepodległości i suwerenności Polski odpowiadają bracia Kaczyńscy. Zdaniem Stanisława Michalkiewicza „traktat lizboński, za którego ratyfikacją prezes Kaczyński 1 kwietnia 2008 roku głosował, doprowadził Polskę do uzależnienia już nie tylko od Naszej Złotej Pani, ale nawet – od niemieckich owczarków w rodzaju Fransa Timmermansa, który szantażował Polskę sankcjami”.

 

W opublikowanym w numerze 50 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2009 roku artykule „Co zmienia traktat lizboński?” Tomasz Cukiernik stwierdził, że na postawie Traktatu Lizboński „powstało państwo o nazwie Unia Europejska”, sam zaś traktatu „w 95 proc. kopiuje postanowienia odrzuconej w 2005 roku w referendach we Francji i Holandii Konstytucji UE” i skutkuje wzrostem liczebności, kosztów i władzy brukselskiej biurokracji.

 

Według Tomasza Cukiernika Traktat Lizboński ustanowił „nowy korpus dyplomatyczny o nawie Europejska Służba Działań Zewnętrznych (...) z budżetem w wysokości 50 mld euro w ciągu 4 lat (dla porównania brytyjska służba zagraniczna i ds. Wspólnoty Narodów dysponuje rocznym budżetem w wysokości 2,2 mld euro, który w najbliższych dwóch latach ma zostać zmniejszony o 20 proc.). Będzie to największy korpus dyplomatyczny na świecie zatrudniający 7 tys. osób. Wszyscy pracownicy ESDZ mają zarabiać tyle samo i korzystać z takich samych jak eurokraci przywilejów socjalnych i emerytalnych. Nawet unijni urzędnicy przyznają, że dyplomaci będą prowadzili niekontrolowane przez nikogo życie. Mają 4-dniowy tydzień pracy, przysługują im loty samolotami w pierwszej klasie, specjalne prywatne (a jakże!) ubezpieczenie zdrowotne i do 1700 euro miesięcznie na wydatki edukacyjne”.

 

Jak informował w swoim artykule Tomasz Cukiernik „w ciągu 5 lat pracy unijny komisarz wraz z przysługującymi mu dodatkami zarabia łącznie prawie 1,5 mln euro! Ponadto przysługują mu wysokie odprawy i emerytury. Odprawy z emeryturami dla 13 odchodzących w tym roku komisarzy będą kosztować unijnych podatników 16,6 mln euro”.

 

Tomasz Cukiernik w swoim artykule przypominał, że „w efekcie wejścia w życie traktatu lizbońskiego powiększa się skład Unioparlamentu – z 736 do 754 unioposłów (ilość polskich unioposłów zwiększa się z 50 do 51)”.

 

W opinii Tomasza Cukiernika „Traktat lizboński postanawia, że kompetencje w zakresie polityki zagranicznej, bezpieczeństwa oraz realizacji celów Unii przechodzą na wyłączność Eurosojuza”.

 

Jan Bodakowski